Tylko u nas

Semka dla Frondy: Morawiecki na swoim

A więc stało się! Mateusz Morawiecki publicznie ogłosił powstanie nowego klubu sejmowego „Rozwój Plus”.

3 min czytania
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki · fot. Screenshot - YouTube/Polsat News

Wszyscy ci, którzy liczyli jeszcze na jakąś cudowną mediację na linii były premier – prezes PiS, srodze się zawiedli. Nie pomogło nawet przeniesienie kwestii członkostwa morawiecczyków w PiS do komisji dyscyplinarnej pod wodzą Karola Karskiego.

W tym sensie słowa Jarosława Kaczyńskiego z konferencji 23 lipca: „To już jest koniec” – wcielił w życie Morawiecki.

Częściowo – bo członkowie „Rozwoju Plus” nie chcą rezygnować ze statusu członka PiS. Chcą, by ich wyrzucono z partii Kaczyńskiego, ale to już tylko element gry w „rolę ofiary”.

Konstytucjonaliści będą pewnie roztrząsać, czy członkowie jednej partii mogą być w dwóch różnych klubach parlamentarnych, ale to już ciekawostka dla znawców.

W sensie politycznym Morawiecki jest już na swoim.

Starannie unikał atakowania prezesa PiS, a całe potępienie zarezerwował dla rozłamowców i intrygantów, na dodatek zarzucając Solidarnej Polsce, że zdominowała przekaz polityczny PiS.

Teraz stanie przed takimi samymi problemami, przed którymi stawali inni liderzy odszczepieńczych inicjatyw. Początki są zawsze atrakcyjne. Ogromne zainteresowanie mediów, pozytywny oddźwięk w sondażach, długie tyrady politologów wieszczących spore szanse dla nowego ugrupowania. Mogliby o tym opowiedzieć Jarosław Gowin, Paweł Kowal, Janusz Palikot, Ryszard Petru czy Szymon Hołownia. Wszyscy oni rzucali gromko hasło „Ruszamy w objazd po Polsce” i zaklinali się, że „nasze ugrupowanie spotyka się z ogromnym zainteresowaniem”. Potem jednak częstotliwość zaproszeń do studiów telewizyjnych malała. Na dodatek trzeba było zderzać się z potrzebą rozsądzania rozmaitych ambicjonalnych sporów w poszczególnych regionach lub odkrywać, że pozyskany do partii lokalny działacz ma jakieś kłopotliwe epizody z przeszłości.

Na pewno Morawiecki ma jeden atut. Jego klub, jak wszystko wskazuje, będzie trzecim pod względem liczności klubem w obecnym Sejmie. Ale już budowanie struktur lokalnych może być poważnym wyzwaniem. Na dodatek nie wiadomo, jak będzie wyglądać finansowanie nowego ugrupowania. Oczywiście Morawiecki na swoim ma rozległe znajomości biznesowe i znajdzie takich, którzy nie poskąpią pieniędzy na nową inicjatywę. Ale żadne pieniądze nie zbudują struktur, które wykształcają się przez dekady.

Oczywiście tam, gdzie działali najbardziej znani posłowie z kręgu Morawieckiego, tacy jak Michał Dworczyk w Wałbrzychu czy Piotr Müller i Marcin Horała na Pomorzu, tam struktury partii powstaną szybko. Ale są też rejony, gdzie „harcerzy” dotąd nie było lub byli słabi. Oczywiście atutem Morawieckiego jest dobry słuch medialny jego ludzi. Także zaplanowany na 31 lipca grill polityczny przyciągnie po prawej stronie tak znane nazwiska jak Jan Maria Rokita, Piotr Gursztyn czy Kacper Kita. Widać tu wyraźnie sięganie po osobowości podcastowe, które znane są np. z Kanału Zero.

Ale wszystko to nie odpowiada na pytanie, jakie będzie realne poparcie dla nowego ugrupowania. O tym przekonamy się dopiero za dwa–trzy miesiące. Ostatni sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski, który daje ewentualnej partii Morawieckiego 7,6 proc., obciążony jest wpływem tzw. efektu świeżości i, szerzej, wyraźnego preferowania ugrupowania przez tych, którzy poprą każdego, byleby tylko PiS się podzielił. Przekonamy się wreszcie, czy Morawiecki to już wytrawny, dojrzały polityk, czy wciąż ekonomista, który przyjął rolę polityka. Wystarczy przypomnieć, jak Leszek Balcerowicz został szefem Unii Wolności i jak bardzo osłabiło to niegdyś silne ugrupowanie.

Atutem nowej partii może być ta część wyborców PiS, która znużona jest już zastojem na czele partii Jarosława Kaczyńskiego. O tym, czy jednak nowe ugrupowanie Morawieckiego, dowiemy się późną jesienią. Cynicy i tak twierdzą, że wszystko to ustawka zaplanowana między Morawieckim i Kaczyńskim. Na pewno, jeśli miało dojść do rozwodu, to lepiej, żeby odbył się on stosunkowo wcześniej, tak jak teraz, niż w ostatniej chwili. Jeśli wzajemne urazy ochłodną do przyszłej wiosny, to można sobie nawet wyobrazić wspólną listę w nowej wersji zjednoczonej prawicy. Ale o tym, co nawet będzie za miesiąc, trudno dziś prorokować.

»«

Piotr Semka

Źródło: mp/Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej