W ostatnich dniach służby podejmują szereg interwencji wobec pracowników TV Republika, będących następstwem fałszywych alarmów o zagrożeniach i przestępstwach. W piątek do mieszkania prezesa Telewizji Republika i redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” siłą weszła policja. Funkcjonariusze od tyłu skuli kajdankami asystentkę dziennikarza i siłą wyprowadzili ją z mieszkania. Tego typu środki przymusu bezpośredniego miały być podyktowane brakiem współpracy ze strony kobiety. Cała interwencja miała natomiast wynikać z fałszywego zgłoszenia, wedle którego w mieszkaniu dziennikarza przebywało dziecko chcące odebrać sobie życie. Funkcjonariusze przy tym nie mieli w czasie interwencji plakietek z nazwiskami i nie odpowiadali na kierowane przez Sakiewicza wezwania do wylegitymowania się. Jeden z nich miał za to emblemat wskazujący, że na co dzień pracuje na komendzie pod Częstochową.
W sobotę policja poinformowała o zatrzymaniu 53-letniego mężczyzny podejrzanego o kierowanie fałszywych zgłoszeń. Wczoraj jednak przekazano, że zatrzymany mężczyzna został zwolniony, ponieważ sam najprawdopodobniej padł ofiarą przestępstwa. Przestępcy odpowiedzialni za fałszywe zgłoszenia mieli posłużyć się jego danymi i dostępem do używanej przez niego poczty elektronicznej.
Dziś poseł PiS Mariusz Gosek przeprowadził w Komendzie Stołecznej Policji kontrolę poselską w związku z interwencjami podejmowanymi wobec pracowników największej stacji informacyjnej w Polsce. Poseł chciał zapytać o działania policji w mieszkaniu red. Sakiewicza, w tym o użycie środków przymusu bezpośredniego wobec jego asystentki. Chciał też zapoznać się z zapisem z kamer nasobnych funkcjonariuszy.
- „Nadal pozostaje wiele pytań bez odpowiedzi. Sprawa znajduje się pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie, równolegle prowadzone jest również wewnętrzne postępowanie służbowe. Postępowanie prokuratorskie objęte jest tajemnicą śledztwa. Poprosiłem o bezpośredni dostęp do nagrań z kamer nasobnych i możliwość ich oględzin. Dotychczas zostałem poinformowany jedynie przez naczelnik Wydziału Kontroli. Nie spotkałem się ani z komendantem, ani z jego zastępcami. Nikt nie znalazł czasu na rozmowę. To mnie niepokoi, bo kolejny raz proszę o spotkanie w poważnej sprawie i nie otrzymuję możliwości rozmowy”
- powiedział parlamentarzysta po zakończeniu kontroli.
Przyznał, że „w praktyce nie dowiedział się niczego”.
