Wiadomości

„Kto z wiarą przyoblecze się w ten fartuch, zostanie wyrwany z ognia wiecznego potępienia”

Dwie małe, brązowe części materiału, będące znakiem zawierzania Najświętszej Maryi Pannie, z których noszeniem Pan Bóg związał ogromne łaski. We wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel zachęcamy do lektury najnowszej książki o. Marcina Ciechanowskiego „Nieskalana szata na brudne życie”, której fragment publikujemy dzięki życzliwości Domu Wydawniczego „Rafael”.

3 min czytania
„Kto z wiarą przyoblecze się w ten fartuch, zostanie wyrwany z ognia wiecznego potępienia”
„Kto z wiarą przyoblecze się w ten fartuch, zostanie wyrwany z ognia wiecznego potępienia”

Załóż fartuch

Zatrzymajmy się nad samym słowem, bo w nim ukryta jest cała tajemnica. Słowo „szkaplerz” to łacińskie „scapulae”, oznacza po prostu „ochronny fartuch”. Z kolei język hebrajski używa słowa „szechem” na określenie tego, co dźwiga się na grzbiecie, dosłownie oznacza ono „siodło”. W tamtej mistycznej wizji ten nadprzyrodzony fartuch nosił na sobie potężne przesłanie: z jednej strony biło na nim serce Jezusa, z drugiej – przeczyste serce Jego Matki.

Przesłanie tego znaku jest wstrząsająco piękne w swojej prostocie. Po co zakładasz fartuch? Żeby ochronić się przed brudem! To jest duchowa zbroja, pod którą podkładasz swój kark, by to Bóg mógł cię poprowadzić. W tamtej chwili Maryja złożyła obietnicę, która miażdży siły ciemności: każdy, kto z wiarą przyoblecze się w ten fartuch i doniesie go do progu śmierci, zostanie wyrwany z ognia wiecznego potępienia. A gdyby ludzka słabość sprawiła, że jego dusza trafi do czyśćca, Ona sama, z królewską mocą, zstąpi tam w pierwszą sobotę po jego śmierci, by wyprowadzić go na wolność. 

Zakrzepła krew i niewidzialne skrzydła

Spójrzcie uważnie na materię, z której utkany jest ten znak. Szkaplerz karmelitański to brązowe, wełniane sukno. W tym z pozoru surowym, ciemnym kawałku materiału pulsuje głęboka teologia. Brąz niesie w sobie podwójną tajemnicę. I tu zatrzymajmy się na chwilę.

Brąz szkaplerza jest kolorem zakrzepłej krwi. To niemy, ale dogłębnie szczery świadek ceny waszego odkupienia. Ten kolor mówi o ranach Chrystusa, z których mamy życie, byśmy mogli zmartwychwstać.

Przyjmując od Maryi ten szkaplerz, stajecie się Jej adoptowanymi dziećmi. Od tego momentu z waszych serc niech wyrwa się wdzięczność tak czysta i dziecięca, że aż obezwładniająca; wdzięczność za to, że ta Niewiasta, spośród miliardów dusz, spojrzała na waszą nędzę i pragnęła mieć was za własność.

Brązowy kolor szkaplerza odsyła nas też do czystej, anielskiej natury. To moment przebudzenia innej, zapomnianej relacji. A skoro dotykamy sfery duchów, miejcie świadomość, że Maryja w niebie nosi najpotężniejszą z koron, jest

Królową Aniołów. Zaprzyjaźnijcie się na nowo z potęgą, która stoi tuż obok was, z waszym Aniołem Stróżem. Psalmista w uniesieniu donośnie głosi: „Okryje cię swymi piórami i schronisz się pod Jego skrzydła” (Ps 91,4).

Od tej sekundy nie macie prawa żyć tak, jakbyście byli w tym świecie sami! Twój Anioł Stróż tu jest, bezustannie posłany do walki o twoją duszę. A kiedyś, po drugiej stronie, opadną zasłony. Zobaczycie wtedy z całą jasnością, że gdyby nie Jego niewidzialna interwencja, wasz los na tej ziemi byłby absolutnie nie do zniesienia.

Tropy zagubionej wełny

Pozostaje jeszcze sama struktura tego znaku.

Dlaczego właśnie wełna? Ponieważ jest ona najczystszym dowodem na to, do jakiego stada należycie. Wełniane sukno ma wam przypominać przy każdym uderzeniu serca, że idziecie za głosem Dobrego Pasterza – Jezusa.

Kryje się w tym jednak coś znacznie bardziej intymnego. Kiedy dotykacie tego szorstkiego materiału, uświadomcie sobie wreszcie, kim jesteście w tej ewangelicznej historii. Nie jesteście statystami. Jesteście tą jedną, jedyną, choć może poobijaną i zagubioną w cierniach owcą.

Owcą, dla której Bóg zaryzykował wszystko, porzucił dziewięćdziesiąt dziewięć sprawiedliwych i wszedł w najgłębszy mrok tylko po to, by przynieść was na własnych ramionach do domu.

 

Więcej znajdziesz w książce: „Nieskalana szata na brudne życie”.

 

 

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej