Według informacji agencji Reuters szefowa włoskiego rządu skierowała list do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, domagając się rozszerzenia tzw. klauzuli wyjścia. Obecnie pozwala ona państwom członkowskim zwiększyć deficyt budżetowy o 1,5 proc. PKB rocznie do 2028 roku na potrzeby wydatków obronnych.
Rzym chce jednak, aby podobne zasady objęły także walkę z gwałtownie rosnącymi kosztami energii. Włoski rząd argumentuje, że sytuację dodatkowo pogarszają skutki wojny USA i Izraela z Iranem oraz napięcia wokół cieśniny Ormuz.
Giorgia Meloni podkreśliła, że bez dodatkowej elastyczności fiskalnej „trudno będzie uzasadnić społeczeństwu korzystanie z programu SAFE przy jednoczesnym braku wsparcia dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw dotkniętych kryzysem energetycznym”.
Komisja Europejska pozostaje jednak nieugięta. Rzecznik KE zaznaczył, że państwa członkowskie powinny korzystać z już istniejących narzędzi finansowych, takich jak fundusze polityki spójności czy program Next Generation EU, zamiast domagać się zmian w obecnych regułach budżetowych.
Według Reutersa przyjęcie włoskich propozycji mogłoby otworzyć drogę do programów pomocowych przekraczających 30 miliardów euro. Jednocześnie utrudniłoby to Włochom zejście z deficytem poniżej unijnego limitu 3 proc. PKB jeszcze w tym roku.
Spór z Włochami pokazuje, że unijna polityka bezpieczeństwa coraz mocniej zderza się z problemami gospodarczymi państw członkowskich. Dla wielu europejskich rządów pytanie nie brzmi już wyłącznie, jak finansować obronność, ale również jak jednocześnie chronić obywateli przed skutkami kryzysu energetycznego.
