Inicjatywa wywołała mocną reakcję w Polsce, bo Roman Szuchewycz był głównodowodzącym UPA — formacji odpowiedzialnej za masowe zbrodnie na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Portal Dzieje.pl przypomina, że jako dowódca UPA Szuchewycz „ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za masowe mordy polskiej ludności cywilnej na Kresach Wschodnich”, a w latach 1943–1945 oddziały UPA zamordowały ok. 100 tys. Polaków.
Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego, w rozmowie z Wirtualną Polską określił plany Lwowskiej Rady Obwodowej jako „obiektywnie oburzające”. Jak podkreślił, uderzają one nie tylko w polską pamięć historyczną, lecz także w fundamenty europejskiej kultury politycznej. „Godzą one zarówno w pamięć ofiar głównego dowódcy UPA i jednego z głównych zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójczą czystkę etniczną na Wołyniu i Galicji Wschodniej, jak i w wartości etyczne, będące podstawą demokratycznej europejskiej kultury politycznej” — powiedział Adamski.
Najmocniej zabrzmiała jego ocena polityczna. „Nawet rozważanie takich planów, już nie mówiąc o ich urzeczywistnieniu, jest krokiem nieprzyjaznym” — stwierdził dyrektor Centrum Dialogu. Dodał, że w warunkach narastającego sporu o ukraińską politykę pamięci wielu komentatorów może uznać tę inicjatywę za „ruch eskalacyjny ze strony Ukrainy jako państwa”.
Adamski zwrócił jednak uwagę, że formalnie chodzi o organ samorządowy, a nie decyzję władz centralnych w Kijowie. Zaznaczył przy tym, że Lwowska Rada Obwodowa ma silną reprezentację środowisk nacjonalistycznych i „wielokrotnie była w awangardzie działań godzących w polską pamięć historyczną”. Stwierdził też, że radni ze Lwowa „bagatelizują polską wrażliwość historyczną” i często „postrzegają siebie jako kustoszy ukraińskiej prawdy historycznej” oraz „proroków powołanych m.in. do tego, aby dawać świadectwo o Banderze i Szuchewyczu”.
Sprawa jest szczególnie drażliwa, bo Szuchewycz pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w relacjach polsko-ukraińskich. IPN w materiałach edukacyjnych określa go jako ukraińskiego działacza nacjonalistycznego, naczelnego dowódcę UPA i terrorystę. Instytut przypomina, że był związany z nielegalnymi organizacjami ukraińskimi w II RP i brał udział w organizowaniu zamachów na polskich urzędników oraz policjantów.
Historycy IPN wskazują również na jego odpowiedzialność za czystkę etniczną w Galicji Wschodniej. W opracowaniu „Przystanku Historia” podkreślono, że w listopadzie 1943 r. Szuchewycz formalnie objął dowództwo nad UPA i jako głównodowodzący nadzorował przebieg antypolskiej czystki etnicznej w Galicji Wschodniej.
Według Adamskiego podobne działania powinny spotkać się z systematyczną odpowiedzią Polski. Jego zdaniem Warszawa powinna protestować „optymalnie z innymi narodami pokrzywdzonymi przez UPA — Czechami, Żydami oraz wszystkimi politykami państw UE i liderami europejskiej opinii publicznej, zaniepokojonymi krzewieniem kultu ludobójców”. Jednocześnie zastrzegł, że nie chce publicznie przesądzać, jaką formę powinny przyjąć protesty, bo skuteczność działań dyplomatycznych często zależy od dyskrecji.
Dyrektor Centrum Dialogu wskazał także na możliwą rolę polskich samorządów. „Zaprotestować mogą też polskie samorządy, zwłaszcza te zaangażowane we współpracę z Lwowską Radą Obwodową” — podkreślił. To ważne, bo z Lwowem relacje partnerskie utrzymują m.in. Wrocław, Lublin, Rzeszów, Kraków i Przemyśl.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.