Pełniący obowiązki rzecznika Pentagonu Joel Valdez, odpowiadając na pytania korespondenta TVN Marcina Wrony, zaznaczył, że cały proces był wcześniej analizowany i konsultowany. „Decyzja następuje po pełnym, wielowarstwowym procesie” – podkreślił przedstawiciel Pentagonu. Dodał również, że „nie była to nieoczekiwana, nagła decyzja”.

Medialne doniesienia pojawiły się po informacjach agencji Reuters, według których Pentagon miał anulować planowaną rotację około czterech tysięcy żołnierzy amerykańskiej brygady pancernej z Fort Hood do Polski. Informacje te wywołały falę komentarzy zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce, gdzie zaczęto zadawać pytania o przyszłość amerykańskiej obecności militarnej nad Wisłą.

Do sprawy odniósł się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON zapewnił, że „nie została podjęta żadna decyzja o zmniejszeniu zaangażowania USA w Polsce”. Podkreślił również, że polski rząd pozostaje w stałym kontakcie zarówno z Departamentem Obrony USA, jak i dowództwem wojsk amerykańskich w Europie.

Obecnie w Polsce stacjonuje około 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy, głównie w ramach systemu obecności rotacyjnej. Dla porównania – w Niemczech przebywa ponad 38 tysięcy wojskowych USA, a łączna liczba amerykańskich żołnierzy w Europie wynosi około 80 tysięcy.

Eksperci zwracają uwagę, że mimo pojawiających się zmian logistycznych Polska pozostaje jednym z kluczowych punktów wschodniej flanki NATO. Świadczą o tym zarówno rozwijane inwestycje infrastrukturalne, jak i podpisywane w ostatnich latach umowy dotyczące zakupu amerykańskiego uzbrojenia oraz współpracy wojskowej.