To pogaństwo, które wkroczyło do Kościoła, zdaniem kardynała można rozróżnić „po kilku znakach: rozmyciu poczucia grzechu, dyskomforcie przy potwierdzaniu prawdy objawionej, trywializacji liturgii i zapominaniu o nadprzyrodzonym celu Kościoła. Kiedy Bóg nie jest już pierwszy, nawet w Kościele wszystko inne ulega zepsuciu”. Kiedy „światowe standardy popularności mają pierwszeństwo nad Błogosławieństwami”, wówczas wyłania się „płynna ideologia” – stwierdza kardynał.

Kardynał skrytykował tych w Kościele, którzy starają się przypodobać światu i uważają, że taki Kościół, który „mówi jak każdy inny”, będzie miał większy posłuch. Jak zauważył: „Przepuszczalność na ducha tego świata jest wielką herezją naszych czasów”. Prowadzi to porzucania jasności na rzecz „wieloznaczności”, wyboru „towarzyszenia bez nawrócenia zamiast uzdrawiającego miłosierdzia, komunikacji zamiast kontemplacji oraz horyzontalności zamiast adoracji”.

Wspominając reformę gregoriańską z około roku 1000, kard. Sarah zwrócił uwagę na to, że w przeszłości bywało, iż Kościół za bardzo wiązał się z władzą świecką, co krępowało jego możliwości głoszenia Ewangelii. Ówczesna reforma m.in. zabroniła władcom powoływania biskupów i ukróciła symonię. Współczesny Kościół natomiast nie próbuje się ograniczać środkami wojskowymi czy politycznymi, ale dąży się „do ograniczenia Kościoła w obrębie kultury, której dogmaty” współczesny świat „sam chciałby definiować”.

Tymczasem Kościół „musi wyzwolić się z określanych przez media dogmatów, by głosić w całkowitej wolności Słowo Boże przekazane przez Chrystusa” – powiedział kard. Sarah.

Afrykański hierarcha dostrzega oznaki tego, że odnowa już się zaczęła od dołu „pod natchnieniem Ducha Świętego w duszach wiernych”. Przykłady można znaleźć w „młodzieży, która nie szuka rozwodnionej religii, ale całej wiary; w księżach, którzy chcą stać się ponownie mężami Bożymi; w rodzinach, które są gotowe żyć idąc pod prąd; we wspólnotach zakonnych, gdzie liturgia jest prawdziwie nastawiona na Pana”.

Innymi symptomami jest wzrost liczby chrztów dorosłych i powrotu do wiary w Europie. Jak podkreśla kard. Sarah: „To nie jest triumf socjologiczny; to znak duchowy. Kiedy kulturowe pewniki się kruszą, pewne dusze odkrywają na nowo, że pozostaje tylko Bóg”. Kardynał postrzega to „nie tyle jako powrót do chrześcijaństwa, co raczej jako ponowne przebudzenie pragnienia Boga”.

Kard. Sarah widzi wyraźną nadzieję „w młodzieży szukającej ciszy, w odnowionym pociągu do adoracji eucharystycznej, w pewnych dużych rodzinach, w żarliwych klasztorach i w księżach, którzy pragną oddać wszystko Chrystusowi”.