Wieści z kraju

Szpital Południowy. Martwy pacjent 4 godziny leżał w łazience

„Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było” – miał powiedzieć szef prosektorium w Szpitalu Południowym, wydając dyspozycję lekarzowi wykonującemu sekcję zwłok pacjenta, którego znaleziono martwego w łazience. Do taśm z najsłynniejszego prosektorium w kraju dotarli dziennikarze Kanału ZERO.

2 min czytania
Szpital Południowy w Warszawie. Fot. Adrian Grycuk via wikimedia CC 3.0 · fot. Szpital Południowy w Warszawie. Fot. Adrian Grycuk via wikimedia CC 3.0
Szpital Południowy w Warszawie. Fot. Adrian Grycuk via wikimedia CC 3.0 · fot. Szpital Południowy w Warszawie. Fot. Adrian Grycuk via wikimedia CC 3.0

Jak relacjonują Patryk Słowik i Jakub Styczyński, w sierpniu 2025 roku do warszawskiego Szpitala Południowego trafił starszy mężczyzna z biegunką. Pacjent został przyjęty na oddział. Około północy poszedł do łazienki, a około godz. 4 znaleziono go martwego. Sprawę tę nagłośnił były ordynator chirurgii w tym szpitalu Emil Jędrzejewski. 

- „W szpitalu podjęto decyzję o przeprowadzeniu sekcji zwłok zmarłego pacjenta. W takiej sytuacji możliwości były dwie: albo powiadomić o sprawie prokuraturę i zostawić decyzję prokuraturze, albo działać samodzielnie. Szpital zdecydował o przeprowadzeniu sekcji we własnym prosektorium. Z naszych informacji wynika, że przed jej rozpoczęciem sprawy nie przekazano prokuraturze. Zgodnie z wewnętrzną procedurą szpitala decyzję o sekcji podejmuje dyrektor medyczny, a o ewentualnym przekazaniu sprawy śledczym – główny dyrektor szpitala”

- relacjonują dziennikarze.

Redakcja Kanału ZERO dotarła do kilkudziesięciogodzinnych nagrań z prosektorium Szpitala Południowego, wykonanych przez skonfliktowanego z przełożonym pomocnika sekcyjnego.

- „To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było”

- miał, wedle relacji autorów, powiedzieć koordynator prosektorium do lekarza wykonującego sekcję. 

- „Okej, no dobra”

- odpowiedział lekarz.

Mężczyźni mieli rozmawiać też o samym zdarzeniu. „Przecież, ku**a, że prokurator się nie wje**ł do szpitala na to, co odje**li” – miał powiedzieć koordynator. Pada też stwierdzenie, że „karta zgonu jest tam zrobiona, tylko jest spier****na”. 

Rodzina mężczyzny nie została poinformowano o fakcie, że ten zmarł w łazience, w której został odnaleziony po czterech godzinach. Przekazano jej tylko, że przyczyną zgonu były problemy z sercem. 

- „Przyznaję, że z perspektywy czasu moje słowa z nagrania nie brzmią dobrze. Są głupie żarty, trochę żargonu, z boku wygląda to źle. Ale chodziło mi o to, że jest trudna sprawa i że trzeba jakoś sobie z tym poradzić. Przecież nie miałem możliwości nakazać lekarzowi, jak ma wyglądać sekcja. Tak samo stwierdzenie przyczyny zgonu – to wyłączna kompetencja lekarza”

- mówi były już koordynator prosektorium, rozmawiając o nagraniach z dziennikarzami Kanału ZERO. 

Obecnie sprawą zmarłego pacjenta zajmuje się prokuratura.

Źródło: Zero.pl, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej