Tylko u nas

Piotr Semka dla Frondy: Kurs na zderzenie

Ponad pół roku temu zaproszenie Mateusza Morawieckiego na dodatkowy opłatek, który nastąpił po oficjalnym opłatku PiS-u – spowodował polityczne trzęsienie ziemi. Wtedy obie strony konfliktu – tzw. harcerze i tzw. maślarze – powstrzymali się przed czołowym zderzeniem i po paru miesiącach, pod patronatem Jarosława Kaczyńskiego doszło do czegoś na kształt ugody. Teraz zapowiedź grilla Stowarzyszenia „Rozwój Plus” utożsamionego z Morawieckim przywołała kolejny konflikt. I jak to bywa często w takim sporze, każda ze stron ma efektowne i wydawałoby się logiczne argumenty na swoją korzyść.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Janusz Jaskółka, polsatnews.pl)
Fot. screenshot: YouTube (Janusz Jaskółka, polsatnews.pl)

Ci którzy premiera z Wrocławia traktują podejrzliwie wskazują, że żadna partia nie może pozwolić sobie na hodowanie w swoim łonie potencjalnego konkurenta – grupy, która póki co korzysta z dawnego potencjału PiS, ale podejrzewana jest, że w odpowiednim momencie efektownie wyjdzie, trzaskając drzwiami. Z kolei zwolennicy Morawieckiego cały spór sprowadzają do niszczycielskiego donosicielstwa grupy zawistnych i mniej zdolnych kolegów, którzy „dezinformują” prezesa, opowiadając niestworzone historie na temat złowrogich zamiarów „harcerzy”.  Faktem jest jednak, że Kaczyński postanowił zakończyć owo wewnętrzne dzielenie się w PiS-ie, bo uznał, że nawet jeżeli Morawiecki odejdzie, to per saldo dla jego partii będzie to lepsze niż stan ciągłego wewnętrznego, pełzającego podziału. Morawiecki z kolei wydaje się głosić: jak chcecie, to nas wyrzućcie, ale sami nie odejdziemy. I jednocześnie nie rozwiążemy Stowarzyszenia „Rozwój plus”.  Jak się zdaje, tym razem już nie będzie spotkania ostatniej szansy czy pojednawczych herbatek u Adama Bielana. Obie strony zastanawiają się, jak efektownie i korzystnie dla siebie przedstawić obecny konflikt. W retoryce zwolenników jednej scentralizowanej partii widać przekonanie, że ludzie Morawieckiego skończą tak, jak niegdysiejsi secesjoniści z partii Polska Jest Najważniejsza, czy buntownicy od Gowina. Ale to porównanie nie jest trafne. Wtedy, gdy odchodził Paweł Kowal czy Joanna Kluzik-Rostkowska, PiS był znacznie mocniejszy i miał znacznie szerszy elektorat. Teraz partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest już takim hegemonem po prawej stronie. Skutecznie podgryzają PiS od prawej strony partie Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna.  Jeśli teraz od strony centrowej będą podbierać mu wyborców ludzie Morawieckiego, to może być to dla Nowogrodzkiej spory problem. Najprościej byłoby powiedzieć, że obie partie nie powinny się kłócić i pamiętać o instynkcie samozachowawczym. Ale zbyt długo obserwuję politykę, by nie wiedzieć, że wzajemne antypatie i brak zaufania to uczucia znacznie częstsze niż samokontrola i polityczny umiar. O tym, jak zakończy się ten konflikt, dowiemy się najprawdopodobniej w połowie przyszłego tygodnia. Ale już dziś można powiedzieć, że pole kompromisu jest znacznie węższe niż było to pół roku temu. Z prostego powodu. Dla „harcerzy” to ostatni moment, aby wystartować z własnym szyldem w przyszłych wyborach. Dlatego grill u wielkiego Mateusza raczej nie zostanie odwołany. 

 

Piotr Semka

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej