– Prawo i Sprawiedliwość nie jest własnością żadnej grupy ani żadnej frakcji. Jest wspólnym domem milionów Polaków, którzy uwierzyli, że Polska może być dumna, silna, sprawiedliwa i ambitna – powiedział Morawiecki w nagraniu opublikowanym na platformie X. Przekonywał, że PiS powinno łączyć prawicę, centroprawicę oraz nurt solidarnościowy, zamiast ograniczać się do coraz węższego kręgu wyborców.
Jedność deklarowana, konflikt podtrzymywany
Były premier odrzucił zarzut, że „Rozwój Plus” jest przedsięwzięciem wymierzonym w partię. – Różnica zdań nie jest zdradą. Praca programowa nie jest rozłamem – stwierdził. Dodał, że stowarzyszenie ma służyć poszerzaniu poparcia i odzyskiwaniu wyborców, którzy odeszli od PiS.
Problem polega na tym, że Morawiecki, mówiąc o potrzebie jedności, nie wykonuje dotąd gestu, który mógłby zatrzymać eskalację. Kierownictwo PiS jednoznacznie nakazało swoim działaczom wystąpienie z organizacji prowadzących działalność polityczną. Termin mija 23 lipca. Rzecznik partii Rafał Bochenek ocenił, że „Rozwój Plus” wykorzystuje zasoby PiS do budowania własnej struktury i „szkodzi jedności polskiej prawicy”.
Morawiecki ma prawo przedstawiać własne pomysły programowe i zabiegać o poszerzenie elektoratu. Jako wiceprezes partii powinien jednak szczególnie uważać, aby ambicje jego środowiska nie doprowadziły do stworzenia równoległego ośrodka władzy. Nie wystarczy deklarować, że „tutaj jest moje miejsce”, jeżeli równocześnie podtrzymuje się działalność struktury zakwestionowanej przez legalne władze ugrupowania.
List 45 parlamentarzystów apelujących do Jarosława Kaczyńskiego o jedność pokazuje skalę wpływów byłego premiera, ale jednocześnie zwiększa ryzyko trwałego podziału. Spór o formę działalności programowej coraz wyraźniej staje się bowiem próbą sił między kierownictwem PiS a środowiskiem Morawieckiego.
Były premier słusznie zauważa, że prawica potrzebuje otwartości, nowych propozycji i zdolności docierania do różnych grup wyborców. Powinien jednak pamiętać, że nawet najlepszy program traci znaczenie, gdy jego realizacja prowadzi do osłabienia własnego obozu. Odpowiedzialność za uniknięcie rozłamu spoczywa na obu stronach. Wszystko jednak wskazuje na to, że obecnie to Morawiecki musi zdecydować, czy ważniejsza jest dla niego jedność PiS, czy zachowanie odrębnej organizacji politycznej.
Silna prawica nie boi się różnych środowisk, różnych temperamentów i ciężkiej pracy programowej - bo wygrywa wtedy, gdy potrafi łączyć, a nie dzielić. Dziś naszym zadaniem jest jedno: odzyskać zaufanie Polaków, wygrać wybory i znów zbudować ambitną, bezpieczną i silną Polskę. 🇵🇱 pic.twitter.com/eOH8DY9HxH
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) July 21, 2026
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.