- „Polska prawdopodobnie nie będzie kupować kompletnych systemów uzbrojenia z Niemiec. Premier Donald Tusk powiedział podczas konferencji prasowej: Wiecie, ile niemiecki przemysł otrzyma z programu SAFE, który realizujemy w Polsce? To 0,37 procent. Tą wypowiedzią szef polskiego rządu odpiera zarzuty PiS, jakoby SAFE był ukrytym programem subsydiowania niemieckiego przemysłu zbrojeniowego”

- wyjaśniono na portalu „Germany Trade & Invest”.

W rzeczywistości jednak zarabiać będą Niemcy, przyjmując kontrakty na podzespoły do produkowanego sprzętu.

- „W rzeczywistości niemieckie firmy uczestniczą przede wszystkim jako poddostawcy w projektach zbrojeniowych. Silniki i przekładnie wielu polskich pojazdów lądowych pochodzą między innymi od marki MTU należącej do Rolls-Royce’a, a także od firm RENK i ZF Friedrichshafen. W budowanych obecnie nowych polskich fregatach wykorzystywane są również systemy łączności radiowej Rohde & Schwarz oraz stery strumieniowe firmy Schottel. Pokazuje to, że niemieccy producenci mają szczególne szanse w mniej widocznych i politycznie mniej wrażliwych segmentach rynku”

- podkreślono.

Komunikat niemieckiej organizacji podsumowała red. Aleksandra Fedorska.

- „Niemiecka organizacja eksportowo-inwestycyjna GTAI tłumaczy swoim odbiorcą, że Tusk nie może powiedzieć w Polsce, że Polska kupi zbrojenia od Niemców, tylko niemieckie silniki, technologie … muszą wjechać do Polski pod radarem opozycji wmontowane w „pozornie polskie urządzenia

- wskazała dziennikarka.