Publicysta krytycznie odnosi się do propozycji Konrada Berkowicza („siódemka dla Ukrainy”) oraz Grzegorza Brauna („piątka dla Ukrainy”), którzy postulują m.in. wstrzymanie pomocy wojskowej i finansowej, zamknięcie lotniska w Jasionce, odebranie Ukraińcom przywilejów pobytowych czy blokowanie ich drogi do UE. Pilawa uważa te propozycje za szkodliwe – zarówno dla wspólnego frontu przeciw Rosji, jak i dla polskiej gospodarki. Przywołuje dane z raportu NBP z 2025 roku, według których Ukraińcy są dobrze zintegrowani ze społeczeństwem: tylko 4% nie zna polskiego, a 92% ich dochodów pochodzi z pracy. Cytuje też wyliczenia BGK, wedle których na każdą złotówkę wypłaconą Ukraińcom w ramach 800+ przypada 5,40 zł wpływów do budżetu z podatków i składek.
Autor pochwala jednak decyzję Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego oraz wzrost świadomości Polaków na temat zbrodni wołyńskiej, w tym planowane potępienie UPA przez Parlament Europejski. Ostrzega jednocześnie przed „histerią” podobną do tej z 2022 roku, tylko w odwrotnym kierunku.
Pilawa przywołuje też słowa ukraińskiego nacjonalisty Jurija Syrotiuka, pytającego, czy Polacy są gotowi na wojnę z Ukrainą, podkreślając, że taka retoryka nie powinna wywoływać podobnej histerii po polskiej stronie. Kończy przestrogą, że Rosja pozostaje realnym zagrożeniem, a Polska powinna dążyć do tego, by Ukraina po wojnie była trudnym, ale racjonalnym sojusznikiem – nie geopolitycznym rywalem, jak przewiduje Bosak.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.