Ukraina

Zmasowane groźby wobec Polaków na Ukrainie. Dworczyk alarmuje: „Może dojść do tragedii”

Michał Dworczyk poinformował, że polskie organizacje działające na Ukrainie miały w ostatnich dniach otrzymywać telefony z wulgarnymi pogróżkami. Europoseł PiS opublikował nagranie jednej z takich rozmów i ostrzegł, że napięcie wokół relacji polsko-ukraińskich zaczyna wychodzić poza spór polityczny, uderzając w zwykłych ludzi.

2 min czytania
Zmasowane groźby wobec Polaków na Ukrainie. Dworczyk alarmuje: „Może dojść do tragedii”
Zmasowane groźby wobec Polaków na Ukrainie. Dworczyk alarmuje: „Może dojść do tragedii” · fot. Screenshot - X

„Obecna eskalacja wywołana przez władze ukraińskie nie tylko rodzi napięcie międzypaństwowe. Zaczyna budzić strach wśród zwykłych ludzi i może prowadzić do nieszczęścia” — napisał Dworczyk w serwisie X.

Według relacji europosła nagranie przekazała mu prezes jednej z polskich organizacji działających na Kijowszczyźnie. W opublikowanym materiale anonimowy mężczyzna, mówiący po ukraińsku, grozi Polakom i żąda zamknięcia polskich organizacji na Ukrainie. „Nie potrzebujemy waszych związków, waszej kultury na Ukrainie” — pada w nagraniu. W dalszej części rozmówca grozi, że Ukraina „wstąpi do UE nawet przez zniszczenie Polski”, a następnie odwołuje się do zbrodni wołyńskiej, mówiąc, że „przypomni”, co jego dziadek „robił z wami na Wołyniu”.

Dworczyk podkreśla, że nie chodzi o jednostkowy incydent. „W ostatnich dniach szereg polskich organizacji na UA otrzymało telefony z pogróżkami, których cel był jeden — zastraszyć ludzi i eskalować napięcie” — napisał. Europoseł zaznaczył, że nie przesądza, kto stoi za akcją. „Nie wiem, czy była to akcja zorganizowana za wiedzą, czy wręcz z inspiracji władz ukraińskich, czy oddolna inicjatywa jakiegoś bandziora” — ocenił. Dodał jednak, że jego zdaniem ukraińska Służba Bezpieczeństwa „zlekceważyła zgłoszenia dotyczące tych prowokacji”.

W rozmowie z portalem wPolsce24, Dworczyk mówił jeszcze ostrzej: „Publiczne czczenie zbrodniarzy z UPA przez władze ukraińskie zaczyna mieć groźne konsekwencje w codziennym życiu ludzi”. Jak dodał, polskie organizacje niosące pomoc na Ukrainie dostały „telefony z wulgarnymi pogróżkami”, a „wiele wskazuje na to, że nie była to rosyjska prowokacja”, ponieważ ukraińskie służby — według jego oceny — nie wykazały zainteresowania sprawą.

Tłem sprawy jest gwałtowny spór o politykę historyczną Kijowa. Pod koniec maja Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Operacji Specjalnych imię „Bohaterów UPA”, co wywołało w Polsce oburzenie. Wirtualna Polska informowała, że polskie MSZ wyraziło w tej sprawie protest wobec ambasadora Ukrainy, a Donald Tusk oceniał, że decyzja Zełenskiego „jest niepokojąca z punktu widzenia naszych relacji i narusza naszą wrażliwość historyczną”.

Spór przeniósł się także na forum europejskie, a Parlament Europejski zajął się krytyką gloryfikacji UPA przez Ukrainę. Dworczyk podkreślał, że temat ludobójstwa Polaków przez ukraińskich nacjonalistów został wyniesiony na poziom międzynarodowy. Z kolei PAP przywoływała komentarz „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, według którego Zełenski swoją „nierozważną polityką symboliczną” wywołał w Polsce „uzasadnione oburzenie”.

Dworczyk ostrzega jednak, że eskalacja po obu stronach może uderzyć także w Ukraińców mieszkających w Polsce. W swoim wpisie podał przykład znajomej Ukrainki, której dziecko miało zostać zwyzywane przez polskich rówieśników. „Jeżeli nie zapanujemy nad tym, jeżeli nie obniżymy napięcia, może dojść do tragedii” — zaapelował. „Dalsze ostre wypowiedzi — nieważne jak bardzo słuszne lub nie — prowadzą do dramatu. Czy naprawdę tego chcemy?” — pytał europoseł.

Źródło: mp/X, Michał Dworczyk, wPolsce24, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej