Portal Fronda.pl: Kilka dni temu przywołaliśmy relacje internautów, którzy z oburzeniem informowali w mediach społecznościowych o spotkaniu z imamem i muzułmańskimi działaczami, zorganizowanym przy okazji zakończenia roku szkolnego w Szkole Podstawowej w Giewartowie. W informacji tej – w Księdza ocenie – doszło do manipulacji. Co było tą manipulacją?
Ks. Jacek Dziel, proboszcz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Giewartowie: Przedstawię swoją relację tego wydarzenia – relację osoby, która w nim uczestniczyła. Warto zaznaczyć, że wszystkie te pojawiające się w mediach opisy, to opisy osób, które w wydarzeniu nie uczestniczyły, a tworzyły je jedynie na podstawie zdjęć czy swoich wyobrażeń.
Kłamstwem jest już stwierdzenie, że spotkanie zorganizowano z okazji zakończenia roku szkolnego. Okolicznością nie było zakończenie roku szkolnego, a rekolekcje. Rekolekcje wielkopostne w naszej szkole, za porozumieniem z dyrekcją szkoły, są realizowane w ten sposób, że jest jeden dzień rekolekcyjny w Adwencie, jeden w Wielkim Poście i jeden na zakończenie roku szkolnego. Taka formuła jest dopuszczalna przez prawo i w ten sposób to realizujemy.
Spotkanie z imamem, które pierwotnie miało się odbyć w grudniu, nie mogło być wówczas zrealizowane, ponieważ tego dnia przypadł pogrzeb jednego z uczniów. Z uwagi na te okoliczności musiałem wtedy to spotkanie odwołać, więc zostało ono przełożone i włączone do spotkania zaplanowanego na ostatni tydzień roku szkolnego.
Był to więc jeden z elementów tego cyklu rekolekcyjnego. Jeden dzień w tym tygodniu poświęciliśmy na Mszę świętą z okazji zakończenia roku szkolnego, a drugi właśnie na to spotkanie. Tematem wydarzenia było braterstwo. Jeden z komentatorów użył sformułowania „rzekome braterstwo” itd. Chcę zaznaczyć, że ten temat został jasno określony w nawiązaniu do nauczania ojca świętego Leona XIV i jego poprzedników. Zresztą, również w notatce, która pojawiła się na fanpage’u szkolnym, zamieszczono cytat Leona XIV o tym, że – parafrazując – chrześcijanie i muzułmanie mają wyciągać ze swoich skarbców i realizować jedną misję, jaką jest budowanie pokoju. Wpis ten dyrekcja szkoły musiała usunąć ze względu na hejt, jaki się tam wylał. W ciągu jednego dnia pojawiło się 2,5 tys. komentarzy. Łącznie z komentarzem: „ktoś się chyba z osłem na łby pozamieniał”. Tego typu komentarze padały w „obronie wartości chrześcijańskich”…
Jak wyglądało samo to spotkanie?
Na spotkanie przyjechał imam Mahmoud Samih – osoba bardzo otwarta i rzetelna. Jak wspomniałem, zostało ono poświęcone braterstwu. Nie było ani jednego zdania na temat islamu. Kontekst był taki, że spotkanie prowadzili ksiądz katolicki i imam, we współpracy i braterstwie. Samym tematem było natomiast braterstwo, a podsumowaniem słowa o tym, że różnorodność sprawia, iż jesteśmy silniejsi i bogatsi. Obecni byli też wiceprezes Stowarzyszenia Dom Egipski w Polsce i wiceprezes Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie. Nie są oni „aktywistami muzułmańskimi”, jak zostali określeni w Państwa relacji. Oni są muzułmanami, ale nie żadnymi „aktywistami”. Dziwi mnie to sformułowanie. Ci panowie natomiast uczestniczyli w spotkaniu, ale go nie prowadzili.
Druga część wydarzenia była poświęcona kulturze egipskiej oraz temu, że w Egipcie zwyczaje, tradycje i historia z czasów faraońskich przeplatają się z tradycjami żydowskimi, chrześcijańskimi i muzułmańskimi. To rzeczywistość, z której kiedyś byliśmy w Polsce dumni, gdzie ludzie w wiosce potrafią ze sobą wspólnie żyć.
I to był temat tych rekolekcji. Żadna agitacja religijna. Żadnych podtekstów. Całą sprawę wykreował niestety Ruch Narodowy Wielkopolska. Nakręcono nagonkę, która się ciągnie. Ta reakcja nie jest jednak reakcją społeczności lokalnej. To wygląda tak, jakby ktoś chciał nas na siłę uszczęśliwić. Ze strony rodziców czy mieszkańców nie było ani jednej skargi. Nawet w mediach społecznościowych nie było żadnej negatywnej reakcji ze strony mieszkańca tej gminy. Wręcz przeciwnie. Inicjatywa ta wpisywała się zresztą w szerszy cykl. W okresie Wielkiego Postu było spotkanie z przedstawicielem gminy żydowskiej, który opowiadał o tradycji żydowskiej Paschy, będącej prototypem naszej Eucharystii. Co więcej, wszystkie te treści wpisują się w podstawę programową katechezy. Rekolekcje są poszerzeniem, ubogaceniem, egzemplifikacją tego, co jest wymagane w ramach podstawy programowej.
Tymczasem skutkiem całej tej nagonki jest przede wszystkim krytyka religii w szkole. Tak jakby Ruch Narodowy był zwolennikiem tego, żeby religii w szkole nie było, żeby nie było szkolnych rekolekcji. Bo takie są tego owoce w tej chwili. Cała ta awantura powoduje, że ja będę miał związane ręce w dalszej działalności katechetycznej w szkole.
To moja relacja – uczestnika i organizatora tego wydarzenia. Zarzuty, jakie były stawiane wobec szkoły czy polityki państwa, są w ogóle absurdalne, bo rekolekcje organizuje parafia. Ja, jako proboszcz, jestem za to odpowiedzialny.
Co dla Księdza osobiście było ważne w tym spotkaniu? Co wartościowego dla braterstwa i współistnienia wyznawców różnych religii Ksiądz z niego wyniósł?
Ten temat jest dla mnie bardzo ważny. Z ustanowienia papieża Franciszka jestem Misjonarzem Miłosierdzia. Z tego względu czuję się szczególnie zobowiązany do propagowania i głoszenia nauczania papieskiego oraz okazywania wzajemnego miłosierdzia. Dla mnie było to kolejne takie spotkanie, ponieważ spotykałem się z tymi osobami ze społeczności muzułmańskiej już wcześniej. Byłem gościem u nich, w Warszawie, gdzie rozmawialiśmy właśnie o tym, jak realizować i budować braterstwo. Spotkałem się z imamem Mahmoudem Samihem i muszę powiedzieć – bardzo się cieszyłem, że spotkałem tak otwartego imama. Bo tak, jak wśród księży są różne nastawienia, tak pewnie są i wśród duchownych muzułmańskich. Imam Mahmoud jest osobą bardzo otwartą i życzliwą. Dla mnie wartością było przekonanie się o tym, że to braterstwo jest możliwe. To nie są tylko slogany, to nie tylko teoria, ale to, do czego zachęca nas papież, jest rzeczywiście realne.
Klęską duszpasterską jest jakakolwiek nienawiść wobec ludzi innego wyznania, która pojawia się wśród katolików. W Wielkopolsce może tak tego nie czujemy, ale cała „ściana wschodnia” to współpraca muzułmanów, prawosławnych i środowiska żydowskiego. Ludzie różnych wyznań budowali historię naszej Ojczyzny. Jakkolwiek pogardliwy sposób myślenia o tych ludziach mnie przeraża. Dlatego staram się podejmować działania, które dzieciom i młodzieży pokażą przedstawicieli innych kultur i innych religii, z którymi możemy się spotykać, rozmawiać i współpracować. Możemy się różnić, ale jednocześnie okazywać sobie nawzajem szacunek.
Z tego spotkania wyniosłem więc radość, że mogę z imamem usiąść razem do kawy. Możemy ze sobą rozmawiać, możemy się spotykać. Jest dla mnie radością, że mogę realizować to, o czym mówi papież. Doświadczyłem, że to nauczanie jest konkretne i prawdziwe.
Już przeglądając Księdza profil w mediach społecznościowych można wnioskować, że kwestia dialogu międzyreligijnego jest dla Księdza ważnym obszarem zaangażowania duszpasterskiego. Mówił Ksiądz, że ta krytyka pochodziła z zewnątrz. Jak natomiast te inicjatywy odbierają sami parafianie i jakie rodzą one owoce? Jak na co dzień w parafii przekazuje Ksiądz tę część nauczania Kościoła, dotyczącą dialogu międzyreligijnego?
Po pierwsze jest to oczywiście katecheza. Jestem katechetą w szkole. To spotkanie zresztą również było poprzedzone katechezą na temat wzajemnych relacji. Ten temat jest obecny w katechezie. Zarówno w wymiarze ekumenicznym – w ramach spotkania chrześcijan różnych wyznań, ale także w wymiarze międzyreligijnym. Katecheza jest fundamentem.
Wspólnie z młodzieżą ze szkoły sprzątamy cmentarze ewangelicko-augsburskie, które znajdują się na terenie naszej parafii. Jesteśmy w bardzo dobrych relacjach z pastorem Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Uważam, że w ten sposób młodzież uczy się również szacunku do lokalnej historii.
Mieliśmy w tym roku w parafii nabożeństwo ekumeniczne, zorganizowane z Kościołami ewangelicko-augsburskim, prawosławnym i polskokatolickim. Była wspólna modlitwa i koncert chóru prawosławnego. Teraz przygotowujemy festiwal muzyki organowej, gdzie będą też podjęte tematy związane z muzyką obecną w innych religiach. W ten sposób pokazujemy, czym jest wzajemna otwartość.
A czy dostrzega Ksiądz w dialogu międzyreligijnym również jakieś zagrożenia?
Każda sytuacja może być zagrożeniem. Zaangażowanie w dialog międzyreligijny może nim stać się wtedy, kiedy będziemy lekceważyć to, co jest nasze. Poznawanie innej kultury może być dla mnie niebezpieczeństwem tylko wówczas, jeśli nie będę szanował własnej kultury, nie będę bogaty swoją kulturą. Kiedy jednak pielęgnujemy własną wiarę, wartości chrześcijańskie – a jedną z nich jest otwartość i misyjność Kościoła – to jesteśmy bezpieczni.
Zawsze pojawia się jakieś niebezpieczeństwo. Kiedy wsiadam do samochodu, to też jest dla mnie pewne niebezpieczeństwo. Nie chcę idealizować tego wszystkiego i mówić, że żadnych zagrożeń nie ma. One są. Ale mądre, zdrowe podejście powoduje, że to niebezpieczeństwo jest minimalizowane. Pojawia się natomiast szansa na to, by się od siebie nawzajem uczyć i ubogacać. Na przykład imam dostał ode mnie w prezencie po tym spotkaniu polsko-angielski Nowy Testament.
Całe nasze życie niesie ze sobą jakieś niebezpieczeństwa, ale nie bójmy się rozmawiać. Żyjemy w społeczeństwie wielokulturowym. Zauważmy, że jeżeli nie poznamy tradycji i historii islamu, to nie będziemy w stanie zrozumieć nawet historii Polski. Bo przecież historia Polski to również choćby historia polskich Tatarów. Chodzi o to, by się nawzajem poznać i nie bać się siebie nawzajem.
Prezentując imamowi Nowy Testament dokonał Ksiądz pewnego przejścia z poziomu czysto ludzkiego braterstwa na poziom teologii i rozumienia Boga. Jest w Księdza doświadczeniu spotkania z wyznawcami innych religii taki moment, gdzie to budowanie braterstwa przechodzi również w ewangelizację?
Budowanie braterstwa samo w sobie jest już ewangelizacją. To dzielenie się Chrystusem, który jest otwarty i miłosierny. Kilka tygodni temu byłem na Światowym Apostolskim Kongresie Miłosierdzia w Wilnie. Brał w nim udział pro-prefekt Dykasterii ds. Ewangelizacji abp Rino Fisichella. Zaprezentowano tam funkcjonowanie Wielowyznaniowego Instytutu Miłosierdzia. W jego ramach chrześcijanie, wyznawcy judaizmu, buddyści i muzułmanie wspólnie szukają i starają się rozpoznać Boże miłosierdzie. Na tym kongresie pozdrowienie przekazywali właśnie m.in. duchowni muzułmańscy. To nie jest już model ewangelizacji znany z dawnych czasów, w ramach którego trzeba kogoś przeciągać. Zamiast tego trzeba towarzyszyć człowiekowi w jego drodze szukania i rozpoznawania Pana Boga.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.