Prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że celem były „znaczące obiekty logistyczne” wykorzystywane do dostarczania objętych sankcjami podzespołów służących produkcji dronów oraz urządzeń nawigacyjnych. Rosja i Wildberries przedstawiają natomiast zaatakowane obiekty przede wszystkim jako cywilne centra handlowe. Założycielka firmy Tatiana Kim nazwała noc ataków „straszną” dla spółki i całego kraju.
Straty sięgają dalej niż spalone hale
Wildberries jest największym rosyjskim sprzedawcą internetowym i jednym z filarów tamtejszego rynku detalicznego. Według Data Insight już w drugiej połowie 2024 roku Wildberries i Ozon odpowiadały łącznie za 77 proc. wszystkich zamówień internetowych w Rosji. W całym 2025 roku marketplace’y przejęły 81 proc. liczby zamówień i 62 proc. wartości sprzedaży rosyjskiego e-commerce.
Dlatego uderzenie w wielkie centra logistyczne oznacza nie tylko utratę budynków i przechowywanych towarów. Skutki mogą odczuć sprzedawcy, firmy transportowe, pracownicy punktów odbioru oraz mieszkańcy regionów, dla których zakupy przez Wildberries zastąpiły tradycyjny handel.
Rosyjscy eksperci szacują koszt odbudowy obu obiektów na 21,5–35,8 mld rubli. Po doliczeniu spalonych towarów łączne straty mogą – według najbardziej pesymistycznych ocen – sięgnąć 100 mld rubli, czyli około 1,3 mld dolarów. Sama spółka nie przedstawiła jednak oficjalnego bilansu i zapewnia, że jej działalność jest kontynuowana. Zaatakowane magazyny – według źródeł prokremlowskich - miały odpowiadać za około 7 proc. całkowitych zdolności logistycznych firmy.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.