Do dziś trwają dyskusje na temat tego, kto wymyślił ten program, ale sądząc po późniejszych programach wspomnieniowych, można zaryzykować tezę, że głównym pomysłodawcą był Grzegorz Miecugow.

 

Ten wywodzący się z Krakowa publicysta był jednym z najinteligentniejszych programatorów linii politycznej TVN.  Był synem Brunona Miecugowa, który zrobił po wojnie karierę w propagandowej prasie komunistycznej. W 1953 roku Miecugow -senior był sygnatariuszem tzw. apelu krakowskiego, w którym grupa literatów krakowskich poparła aresztowanie pod sfabrykowanymi zarzutami grupy duchownych katolickich z kurii metropolitalnej w Krakowie. 

Młody Miecugow, urodzony w 1955, od 1980 roku był dziennikarzem redakcji informacyjnej w warszawskim radiu  i w marcu 1982 roku, w ramach protestu przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego, odszedł z dziennikarstwa. W czasie tej politycznej dekoniunktury pracował fizycznie, a nawet wyjeżdżał do pracy do Austrii. Ale w 1987 roku wrócił do państwowego radia i dołączył do zespołu „Zapraszamy do Trójki”. Był to okres pewnej liberalizacji linii propagandowej ekipy gen. Jaruzelskiego. Ta zmiana klimatu bardzo ułatwiła Miecugowowi wysunięcie się na czoło zespołu ówczesnej radiowej Trójki.  Jego wysoką inteligencję docenił ówczesny szef Trójki Marian Turski, który wymyślił formułę dla Miecugowa w postaci pozycji „druha zastępowego” prowadzącego listę przebojów programu III.

W 1989 roku Miecugow przechodzi do Telewizji Polskiej i zostaje prezenterem, a potem wydawcą „Wiadomości”. Już wtedy bardzo dobrze wykorzystuje swoje umiejętności i niewątpliwą osobowość telewizyjną do pogodzenia członków dawnej ekipy TVP z czasów komunistycznych z nowo przybyłymi talentami, takimi jak Tomasz Lis oraz wytworzenia linii „Wiadomości” TVP, które zasadniczo orientowały się na środowisko Unii Demokratycznej z Tadeuszem Mazowieckim. Ta linia będzie na tyle silna, że nawet mimo objęcia władzy nad telewizją przez kolejnych prezesów, takich jak Marian Terlecki czy potem Janusz Zaorski, „Wiadomości” będą zawsze sympatyzować z szeroko rozumianym frontem ideowym „Gazety Wyborczej” i występować przeciwko jakiemukolwiek dojściu do władzy prawicy. Jako jeden z wiodących wydawców „Wiadomości” miał on ogromny wpływ na przekaz głównego programu informacyjnego TVP, co było widoczne szczególnie w okresie przed ogłoszeniem wyników lustracji w 1992 roku. Wówczas Miecugow razem z Tomaszem Lisem faktycznie realizowali linię propagandową Lecha Wałęsy i głoszonej wówczas tezie o próbie zamachu stanu ze strony Jana Olszewskiego.

 

W 1997 roku Miecugow wraz z Tomaszem Lisem odchodzą do TVN – który realizuje w tamtym czasie linie politycznego wsparcia dla obozu liberalnego na czele z Unią Wolności i obozem Aleksandra Kwaśniewskiego.

Najbardziej ciekawym pomysłem Miecugowa było właśnie „Szkoło kontaktowe”. Była to formuła, która nie była wcześniej znana w żadnej telewizji. Dwóch rozmówców o zacięciu satyrycznym, ale też z dobrą znajomością polskiej polityki, prezentowało w luźnej rozmowie rozmaite migawki filmowe ukazujące śmieszne sytuacje polityków. Formalnie „Szkło kontaktowe” miało żartować ze wszystkich, ale prawa strona sceny politycznej szybko zauważyła, że prawdziwe ostrze audycji kierowane jest przeciwko niej, przy znacznie bardziej pobłażliwym przedstawianiu kiksów polityków Unii Wolności czy SLD. Oprócz Miecugowa w programie prowadzącymi byli tacy dziennikarze, jak Tomasz Sianecki, Wojciech Zimiński, kabareciarz Tomasz Jachimek czy Marcin Bisiorek. Potem do zespołu dołączyła Katarzyna Kasia, która później stworzyła analogiczny program w neo-TVP pod nazwą „Kwiatki polskie”. Grzegorz Miecugow, pytany w wywiadzie dla magazynu dziennika „Gazety Prawnej” o przyczyny sukcesu „Szkła kontaktowego”, odpowiadał: „Sukcesem jest to, że są ludzie, którzy go potrzebują. Dostaję e-maile od widzów, którzy piszą, że pozwalamy im położyć się do łóżka z uśmiechem”. Ten uśmiech bardzo często przykrywał głębokie emocje związane z polaryzacją na linii Donald Tusk kontra Jarosław Kaczyński. I są publicyści, którzy twierdzą, że to właśnie „Szkoło kontaktowe” wychowało społeczność widzów, którzy potem, niekiedy bardzo agresywnie, będą demonstrować w latach 2015-2023 pod sztandarem Komitetu Obrony Demokracji. Oczywiście autorzy programu wielokrotnie oburzali się na sugestie, że wyróżniają prawicę w swoich atakach. Mogli tak twierdzić, bo program prowadzony był w bardzo inteligentny sposób. Nie zmienia to faktu, że była to audycja, która w największym stopniu ośmieszała prawicę. Ponieważ każdy polityk oburzający się na program satyryczny jest łatwy do ośmieszenia, to autorzy z TVN zawsze wygrywali wszelkie potyczki słowne z krytykującymi ich politykami.

Ta miękka, bardzo przemyślana polityka była znakiem firmowym właśnie Grzegorza Miecugowa. Tylko parę razy wywodzący się z Krakowa dziennikarz dał się przyłapać na stylu, co do którego można byłoby formułować poważne zarzuty. Tak było, gdy udzielił wywiadu dla miesięcznika „Viva” na temat polityki polskiej po katastrofie smoleńskiej i dał się sfotografować w roli prześmiewczego badacza modeliku samolotu zbudowanego z klocków lego, który ogląda części aeroplanu pod szkłem powiększającym. Miecugow zmarł w 2017 roku w Warszawie, ale program „Szkło kontaktowe” istnieje do dzisiaj. Co więcej, jego formułę podchwyciła nawet TVP po przejęciu jej przez Jacka Kurskiego w postaci programu „W tyle wizji”, a po przejęciu TVP przez ekipę Tuska – bliźniacza formuła programu odrodziła się zarówno w TV Republika jak i w Telewizji wPolsce24.