W poniedziałek białoruskie Ministerstwo Obrony poinformowało o rozpoczęciu ćwiczeń dotyczących bojowego użycia broni jądrowej. Armia sprawdzi gotowość do działań z nieplanowanych lokalizacji na terenie całego kraju – w tym ćwiczyć będzie dostarczanie amunicji jądrowej i przygotowywanie jej do użycia. To szczególnie alarmujący sygnał, biorąc pod uwagę, że Białoruś graniczy zarówno z Ukrainą, jak i z trzema państwami NATO – Polską, Litwą i Łotwą.
Na tym tle jeszcze bardziej niepokojąco brzmią ostrzeżenia Kijowa. Zełenski ujawnił, że ukraińskie służby wywiadowcze dysponują szczegółami rozmów między Moskwą a Mińskiem. Według tych ustaleń Rosja dąży do wciągnięcia Białorusi w aktywne działania wojenne i rozważa atak na północną Ukrainę lub kraj NATO z terytorium białoruskiego.
Kreml zdecydowanie odrzucił te doniesienia. Rzecznik Dmitrij Pieskow ocenił, że słowa Zełenskiego to „nic innego, jak próba dalszego podżegania, mająca na celu przedłużenie wojny i eskalację napięć" i stwierdził, że takie oświadczenia nie zasługują nawet na komentarz.
