Ten post dedykuję tym wszystkim, którzy kilka tygodni temu przekonywali zażarcie mnie, iż prezydent Zełenski, podejmując swoją decyzję odnośnie nadania jednostce imienia bohaterów UPA, nie mógł nie rozumieć konsekwencji swojej decyzji, a więc miał od początku jakiś wielki, przemyślany plan, żeby zantagonizować Polaków. Mówiłem od początku: charakter systemu władzy, który Zełenski zbudował, i jego cechy osobowe sprawiają, że żyje on w swoim własnym świecie, który często odbiega dość daleko od rzeczywistości. No i teraz mamy na Ukrainie sytuację, w której Zełenski podejmuje decyzję o zdymisjonowaniu ministra obrony Mychajła Fedorowa, przy czym robi to w najbardziej nieudolny sposób i wybiera dla tej decyzji najgorszy z możliwych momentów. Myśląc, że działa we własnym interesie politycznym, prezydent jednoczy społeczeństwo i znaczną część armii przeciwko sobie, potwierdza najgorsze podejrzenia, wywołuje falę powszechnej krytyki, a koniec końców wywołuje protesty uliczne. I najgorsze jest to, że on nie ma pojęcia, że jego decyzje mogą wywołać to wszystko. I zadam, drodzy Państwo, Wam pytanie... Dlaczego, jeżeli nie jest w stanie złożyć 2 + 2 i przewidzieć konsekwencji swoich decyzji wewnątrz Ukrainy, miałby mieć rozpoznanie sytuacji w Polsce i rozumieć, jakie konsekwencje jego decyzje będą miały poza Ukrainą? Pisałem o tym wielokrotnie od 2022 roku. Nic się od tamtego czasu nie zmieniło. Za każdym razem, jak pojawiają się wskazówki, że być może prezydent Zełenski jednak czegoś się nauczył w tej polityce, on robi jakiś krok zupełnie absurdalny i szkodliwy, który potwierdza, że jednak nie... to ten sam Zełenski, którego pamiętam z 2019 roku. Często mam to déjà vu i czuję się w takie dni, jakbym wrócił do tego 2019 roku, gdzie facepalm był jedyną słuszną reakcją dla co drugiej decyzji Zełenskiego i jego ekipy.
Ale o co chodzi w tym wszystkim i dlaczego odwołanie Mychajła Fedorowa poruszyło ukraińskie społeczeństwo tak mocno? Krótko w kilku punktach:
1/ Kim jest Fedorow? To jest człowiek - symbol, który jest ucieleśnieniem pewnych dążeń pokolenia Ukraińców 30+ aktywnych społecznie. Wywodzi się ze środowiska młodych programistów, młodej klasy średniej, która w zasadzie w tej wojnie jest źródłem tych wszystkich innowacji, dzięki którym ten kraj nadal jest w stanie walczyć w 5. roku wojny z o wiele silniejszym przeciwnikiem. Mychajło Fedorow w ekipie Zełenskiego odpowiadał za cyfryzację – najpierw sektora cywilnego, a po 2022 roku cyfryzację sektora obronnego. To jest twórca agencji Brave1 i on oraz jego ekipa są w zasadzie architektami tego nowego, prywatnego przemysłu obronnego, który pozwala Ukrainie w tej chwili zabezpieczać front i uderzać na rosyjskie tyły. To ci ludzie stworzyli warunki dla rozwoju tego przemysłu, przeforsowali odpowiednie zmiany w prawie. Wszystkie te projekty typu "Amazon dla wojska", zdecentralizowane zabezpieczenie wojska uzbrojeniem, punkty za zniszczenie rosyjskiego sprzętu, wprowadzenie sztucznej inteligencji w systemie zarządzania – to wszystko również są idee zrealizowane przez tę ekipę. I dlatego tutaj nie chodzi o samego Fedorowa. On stał się po prostu pewnym symbolem zmian i innowacji dla społeczeństwa i wojska, z którymi wiązano nadzieje na pokonanie Rosjan. Nie liczbą piechoty i czołgów, lecz asymetryczną przewagą w technologiach. Poza tym on tworzył w wojsku i przemyśle atmosferę zdrowej konkurencji opartej na jasnych regułach, co mocno uderzyło w różnego rodzaju korupcyjne powiązania. I dlatego dymisja Fedorowa nie jest też traktowana jako kwestia jednego ministra, tylko raczej jako zwycięstwo ukraińskiego betonu i korupcji nad innowacyjnością, kompetencją i reformami.
2/ Zrobiono to w najgorszy możliwy sposób. Miksując to zmianą całego rządu. Zełenski tutaj przypomina mi tego dzieciaka, który myśli, że jak schowa głowę za zasłoną, to nikt już go nie znajdzie, mimo że pupa wystaje z drugiej strony. Wszystkie ukraińskie media natychmiast zaczęły pisać, że to jest zasłona dymna dla dymisji Fedorowa. Bo minister obrony jest w zasadzie najważniejszą postacią rządu, ważniejszą od premiera. Mało, że zdecydowano się na odsunięcie Fedorowa, to jeszcze zrobiono to w ten sposób, jak gdyby w ogóle nie o to chodziło. Tak jakby to nie miało znaczenia. Tak jak gdyby nikt miał tego nie zauważyć przy okazji zmian w rządzie. Co nie tylko się nie udało, lecz skutek jest teraz odwrotny, bo społeczeństwo poczuło się potraktowane jako idiotów.
3/ Zrobiono to w najgorszym momencie. Dlaczego? Dlatego, że od początku roku mamy cały szereg coraz bardziej głośnych afer związanych z wojskami szturmowymi w SZU. To te samodzielne pułki szturmowe, które powstały z inicjatywy głównodowodzącego gen. Syrskiego jako swoista straż pożarna na froncie. Syrski ten pomysł wspiera, broni go, dba o najlepsze zabezpieczenie dla tych jednostek, najlepsze uzbrojenie i priorytetowe uzupełnienia. Tyle że z czasem wyszło na jaw, że metody wychowania szturmowców w tych jednostkach, traktowanie osób zmobilizowanych i stosunki pomiędzy żołnierzem i oficerem są bliższe tym w jednostkach byłej Grupy Wagnera. Tak jak gdyby ktoś po prostu inspirował się wagnerowcami przy tworzeniu "pułków prawdziwych twardzieli" – pobicia, tortury, niewyjaśnione śmierci zmobilizowanych i w końcu... zabicie dwóch cywilów. Tyle że Ukraina to nie Rosja i nie da się tego zrobić bez konsekwencji. Bo są niezależne media, które zaczęły w tym grzebać i opisywać tę sytuację w kolejnych tekstach. Bulwersacja społeczeństwa rosła, oczekiwania co do zdecydowanej reakcji ze strony rządu również. Reakcja ograniczyła się do aresztu tych, którzy ewidentnie byli winni zbrodni, ale nie było żadnych propozycji, jak sytuację naprawić systemowo. Z tego powodu ta sytuacja zaczęła bić wprost w Syrskiego i pośrednio też w Zełenskiego. Syrski potwierdził swoje miano generała trzymającego się najgorszych radzieckich wzorców zarządzania wojskiem w oczach społeczeństwa i dużej części armii. Do tego od kilku miesięcy krążyły plotki o ostrym konflikcie gen. Syrskiego i ministra obrony Fedorowa w sprawie właśnie kierunku zmian w Siłach Zbrojnych Ukrainy. Prezydent Zełenski faktycznie te plotki potwierdził wskazując, że nie mógł dłużej znosić tego konfliktu i dlatego odsyła... Fedorowa.
Inaczej mówiąc, Zełenski bierze na klatę całą tę społeczną bulwersację jako człowiek, który w ten sposób opowiada się po stronie Syrskiego – radzieckiego zarządzania armią z torturami i dyscypliną budowaną na upokarzaniu żołnierzy. Do tego dochodzi kwestia korupcji, bo zdymisjonowano Fedorowa akurat po tym, jak ogłosił nowe, przezroczyste zasady kupowania przez MON sprzętu i uzbrojenia, co również stwarza u społeczeństwa jednoznaczne skojarzenie: Zełenski broni korupcji w wojsku.
4/ No i mamy już po raz drugi podczas wojny uliczne protesty na Ukrainie. I zapewniam Was, że Zełenski nie miał pojęcia, iż ta sytuacja je wywoła. Bo tak jest w przypadku przywódcy, który sam podejmuje decyzje, nie musi się liczyć ani z parlamentem, ani z rządem, doradców może słuchać, może nie słuchać... może w ogóle na nich nie zwracać uwagi. No a poza tym jest przekonany, że sam jest już wielki i najlepiej wie, co jest potrzebne dla Ukrainy podczas wojny, i że bez jego kompetentnych i mądrych decyzji ten kraj wojny nie przetrwa. To nie jest jakiś przypadek przy pracy – to jest naturalny produkt tego systemu, który sam Zełenski zbudował wokół siebie. Tak było i tak będzie dalej, niestety.
Prezydent Zełenski najpewniej kieruje się logiką polityczną, typową dla siebie. On lubi na stanowiskach szare postacie, które są mu lojalne i nie mają żadnych własnych ambicji politycznych. I paradoks tej logiki polega na tym, że próbując w taki sposób chronić swoją pozycję, Zełenski tworzy wręcz sobie silnych, zmotywowanych politycznych przeciwników. Fedorow był w jego ekipie od początku i nigdy nie demonstrował jakichkolwiek własnych ambicji politycznych. Ale jego znaczenie rosło, jego dokonania zbudowały rozpoznawalność i reputację, i koniec końców, po tym jak ogłosił szeroko zakrojone reformy w MON-ie i wojsku, uznano, że na tym etapie ma już zbyt duże te ambicje. Teraz Zełenski faktycznie sam pchnął Fedorowa w kierunku własnej kariery politycznej. To jest człowiek, który już ma własną ekipę technokratów, ma ogromne zaplecze przemysłu obronnego – który, przypomnę, jest prywatny i ma własną wolę oraz interes. No i teraz Zełenski w dodatku wywołał ogromną falę społecznego poparcia dla byłego już ministra.
Człowiek, który w sensie politycznym wczoraj na Ukrainie był nikim... dziś jest gotowym dla Zełenskiego konkurentem w możliwych przyszłych wyborach. To nie jest historia, w której lider prowadzi jakąś wyrafinowaną grę polityczną, intryguje, manipuluje. To jest historia politycznego absurdu, w której lider, dążąc do pewnego celu, osiąga wynik przeciwny do zamierzonego ... i nawet nie zdaje sobie z tego sprawę.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.