Polityka

Kuźmiuk: Wygląda na to, że Tuskowi i jego ekipie nie uda uciec od odpowiedzialności za ten kryzys

1. Premierowi Tuskowi i jego PR-owcom wydawało się ,że wystarczy, żeby za skandale w Szpitalu Południowym, odpowiedział tylko prezydent Trzaskowski i jego najbliższe otoczenie, ale to co tam zostało do tej pory ujawnione w szczególności tzw. kominy płacowe, okazało się być powszechniejszą „chorobą” w ochronie zdrowia. Wtedy premier Tusk na konferencji prasowej zapowiedział „głowy” minister zdrowia i prezesa NFZ, ale już następnego dnia złagodził swoje stanowisko, wyrażając przekonanie, że za kilka dni oboje przygotują propozycje reform w ochronie zdrowia. Oczekiwania premiera były kuriozalne, bo skoro minister Sobierańska-Grenda, funkcjonując przez blisko rok w resorcie, nie przygotowała takich propozycji reform, to trudno sobie wyobrazić, żeby przygotowała je w zaledwie 4 dni.

4 min czytania
Donald Tusk
Donald Tusk · fot. Fot. screenshot: YoUtuBE (Donald Tusk - kanał oficjalny)

2. Rzeczywiście kilka dni później na konferencji prasowej minister zdrowia i prezes NFZ przestawili zestaw luźnych pomysłów zmian, ale realizacja części z nich sięga końca 2027 roku, a nawet 2028, a te najbardziej drażliwe, miałby być wprowadzane wcale nie przez resort, ale przez dyrektorów placówek medycznych. Przede wszystkim z przedstawionych przez minister zdrowia propozycji, wynika, że resort zdrowia, chce za wszelką cenę odsunąć od siebie odpowiedzialność za gigantyczny kryzys w ochronie zdrowia, wywołany nic nie robieniem przez ponad już 2,5 roku rządzenia przez ekipę Tuska. Stąd na przykład najbardziej radykalna propozycja ograniczenia wynagrodzeń lekarskich do max 240 zł brutto za godzinę , a więc wynagrodzenia miesięcznego do ok. 40 tys zł, została przerzucona w całości na placówki ochrony zdrowia ich organy prowadzące, a tak naprawdę na ich zarządy, czy dyrektorów. W tej sprawie minister wyraźnie powiedziała, ze resort ograniczy do zaproponowania przepisów ogólnych w tym zakresie, a ponieważ kontrakty czy umowy o pracę z pracownikami medycznymi, zawierają zarządy spółek szpitalnych, czy dyrektorzy placówek, to wprowadzenie tych ograniczeń będzie ich zadaniem. Co więcej w sytuacji gdy wspomniane regulacje płacowe, mają nie obowiązywać w sektorze prywatnym, to w sektorze publicznym szybko może zabraknąć, głównie lekarzy z najbardziej deficytowymi specjalizacjami i zarządzający placówkami staną przed dylematem jak realizować zawarte z NFZ kontrakty w sytuacji braku obsady lekarskiej. W konsekwencji po raz kolejny pogorszy się dostępność dla pacjentów do usług medycznych publicznej ochrony zdrowia i w ten sposób przyśpieszy się trwający już od wielu miesięcy, proces ich wypychania do sektora prywatnego.

3. Ponadto minister Sobierańska- Grenda zaproponowała także rozwiązania cyfryzacyjne, a więc centralną e-rejestrację i centralną e-kolejkę, ale to pierwsze rozwiązanie, miałoby być wprowadzone do końca 2027 roku, a to drugie w pełni do końca 2028 roku. Przypomnijmy, że wybory parlamentarne odbędą się na jesieni 2027 roku i z dużym prawdopodobieństwem, dojdzie w Polsce do zmiany rządu, więc propozycje Pani minister, należy zaliczyć do kategorii niezwykle popularnej w Platformie, czyli „cóż szkodzi obiecać”. Niestety tego rodzaju propozycje potwierdzają tylko, że premier i Tusk i jego najbliższe otocznie po skandalach w Szpitalu Południowym, a także kilku innych szpitalach, bo codziennie media dostarczają takich informacji, uznali, ze potrzebny jest „polityczny teatr” pod tytułem „Reformy ochrony zdrowia” z nadzieją, że uciszy to emocje społeczne związane z tymi skandalami.

4. Ale to zupełnie błędna diagnoza, sytuacja w ochronie zdrowia pogarsza się z tygodnia na tydzień i jedynym jej problemem, nie są tzw. kominy płacowe lekarzy, ale przede wszystkim drastyczne cięcia wydatków przez minister zdrowia, a w konsekwencji przez NFZ, skutkujące drastycznym wydłużaniem się kolejek do lekarzy i ograniczeniem dostępności pacjentów do badań diagnostycznych. Dobitnym przykładem jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe, w tym także w diagnostyce na podstawie rozporządzenia z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Co więcej jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi, mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu, nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny, wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy, a nawet dwóch lat i więcej.

5. Po tej prezentacji zestawu luźnych propozycji zmian przez minister zdrowia i prezesa NFZ, rozpoczęły się konsultacje między innymi ze środowiskiem lekarzy, ale już przebieg pierwszego z nich, świadczy o tym, że resort nie jest do nich przygotowany, bo nie ma wizji zmian całościowych w ochronie zdrowia, a takich domagają się wszystkie grupy pracownicze tego sektora. Konsultacje przesuną się zapewne na jesień, a projekty ewentualnych ustaw, pojawią się jeszcze później, więc zapewne nie zostaną uchwalone w tym roku, a na wiosnę kampania wyborcza będzie już w pełni i trudno sobie wyobrazić, aby je uchwalono w „ogniu” batalii wyborczej. A w ochronie zdrowia dzieje się naprawdę źle, ze szpitali napływają jeszcze bardziej dramatyczne informacje, że w niektórych z nich wyczerpują się już w lipcu kontrakty na oddziałach zabiegowych, a we wrześniu ten proces się jeszcze nasili, co oznacza, że placówki te będą ograniczały przyjęcia pacjentów, a być może w ogóle przestaną ich przyjmować. Jest to rezultatem wprowadzonej w tym roku zasadzie płacenia przez NFZ placówkom medycznym za nadwykonania z dużym opóźnieniem i tylko częściowo i zapowiedzi, że już w II półroczu tego roku, będzie obowiązywała zasada, że płacenie za nie, będzie możliwe dopiero po zakończeniu roku obrachunkowego, a więc szpitale miałyby w tym zakresie kredytować Fundusz w skrajnych przypadkach nawet przez ponad rok.

6. Wygląda więc na to, że Tuskowi i jego ekipie nie uda uciec od odpowiedzialności za gigantyczny kryzys w ochronie zdrowia jaki wywołał jego rząd przy pomocy „teatru reform”, którego przedstawienie rozpoczęła w poprzednim tygodniu osobiście wybrana przez niego minister zdrowia, która publicznie pochwaliła się, że ma z premierem kontrakt, który cały czas realizuje. Jeżeli rzeczywiście we wrześniu okaże się ,że dużo szpitali nie jest w stanie przyjmować pacjentów, bo wyczerpało całoroczne kontrakty, to „teatr reform” nie wystarczy, co więcej nie wystarczy także „zrzucenie z sań” minister zdrowia i prezesa NFZ.

 

Źródło: Zbigniew Kuźmiuk/salon24.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej