Według szefa rządu odpowiedzią prezydenta na jego apel o jednoznaczne potępienie przemocy pozostaje „na razie milczenie”. Przekonywał, że nagrania przedstawiające agresję na polskich ulicach mogą zniszczyć pozytywny obraz kraju tworzony przez zagranicznych turystów.
– Byłem tym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, kiedy widziałem, jak powstaje absolutnie spontanicznie wielka promocja Polski poprzez wpisy, rolki i filmiki tysięcy turystów ze wszystkich krajów świata – mówił Tusk. Próbował też przekonywać, że coraz większą popularność zdobywają materiały pokazujące akty przemocy.
Premier oczekuje, że Nawrocki „bardzo wyraźnie postawi granicę” i publicznie oświadczy, że nie ma żadnego usprawiedliwienia dla agresji.
– Oczekuję od prezydenta, który wsławił się niejednokrotnie promowaniem raczej postaw przemocowych czy siłowych, żeby głośno powiedział „stop” – stwierdził Tusk.
Reporterka zapytała Tuska, czy opierał się na opiniach Murańskiego
Podczas konferencji reporterka Telewizji wPolsce24 zapytała premiera, na jakich faktach opiera twierdzenie, że prezydent i liderzy prawicy ponoszą polityczną odpowiedzialność za ataki na obywateli Ukrainy. Dopytywała również, czy szef rządu kierował się opiniami Jacka Murańskiego.
Tusk wyraźnie poirytowany nie odniósł się bezpośrednio do Murańskiego. W odpowiedzi wymienił wcześniejsze wypowiedzi i kontakty polityków prawicy ze środowiskami kibicowskimi. Przywołał słowa Nawrockiego dotyczące walk kibiców, wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o tworzeniu społecznych struktur mających kontrolować wybory oraz retorykę Roberta Bąkiewicza.
– Opieram się na wypowiedziach polityków prawicy, prezydenta, który chwalił „szlachetne walki wręcz”, mówiąc o ustawkach kiboli. Sam w nich uczestniczył – mówił.
Dalej przekonywał, że dobrze zna środowiska pseudokibiców z czasów swojej wcześniejszej walki z przestępczością stadionową. Zwrócił także uwagę na spotkania części działaczy kibicowskich z politykami prawicy.
– Słuchajcie, o co wy pytacie? Przecież to oczywiste i czas z tym skończyć, bo ta przemoc się rozlewa i każdy, kto to lekceważy, już nie mówiąc o tym, że zdarzają się przypadki jakby takiego patronatu politycznego, bierze za to odpowiedzialność – argumentował Tusk.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.