Słowa Trumpa padły w szczególnym momencie. Relacje Warszawy i Kijowa są napięte po decyzji Zełenskiego o uhonorowaniu jednostki wojskowej imieniem „Bohaterów UPA” oraz po twardej reakcji Karola Nawrockiego, który uznał gloryfikację tej formacji za sprawę nienegocjowalną dla Polski. W takim kontekście pochwała Polski wypowiedziana przy ukraińskim prezydencie nabierała nie tylko kurtuazyjnego, ale i politycznego znaczenia.
Trump, który w ostatnich tygodniach wyraźnie złagodził ton wobec Zełenskiego, mówił wcześniej, że ukraiński prezydent „radzi sobie całkiem dobrze” w wojnie z Rosją. „Trzeba powiedzieć, że jest odważny, ma świetny sprzęt, ma świetnych ludzi, ma wojowników” — oceniał Trump, chwaląc zarówno Zełenskiego, jak i ukraińskie siły zbrojne.
Podczas rozmów w Ankarze Trump podkreślał też, że chce doprowadzić do zakończenia wojny. „Często bywa tak, że dobrze dogaduję się z Putinem, a Zełenski jest problemem, albo odwrotnie — Zełenski jest świetny, a Putin…” — mówił. Następnie dodał: „Oni obaj chcą to zakończyć. Całe życie zawieram umowy, znam się na umowach. I myślę, że uda nam się to załatwić, mam nadzieję, że wkrótce”.
Jednocześnie Reuters podał, że Trump zapowiedział zgodę na produkcję przez Ukrainę pocisków przechwytujących do systemów Patriot. To ważna deklaracja, bo Kijów od miesięcy alarmuje o niedoborach obrony powietrznej wobec rosyjskich ataków rakietowych i dronowych. Według agencji, amerykański prezydent mówił również, że jego relacje z Zełenskim uległy poprawie.
Wypowiedź o Polsce stanowi szerszy kontekst szczytu NATO, na którym Trump — mimo wcześniejszych ostrych słów pod adresem części sojuszników — podkreślał znaczenie silnego Sojuszu i większych wydatków obronnych Europy. Associated Press odnotowała, że po spotkaniach w Ankarze Trump mówił o „dużej miłości” między sojusznikami, a NATO potwierdziło przywiązanie do zasady wspólnej obrony.
Dla Warszawy najważniejsze jest jednak to, że Trump nie ograniczył się do ogólnej pochwały Polski. Powiedział to wprost przy Zełenskim: Polska jest „wspaniałym krajem”, a jej prezydent „robi bardzo dobrą robotę”. W warunkach sporu o UPA, Wołyń i politykę pamięci Kijowa to jasny sygnał, że prezydent USA dostrzega rolę Polski nie tylko jako zaplecza pomocy dla Ukrainy, ale także jako samodzielnego, ważnego sojusznika w regionie.
Czy Zełenski i jego ludzie coś z tego wywnioskują? To pytanie jest raczej z gatunku tych retorycznych…
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.