„Pan Prezydent rozmawiał z Prezydentem USA o obecności wojsk sojuszniczych w Polsce przed paroma w zasadzie dniami. Ustalenia z tej rozmowy pozostają w mocy. Jeśli będzie konieczność, oczywiście nie wykluczamy dalszych kontaktów w odpowiednim czasie. Także i spotkań na odpowiednich szczeblach” – pisze w kolejnym wpisie na x.com Przydacz, odpowiadając na pytania korespondenta RMF FM Pawła Żuchowskiego. Pytał on m.in. o to, czy prezydent Nawrocki odbędzie rozmowę z prezydentem USA w sprawie rozmieszczenia wojsk USA w Polsce i czy minister Przydacz wybiera się do Waszyngtonu w najbliższych dniach do Narodowej Rady Bezpieczeństwa na rozmowy w tej sprawie.

„Ja, jestem w bezpośrednim kontakcie z Narodową Radą Bezpieczeństwa i Białym Domem. Także w ostatnich dniach” – pisze Przydacz.

Dalej zaznacza, że:

„To co z kolei dziś jest najbardziej potrzebne to proaktywna postawa Ministerstwa Obrony Narodowej (w końcu!) i pilne rozmowy z Pentagonem, bo to Departament Wojny wysyła te sygnały, które tak niepokoją Polaków. Tak więc zapowiadana przez Pana wizyta i kontakty są jak najbardziej konieczne i wskazane”.

Dodał, że to co nie jest potrzebne, to robienie PRu:

„[…] jak to nieskuteczni i nieaktywni dotąd politycy rozlokowani w rezydencjach, nagle zaczęli robić sobie szereg zdjęć a sympatyzujący z nimi dziennikarze piszą im laurki. To wydaje się mniej potrzebne i skuteczne. :)”.

Dodał, że potrzebna jest z kolei:

„[…] pilna zmiana retoryki ze strony Premiera i Marszałka Sejmu. Ona bardzo szkodzi i jest wodą na młyn, tych którzy chcieliby ograniczenia obecności sojuszniczej na wschodniej flance”.