Wiadomości

Paweł Chmielewski dla Frondy: Niemcy domykają system

Kościół katolicki w Niemczech konsekwentnie usuwa tych, którzy oponują progresywnemu kierunkowi Drogi Synodalnej. „Przejęta” została właśnie ważna diecezja w Bawarii.

3 min czytania
Bp Gregor Maria Hanke
Bp Gregor Maria Hanke · fot. Screenshot - YouTube/Bistum Eichstätt

Chodzi o niewielką, ale istotną diecezję Eichstätt. Przez wiele lat rządził w niej biskup Gregor Maria Hanke, zgodnie z lokalną tradycją będący wcześniej mnichem benedyktyńskim. Hanke reprezentował normalne katolickie nauczanie. Nie chciał przyjmować żadnych progresywnych nowinek. W latach 2006-2025, kiedy rządził w Eichstätt, jego diecezja stanowiła jeden z niewielu stabilnych punktów niemieckiego katolicyzmu. To potwierdziło się w ostatnim czasie, kiedy rozpoczęła się niesławna Droga Synodalna. Hanke oceniał ją krytycznie: uważał, że wiąże się z rozmywaniem katolickiej wiary. Często krytykował jej pomysły, współpracując z kilkoma innymi konserwatywnymi biskupami.
W 2025 roku przeszedł jednak na przedwczesną emeryturę – miał dopiero 70 lat. Dlaczego, tego nie wiadomo: powoływał się na zmęczenie sprawowaniem urzędu i na trudności związane z kościelnymi sporami. 
Byłoby logiczne, gdyby Eichstätt pozostało w rękach biskupa o podobnych zapatrywaniach – choćby po to, by w Kościele trwała jakaś debata. Stało się jednak inaczej. Diecezja została przejęta przez progresywizm. Nowym biskupem został Christian Würtz, dotychczas biskup pomocniczy Fryburga. Würtz reprezentuje wszystko, co typowe dla niemieckiego liberalizmu katolickiego. Na Drodze Synodalnej głosował tak, jak chciała tego większość, popierając progresywne idee w kwestii seksualności, kobiet czy celibatu. Już po otrzymaniu nominacji udzielił wywiadu, gdzie zapowiedział zmianę kierunku. Zadeklarował gotowość do dyskusji o obowiązkowym celibacie i stwierdził, że Kościół „musi iść naprzód”. Innymi słowy, Eichstätt nie będzie już pełnić roli czynnika oporu wobec progresizmu Drogi Synodalnej. Bawarska diecezja dołączy do mainstreamu, a ci, którzy ten mainstream krytykują, znajdą się w jeszcze trudniejszej sytuacji. Dziś to tak naprawdę tylko dwaj biskupi – Rudolf Voderholzer z Ratyzbony oraz kardynał Rainer Maria Woelki z Kolonii. 
Co ciekawe, podobną operację przeprowadzono kilka lat temu w Szwajcarii. W Kościele katolickim w tym kraju dominuje progresizm; ale jedna diecezja stawiała opór. Była to diecezja Chur pod wodzą biskupa Vitusa Huondera. Kiedy Huonder przeszedł na emeryturę, papież Franciszek wybrał na jego następcę księdza Josepha Bonnemaina – dość typowego przedstawiciela szwajcarskiej linii „postępu”. W ten sposób Chur zostało unieszkodliwione; teraz to samo spotyka Eichstätt.
Decyzji nie podjął Franciszek; zrobił to Leon XIV. Dlaczego, trudno powiedzieć: czy papież jest wewnętrznie przekonany o słuszności progresywnego kursu niemieckiej Drogi Synodalnej? A może został postawiony wobec trudnej politycznie sytuacji i forsowanie kandydata, który reprezentowałby linię Hankego, było bardzo trudne? Być może nie pojawił się też żaden konserwatywny kandydat gotowy do przyjęcia funkcji. Klimat w Niemczech jest bardzo niesprzyjający. Ortodoksyjni biskupi mają pod górkę, są nieustannie atakowani przez media, a nierzadko również przez innych biskupów. Rudolf Voderholzer jeszcze jakoś sobie radzi, ale Ratyzbona to wciąż specyficzny region kraju, gdzie konserwatyzm tak „nie razi” liberalnego społeczeństwa. O wiele trudniej ma kardynał Woelki w Kolonii – tradycyjnie katolickie miasto jest dziś przejęte przez postępowe myślenie. Dlatego łatwo mi sobie wyobrazić, że żaden szczery konserwatysta nie chce zostawać biskupem: wie, że będzie go to kosztować zbyt wiele. Niezależnie od przyczyn, fakty pozostają jasne: system kościelny w Niemczech coraz bardziej się domyka. 
Trzeba jednak pamiętać, że także za Odrą działają bardziej konserwatywne kręgi. To nie tylko Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, którego seminarium znajduje się na terenie wspomnianej diecezji Ratyzbony, a które ma teraz tak poważne trudności w relacjach z Watykanem. To także Bractwo Kapłańskie św. Piotra pozostające w pełnej jedności ze Stolicą Apostolską. Popularnie zwani „petryści” prowadzą seminarium w Wigratzbad na ternie innej bawarskiej diecezji, Augsburga. Bractwo ma w Niemczech wiele placówek, przede wszystkim w Bawarii, ale również na zachodzie kraju; są też pojedyncze placówki w innych miejscach, w tym w Berlinie. 
A zatem choć struktury biskupie stają się niemal całkowicie liberalne, tradycyjna liturgia i duszpasterstwo nie znikają z Niemiec. To daje jakąś nadzieję, że nie cały katolicyzm w tym kraju będzie kształtowany przez ludzi o wyraźnym ukierunkowaniu progresistowskim. 

Paweł Chmielewski

Źródło: mp/Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej