Tylko u nas

Mikołaj Susujew dla Frondy: Alternatywna historia Ukrainy w czasie II wojny światowej

W Polsce często można usłyszeć tezy w stylu: "Ukraina to państwo bez historii", "Ukraińska państwowość przed 91 rokiem nie istniała" i inne podobne rzeczy. Na tle konfliktu wokół gloryfikacji OUN i UPA te tezy służą z reguły po prostu po to, by uderzyć w drugą stronę i pokazać swoją przewagę nad nią. To nie jest słuszne podejście, jeżeli zadaniem jest przekonanie ukraińskiej strony do swoich racji. O wiele lepszym podejściem jest dyskusja oparta na merytorycznych argumentach. W kwestii dyskusji na tematy historyczne sama historia Ukrainy i jej państwowości daje nam te argumenty.

3 min czytania
Fot. za: Wikipedia (domena publiczna)
Fot. za: Wikipedia (domena publiczna)

Przykładowo ukraińska oficjalna koncepcja historycznego mitu, który teraz jest tworzony, akcentuje uwagę na tym, że środowiska OUNowskie i stworzona przez tę organizację UPA, są głównym ośrodkiem walki o ukraińską niepodległość w czasie drugiej wojny światowej przeciwko wszystkim okupantom – przede wszystkim Związkowi Radzieckiemu, który wymordował miliony Ukraińców poprzez represje i sztuczny głód. To stwarza obraz bezalternatywny dla OUN, jako jedynej organizacji (albo raczej kilku odmian tej organizacji), która walczyła w tej wojnie o Ukrainę. Istnieje co prawda też jakieś alternatywne UPA – to, które miało swoją drugą nazwę: Poleska Sicz, której dowódcą był charyzmatyczny i popularny Taras Bulba-Borowiec. Ale co w zasadzie opinia publiczna na Ukrainie i w Polsce wie o tej organizacji i jej dowódcy? Z Wikipedii możemy się dowiedzieć, że była to po prostu jakaś trochę inna UPA, która tak samo była partyzantką i walczyła na Polesiu... tyle że w odróżnieniu od UPA stworzonej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, nie miała nic wspólnego ze zbrodniami wojennymi. I ważne jest, by podkreślić, że to, drodzy Państwo, jest daleko idące uproszczenie tego obrazu. Realny obraz wygląda zupełnie inaczej.

Z pamiętników atamana Tarasa Bulby-Borowca wnioskować możemy, że jego Poleska Sicz wcale nie była po prostu kolejną ukraińską partyzantką. Dowódca ten tworzył swoje oddziały bezpośrednio Z POLECENIA RZĄDU UKRAIŃSKIEJ REPUBLIKI LUDOWEJ NA UCHODŹCTWIE. Ukraińskie państwo, mimo że przegrało swoją bitwę o niepodległość z sowietami w 1920 roku, nigdzie nie zniknęło. Instytucje tego państwa, rząd, sztab generalny, a nawet parlament i własny uniwersytet istniały na terytorium państw zachodnich i przetrwały cały okres drugiej wojny światowej, działając w sposób zdecentralizowany pomimo bardzo trudnych okoliczności. I jedną z akcji tego państwa była próba odtworzenia w zasadzie własnych sił zbrojnych na terytorium Ukrainy – i właśnie w ten sposób należy traktować wysiłek atamana Tarasa Bulby-Borowca w kontekście tworzenia swoich oddziałów. Ukraiński rząd wysyłał nawet na wschód swoich oficerów, weteranów bitew z lat 1918–1920, by pomogli oni w tworzeniu tej partyzanckiej armii. Żołnierze tej pierwotnej UPA składali przysięgę nie atamanowi i nawet nie narodowi Ukrainy, tylko konkretnie Ukraińskiej Republice Ludowej.

Państwo ukraińskie w uchodźstwie zachowało swój charakter republikański oraz demokratyczny i dlatego od początku wojny opowiadało się po stronie sojuszników. W tym samym czasie OUN odrzucało demokratyczne wartości i stawiało na radykalną walkę o ukraińskie państwo w przymierzu z włoskim faszyzmem i niemieckim nazizmem. Swoją organizację ukraińscy nacjonaliści traktowali jako jedynego możliwego reprezentanta ukraińskiego narodu w tej walce. Stąd łatwo zrozumieć, że te dwa środowiska nie tylko były konkurencyjne wobec siebie, ale i stały na przeciwległych platformach ideologicznych i w zasadzie były sprzymierzone – przynajmniej w początkowym okresie wojny – z dwoma przeciwległymi stronami w wojnie światowej. Mimo pewnych prób znalezienia taktycznego porozumienia pomiędzy armią Bulby-Borowca a OUN, patrząc z tej perspektywy, jasne jest, skąd ten głęboki i ostry konflikt pomiędzy tymi organizacjami, który niestety zakończył się porażką Poleskiej Siczy i przejęciem nazwy tej organizacji, czyli Ukraińskiej Powstańczej Armii (która była już znaną i cieszącą się szacunkiem wśród miejscowej ludności marką), przez ounowców.

Ten kontekst pozwala w zupełnie inny sposób spojrzeć na te wydarzenia. To nie była tylko historia próby stworzenia totalitarnego ukraińskiego państwa u boku Rzeszy przez nacjonalistów, nie tylko historia zbrodni na ludności polskiej, ale to też historia w zasadzie cichej wojny domowej pomiędzy dwoma zupełnie różnymi koncepcjami Ukrainy: jednej republikańskiej, pluralistycznej i drugiej – totalitarnej oraz nacjonalistycznej. Niestety w walce między nimi, jak to często bywa w historii, wygrała strona trzecia, czyli totalitaryzm komunistyczny.

 

Źródło: Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej