Według niemieckiego dziennika „Handelsblatt” akcja jest odpowiedzią na przekonanie władz Niemiec, że skala ich pomocy nie jest wystarczająco dostrzegana przez ukraińskie społeczeństwo. W Berlinie ma panować pogląd, że Wielka Brytania i Francja skuteczniej promują swoje zaangażowanie, choć pod względem wartości przekazanego wsparcia ustępują Niemcom.
Nie jest to więc zwykła reklama sprzętu wojskowego. To próba poprawienia wizerunku państwa, które po rosyjskiej inwazji długo zmagało się z zarzutami o opieszałość, nadmierną ostrożność oraz wcześniejsze uzależnienie gospodarcze od Rosji. Dziś Berlin chce pokazać, że ten etap należy do przeszłości.
Miliardy euro pomocy i walka o uznanie Ukraińców
Od jakiegoś czasu Niemcy (także z wykorzystaniem środków pochodzących z Polski) stały się największym europejskim dostawcą wojskowego wsparcia dla Ukrainy. Kanclerz Friedrich Merz informował w kwietniu 2026 roku, że od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej agresji niemiecka pomoc osiągnęła wartość około 55 mld euro. W budżecie na 2026 rok zapisano kolejne 11,5 mld euro, między innymi na pociski do systemów Patriot, zestawy IRIS-T i rozwijanie współpracy w produkcji dronów.
Berlin finansuje nie tylko gotową broń, lecz także rozwój ukraińskich zdolności produkcyjnych. W kwietniu Niemcy i Ukraina podpisały porozumienia dotyczące wspólnego wytwarzania bezzałogowców oraz inwestycji w środki dalekiego zasięgu. Merz podkreślał wówczas, że wspieranie Ukrainy wzmacnia jednocześnie bezpieczeństwo i przemysł obronny całej Europy.
Szczególnie ważne są systemy obrony powietrznej. Niemiecki producent Diehl znacząco zwiększył produkcję pocisków i wyrzutni IRIS-T, używanych przez Ukrainę do zwalczania rosyjskich rakiet i dronów. Firma planuje wyprodukować w 2026 roku nawet dziesięć jednostek ogniowych, a w ciągu dwóch lat osiągnąć zdolność budowy szesnastu rocznie.
Mimo tego niemiecki rząd najwyraźniej uznał, że same dostawy nie wystarczają. Pomoc musi zostać również zauważona i zapamiętana. Stąd plakaty z niemieckimi i ukraińskimi barwami, które bezpośrednio komunikują: sprzęt broniący ukraińskich miast pochodzi także z Niemiec.
Problem Berlina potwierdzają badania Centrum Mieroszewskiego. W sondażu „Polska i Polacy oczami Ukraińców 2025” na pytanie o państwo europejskie najbardziej pomagające Ukrainie militarnie 32 proc. respondentów wskazało Wielką Brytanię, 29 proc. Niemcy, a 14 proc. Polskę. Badanie przeprowadzono pod koniec 2025 roku na reprezentatywnej próbie ponad tysiąca dorosłych mieszkańców Ukrainy.
Wyniki te nie dowodzą jednak wprost „niewdzięczności” Ukraińców. Pokazują przede wszystkim różnicę pomiędzy faktyczną wartością pomocy a jej społecznym postrzeganiem. Na ocenę poszczególnych państw wpływają nie tylko przekazane miliardy, ale także szybkość reakcji, język polityków, obecność w mediach oraz wydarzenia z pierwszych miesięcy wojny.
Niemcy przez długi czas ponosiły wizerunkowe konsekwencje początkowej ostrożności i wieloletniej polityki współpracy energetycznej z Moskwą. Wielka Brytania natomiast od początku wojny posługiwała się znacznie bardziej zdecydowaną retoryką i skuteczniej eksponowała swoją pomoc. Berlin próbuje obecnie odrobić tę stratę za pomocą widocznej kampanii informacyjnej.
Podobny problem dotyczy Polski. Nasz kraj przyjął miliony uchodźców, udostępnił własne terytorium jako kluczowy szlak logistyczny i przekazał znaczną część uzbrojenia w pierwszej, najtrudniejszej fazie wojny. Mimo tego w ukraińskim badaniu tylko 14 proc. respondentów wskazało Polskę jako najważniejszego europejskiego dostawcę pomocy wojskowej.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.