Przeciętna długość życia mężczyzn jest według opublikowanych badań uzależniona raczej od stylu życia, a nie od kwestii genetycznych. Jednak „nie ma prostej recepty na długie życia, takiej jak jedzenie jabłka czy trzech pomidorów każdego dnia. To kombinacja wielu czynników” – powiedział dr Luy, który przewodniczył projektowi „Deutsch-Österreichische Klosterstudie” (Niemiecko-Austriackie Badania Klasztorne).
Dłuższemu życiu klasztory sprzyjają dzięki kilku ochronnym czynnikom. Wspólnota klasztorna przede wszystkim, tak jak małżeństwo, forsuje zdrowe nawyki żywnościowe i ogranicza nadużywanie takich substancji, jak np. tytoń, a także zmniejsza prawdopodobieństwo uzależnień. Życie wspólnotowe daje możliwość wcześniejszego zauważenia pogarszania się stanu zdrowia fizycznego czy umysłowego.
Ustalona rutyna, w której wyznaczony jest czas na modlitwę, pracę i medytację, powoduje czynną redukcję poziomu stresu. „Nawet jeśli nie wszystko idzie doskonale w życiu klasztornym, jest ono mówiąc z grubsza bardziej spokojne”. Wiara z kolei zapewnia poczucie stabilności oraz celu. Coś podobnego według badaczy można obserwować w tzw. „niebieskich strefach”, czyli tych rejonach świata, gdzie dużo większa liczba osób dożywa przeciętnie stu lat.
Życie klasztorne zrównuje też status społeczny mnichów. W przeciwieństwie do życia „w świecie”, gdzie niższe wykształcenie skorelowane jest z krótszym okresem życia, w klasztorach różnice społeczne zanikają. Wszyscy członkowie wspólnoty, niezależnie od poziomu edukacji, mają podobny standard życia i podobną rutynę. Dotyczy to także opieki medycznej. Dr Luy zwrócił uwagę przy tym na interesujący fakt, który odróżnia zakonników od świata świeckiego z jego obsesją na przedłużanie życia: „Mnisi nie dostosowują swojego stylu życia, by żyć dłużej. To bardziej skutek uboczny”.
jjf/LifeSiteNews.com; cloisterstudy.eu
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.