Wieści z kraju

Nastolatki pluły i wyzywały mężczyznę? Prezes MZK w Bielsku-Białej dementuje

„Nie potwierdzam żadnej z wersji o wyzywaniu, opluwaniu czy zaczepianiu kierowcy. Dziewczyny nie zakłócały porządku w pojeździe” – powiedział prezes MZK w Bielsku-Białej Hubert Maślanka, odnosząc się do doniesień, wedle których zaatakowane w autobusie przez 54-latka nastolatki miały wcześniej go prowokować.

3 min czytania
Fot. screenshot: Facebook (Strelnikov Michał)
Fot. screenshot: Facebook (Strelnikov Michał)

W niedzielę doszło do szokującego zdarzenia w jednym z autobusów miejskich w Bielsko-Białej. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano dorosłego mężczyznę, wulgarnie atakującego dwie dziewczynki, ponieważ są Ukrainkami. 

- „Gówniary wyrosły na naszych pieniądzach. Zaraz się to skończy. Będziecie wypie**** tam na swoją Ukrainę”

- mówi mężczyzna. 

Kiedy jedna z nastolatek prosi agresora, by jej nie dotykał, interweniować postanowiła inna pasażerka.

- „Nie dotykać? A ty co? Sama jesteś ukraińską kur. Wypie****** z tego kraju***”

- krzyczał agresor. 

Okazało się, że mężczyzna to kierowca miejskich autobusów, od dłuższego czasu przebywający na zwolnieniu lekarskim. W jego sprawie działania podjął Miejski Zakład Komunikacyjny. Sam sprawca trafił natomiast w ręce policji. 

Nastolatki prowokowały mężczyznę?

W mediach społecznościowych zaczęły tymczasem pojawiać się relacje, wedle których zaatakowane nastolatki miały wcześniej prowokować mężczyznę, wyzywać go, a nawet opluć. 

- „Redaktorzy z Bielska dotarli do świadków. Te dziewuchy pluły na tego pana, wyzywały, jedna dawała propozycję jakiegoś remisu [pisownia oryginalna — red.], czy coś. Dlatego tak zareagował. Na początku zwrócił im uwagę, żeby zachowywały się ciszej, bez wulgaryzmów. Ludzie, czytajcie prasę z Bielska”

- napisała jedna z internautek.

W rozmowie z Onetem doniesienia te skomentował prezes MZK w Bielsku-Białej Hubert Maślanka, który zapoznał się z zapisem monitoringu zamontowanego w autobusie. 

- „Jedna z pokrzywdzonych miała wyłożone nogi na poprzedzającym siedzeniu, które w tym typie autobusu znajduje się niżej. Nie było to jednak w żaden sposób związane z dewastacją pojazdu; jej obuwie nie zagrażało standardom higieny. To było po prostu zwykłe zachowanie nastolatek. Siedziały za sobą, były zajęte telefonami. Nie zakłócały porządku w pojeździe. Jedyną niestandardową sytuacją były te wyciągnięte nogi, ale nie w sposób, który zagrażałby zabrudzeniem autobusu”

- wyjaśnił.

Podkreślił, że zachowanie to nie odstawało od tego, jakie na co dzień można zaobserwować u młodzieży.

- „Po dłuższej chwili nasz pracownik podszedł do nich i zwrócił im uwagę. To poskutkowało natychmiastowym zdjęciem nóg z siedzenia. Absolutnie nie potwierdzam rewelacji krążących w sieci, jakoby doszło tam do jakichś pyskówek czy rzekomego plucia. Po zwróceniu uwagi ten pan przeszedł do środkowej części autobusu. Przez dłuższy czas widzimy na nagraniu, że się nie odzywa”

- dodał.

Dopiero po pewnym czasie mężczyzna zaczął wyzywać nastolatki, co zarejestrowała telefonem jedna z nich.

- „Jako spółka oceniamy tę sytuację jednoznacznie: zachowanie tego pana było absolutnie nieuzasadnione i nieproporcjonalne do sytuacji. Nawet gdyby chodziło o brak wychowania młodzieży, sprawa potoczyłaby się zupełnie inaczej. Wątki ksenofobiczne, które się tam pojawiły, były po prostu nieracjonalne. W szczególności, że między jednym zdarzeniem a drugim następuje około minuty absolutnej ciszy — braku jakiejkolwiek reakcji czy kontaktu między tymi osobami”

- podkreślił rozmówca Onetu.

Jak zaznacza portal, zapis z monitoringu nie zawiera dźwięku. Obecnie jest on analizowany przez śledczych.

Źródło: Onet, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej