Załużny pisze wprost, że „to jest wojna na wyczerpanie”, w której za „każdym sukcesem albo porażką nieuchronnie stoi cena”. I dodaje, że cena ta „zawsze będzie niewspółmiernie wysoka wobec realnych możliwości zapewnienia tego sukcesu”. Według generała właśnie „próg tolerancji na cenę” staje się dziś warunkiem przetrwania państwa i społeczeństwa.
Najmocniejsza część jego diagnozy dotyczy fałszywego optymizmu, który może rodzić się po spektakularnych akcjach przeciwko rosyjskiej infrastrukturze. „Mówienie o osiągnięciu celu politycznego, zwycięstwie w wojnie za pomocą działań taktycznych na polu bitwy albo nawet skutecznych uderzeń w logistykę i infrastrukturę krytyczną — wyraźnie wykracza poza granice zdrowego rozsądku” — ocenił Załużny. Jak zaznaczył, informacje o pojedynczych sukcesach „wcale nie powinny budzić fantazji o szybkim zakończeniu wojny”.
Były głównodowodzący wskazuje, że front znalazł się w impasie. Pole walki jest nasycone dronami, rozpoznaniem i środkami precyzyjnego rażenia, co sprawia, że osiągnięcie nawet ograniczonych celów taktycznych wymaga ogromnych strat. „Osiągnięcie każdego celu taktycznego odbywa się kosztem ogromnych strat, nieproporcjonalnych do uzyskanych rezultatów” — pisze generał. Według niego obecnie „nie można osiągnąć celów operacyjnych, nie mówiąc już o strategicznych”, a działania taktyczne coraz częściej odbywają się poza szerszą strategią i nie zmieniają ogólnego położenia wojny.
Załużny stawia też brutalną diagnozę dotyczącą możliwości obu stron. „Nie można mówić o zwycięstwie na polu bitwy ani dla Rosji, ani dla Ukrainy” — stwierdza. Rosja, jak wyjaśnia, nie jest w stanie nawet teoretycznie zająć całej Ukrainy środkami wojskowymi, ale Ukraina także nie ma obecnie możliwości odzyskania okupowanych terytoriów wyłącznie siłą militarną.
Według generała obecna sytuacja może być rozumiana najwyżej jako tymczasowe przejęcie inicjatywy przez Ukrainę. Mogłoby ono zmienić się w przełom strategiczny tylko wtedy, gdyby Kijów i jego partnerzy przezwyciężyli problemy finansowe, technologiczne i organizacyjne. Załużny uważa jednak taki scenariusz za mało prawdopodobny z powodu kłopotów Zachodu, osłabienia wsparcia międzynarodowego i problemów z trwałym zarządzaniem procesami wojennymi.
W analizie pojawia się również ostrzeżenie polityczne. Załużny zauważa, że Rosja nie osiągnęła swoich pierwotnych celów, ale też nie wyszła z wojny i nie uznała porażki. Ukraina obroniła państwowość, lecz pozostaje uzależniona od finansowej i technologicznej pomocy partnerów, a jednocześnie narastają jej problemy wewnętrzne. „Ocenić, czy Ukraina wygrywa, a Rosja przegrywa, można, oceniając poziom międzynarodowego wsparcia” — wskazuje generał. Jego zdaniem to wsparcie wykazuje oznaki osłabienia z powodu wycofywania się USA z dotychczasowego kursu oraz sporów w Unii Europejskiej.
Najbardziej pesymistyczny wniosek brzmi: w wojnie na wyczerpanie nie będzie zwycięzców, będą tylko pokonani. Załużny ocenia, że zarówno Ukraina, jak i Rosja straciły więcej, niż zdobyły. Dla Kijowa oznacza to szczególnie trudną lekcję: same ataki na rosyjskie zaplecze, choć ważne i bolesne dla przeciwnika, nie wystarczą do zwycięstwa, jeśli państwo i społeczeństwo nie będą w stanie długotrwale unieść kosztów wojny.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.