Wiadomości

Dokument III Rzeszy o depopulacji Wschodu i roli Ukraińców wraca do debaty

W sieci ponownie pojawił się fragment niemieckiego dokumentu z czasów II wojny światowej dotyczącego przyszłego traktowania ludności na Wschodzie. Podkreślony cytat jest wstrząsający, bo pokazuje, że nazistowska polityka wobec narodów zamieszkujących ziemie dzisiejszej Polski, Ukrainy i Rosji nie ograniczała się do terroru, wysiedleń i eksploatacji.

3 min czytania
Zdj. ilustracyjne
Zdj. ilustracyjne · fot. via Pixabay.com

Jak czytamy hitlerowskie Niemcy planowały także sterowanie demografią, rozbijanie siły biologicznej narodów oraz używanie propagandy przeciw rodzinie i dzietności.

Fragment publikowany w „Zeszytach Oświęcimskich” dotyczy niemieckich koncepcji polityki ludnościowej. W dokumencie zapisano, że celem niemieckiej polityki na terenach rosyjskich miało być „sprowadzenie liczby urodzin do poziomu leżącego poniżej liczby niemieckiej”. Podobne działania miały odnosić się także do „szczególnie płodnej ludności kaukaskiego terenu”, a później częściowo również do Ukrainy. Wprost wskazywano jednak, że „na razie leży w naszym interesie powiększenie liczby Ukraińców jako przeciwwagi w stosunku do Rosjan”, ale nie wolno dopuścić, by Ukraińcy „zajęli później miejsce Rosjan”. Fragment ten występuje w materiałach „Zeszytów Oświęcimskich” nr 2 z 1958 r., gdzie przywołano dokument dr. E. Wetzla z Berlina z 25 listopada 1939 r.

Jeszcze mocniej brzmi dalsza część cytowanego tekstu. Dokument mówił o konieczności „znoszenia dla nas rozmnażania się ludności” na wschodzie, a także o świadomym prowadzeniu „negatywnej polityki ludnościowej”. Zalecano propagandę przez „prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające”, której celem miało być przekonywanie ludności, „jak szkodliwa rzecz jest posiadanie wielu dzieci”. Wskazywano, że należy mówić o „kosztach, jakie dzieci powodują”, o tym, „co można by zdobyć dla siebie za te wydatki”, a także o „wielkich niebezpieczeństwach dla zdrowia”, które rzekomo miały grozić kobietom przy porodzie.

To język zimnej inżynierii społecznej. Nie chodziło w nim o troskę o kobiety, zdrowie czy dobrobyt, lecz o politykę okupanta wobec narodów uznanych za przeszkodę w budowie niemieckiego imperium na Wschodzie. W tym sensie dokument jest jednym z przykładów szerszego myślenia, które stało za Generalnym Planem Wschodnim. Yad Vashem opisuje Generalplan Ost jako nazistowski plan z lat 1941–1942, zakładający zasiedlenie Europy Wschodniej Niemcami oraz przesuwanie ludności uznanej przez nazistów za „niższą” w ramach ich domeny.

IPN przypomina, że polityka ludnościowa III Rzeszy w okupowanej Polsce, w tym Generalny Plan Wschodni, była przedmiotem badań jako element zbrodniczej inżynierii społecznej. Chodziło nie tylko o bieżącą okupacyjną administrację, ale o długofalowe przekształcenie struktury etnicznej, społecznej i demograficznej Europy Środkowo-Wschodniej.

W opracowaniach historycznych wskazuje się, że Generalplan Ost stał się jednym z najbardziej ponurych przykładów nazistowskiej wizji kolonizacji Europy Wschodniej. Zakładał przymusowe migracje, germanizację wybranych grup, usuwanie ludności niepożądanej i stworzenie przestrzeni życiowej dla Niemców. W praktyce okupacyjnej elementami tej polityki były wysiedlenia, terror, praca przymusowa, głód i masowe zbrodnie.

Powracający dziś fragment budzi emocje także dlatego, że część komentatorów zestawia nazistowskie metody propagandy demograficznej ze współczesnymi sporami o rodzinę, dzietność, aborcję, seksualizację kultury, edukację i wpływ organizacji ideologicznych na społeczeństwo. Historyczny dokument pokazuje coś szczególnie ważnego: depopulacja, rozbicie rodziny i przekonywanie ludzi, że dzieci są ciężarem, mogą być narzędziami polityki wymierzonej w przyszłość każdego narodu.

Dlatego dokument ten nie jest tylko archiwalną ciekawostką. To przypomnienie, że w XX wieku istniały elity, które mówiły o narodach językiem hodowli, kontroli i planowania biologicznego. Nazistowscy eksperci nie ukrywali, że chcą wpływać na decyzje rodzinne podbitych społeczeństw za pomocą propagandy, lęku, kosztów i fałszywej troski o zdrowie. Właśnie dlatego podobne dokumenty powinny wracać do debaty publicznej — nie jako pretekst do łatwych porównań, ale jako ostrzeżenie, że wojna o naród może toczyć się także przez kulturę, demografię i język, którym opisuje się rodzinę.

Zenon Witkowski

________________

Źródła: Zeszyty Oświęcimskie nr 2, Państwowe Muzeum w Oświęcimiu, IPN, Yad Vashem, Fronda.pl

Źródło: mp/Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej