Ukraina

Ludobójstwo na Wołyniu stało się „mordem założycielskim” Ukrainy?

„Gdy patrzymy na Wołyń, widzimy obraz tego, czym według René Girarda jest religia – powtarzaniem momentu założycielskiego: mordu kozła ofiarnego, aby ustanowić jedność społeczną. To dlatego podczas rzezi wołyńskiej greckokatoliccy duchowni mogli święcić noże i siekiery. W tożsamości ukraińskiej element archaiczny i element chrześcijański są ze sobą przedziwnie przeplecione” – mówi prof. Michał Łuczewski.

2 min czytania
Fot. screenshot: YouTube (Instytut Pileckiego)
Fot. screenshot: YouTube (Instytut Pileckiego)

Na łamach portalu Klubu Jagiellońskiego ukazała się rozmowa Cezarego Boryszewskiego z prof. Michałem Łuczewskim. Socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego dokonał analizy ukraińskiej tożsamości, szukając źródeł kultu UPA. Prof. Łuczewski wspomina swój udział w Euromajdanie.

- „To, co budziło nasze największe zaskoczenie i niepokój to fakt, że ci ludzie, którzy rzucali się nam na szyje, często mieli ze sobą flagi UPA. Ja jakoś nie chciałem tego dostrzegać. Zbywałem to paradoksami: banderowcy, najwięksi nacjonaliści są zarazem największymi euroentuzjastami, spadkobiercy ludobójczej, antypolskiej ideologii są zarazem najbardziej propolscy. Ale Piotr mówił, że się ich po prostu bał”

- opowiada.

Przyznaje, że jego pokolenie, chcące przeżyć w 2014 roku drugi karnawał „Solidarnosci”, „nie mogło widzieć cienia Ukrainy”. 

- „Patrzyłem na Ukraińców tak, jak ja sam chciałem być widziany: Byli dla mnie powstańcami z obrazów Grottgera, którzy zostawiają żonę w domu i idą w bój. Mamy bardzo dużą trudność w zobaczeniu Ukrainy taką, jaka ona jest, w całym jej skomplikowaniu, gdyż myślimy z wnętrza naszych narodowych systemów wyobrażeń i metafor. Nie potrafimy ich przekroczyć”

- stwierdził.

- „Na tej samej zasadzie liberalni intelektualiści, tacy jak Tim czy Marci, widzieli na Majdanie wyraz progresywnych, prozachodnich, proeuropejskich dążeń Ukraińców, widzieli tęczową, uśmiechniętą Ukrainę (tzn. widzieli samych siebie), a nie słyszeli, że tłum z tym samym uśmiechem wyzywał Kuczmę [prezydent Ukrainy w latach 1994-2005 – red.] i Janukowycza od gejów. Wszyscy nam powtarzali, że Janukowycz wziął sobie na sztandary kolor niebieski (ros. gołuboj), bo był homoseksualistą (gołuboj), przecwelonym w więzieniu. Ale takich rzeczy nie można było pisać, ba – nie należało ich widzieć, bo nie pasowało to do naszych wyobrażeń o Ukrainie”

- dodał.

Jaka więc Ukraina jest w rzeczywistości? Boryszewski zapytał swojego rozmówcę o ukraiński nacjonalizm. Odpowiadając prof. Łuczewski podkreślił, że „żeby wyjaśnić powstanie ukraińskiego narodu nie należy rozpoczynać od 988 roku i potem opisywać kolejne stulecia, należy rozpocząć od nowoczesnego nacjonalizmu Tarasa Szewczenki i rekonstruować mity, które czyniły przeszłość tych ziem – przeszłością Ukrainy”.

Ludobójstwo na Wołyniu natomiast wyrasta w tej historii na „mord założycielski Ukrainy”. 

- „Ten element nas szokuje, ale jest charakterystyczny dla religii archaicznych. Gdy patrzymy na Wołyń, widzimy obraz tego, czym według René Girarda jest religia – powtarzaniem momentu założycielskiego: mordu kozła ofiarnego, aby ustanowić jedność społeczną. To dlatego podczas rzezi wołyńskiej greckokatoliccy duchowni mogli święcić noże i siekiery. W tożsamości ukraińskiej element archaiczny i element chrześcijański są ze sobą przedziwnie przeplecione. Kiedy moi ukraińscy przyjaciele mówią o Banderze, przypomina mi się Mickiewicz, który w wykładach z Collège de France proponował figurę Chrystusa-Napoleona. Panteonizacja, sakralizacja Bandery to w istocie tworzenie figury Bandery-Chrystusa”

- powiedział uczony.

Źródło: klubjagiellonski.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej