Co szczególnie bulwersujące, Polska Agencja Żeglugi Powietrznej nie była stroną umowy szczepionkowej, nie zamawiała preparatów i nie uczestniczyła w sporze z koncernem. Mimo to właśnie jej podstawowe źródło finansowania zostało objęte egzekucją wyroku wydanego w sprawie Pfizer przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej.
– Otrzymanie przez Eurocontrol nakazu egzekucyjnego oznacza, że organizacja jest zobowiązana wstrzymać wszystkie środki z opłat trasowych należne PAŻP – zarówno już pobrane, jak i przyszłe – do czasu zaspokojenia roszczenia Pfizera albo innego zakończenia sprawy – przekazała Agencja w oświadczeniu cytowanym przez Reutersa.
Dlaczego zajęto akurat pieniądze PAŻP?
Odpowiedź jest prozaiczna, ale nie mniej szokująca. Eurocontrol ma siedzibę w Brukseli i to właśnie ta organizacja pobiera od przewoźników opłaty za przeloty nad Polską, a następnie przekazuje je PAŻP. Z perspektywy belgijskiego postępowania egzekucyjnego były to więc łatwo dostępne wierzytelności należne polskiej instytucji, znajdujące się pod kontrolą podmiotu działającego w Belgii.
Pfizer nie zajął zatem przypadkowego rachunku bankowego w Warszawie. Wykorzystał belgijski mechanizm egzekucyjny wobec pieniędzy, które Eurocontrol miała przekazać polskiej Agencji. To właśnie dlatego celem stały się opłaty trasowe, a nie bezpośrednio środki Ministerstwa Zdrowia, które odpowiada za kontrakt szczepionkowy.
Kto na to pozwolił? Formalną podstawę stworzył belgijski sąd, który 1 kwietnia 2026 roku nakazał Polsce odebranie szczepionek o wartości około 1,3 mld euro i zapłatę za nie. Wyrok pierwszej instancji jest wykonalny, mimo że Polska zapowiedziała jego zaskarżenie. Następnie na podstawie belgijskich przepisów wszczęto egzekucję, a Eurocontrol – jako podmiot posiadający należności przeznaczone dla PAŻP – otrzymała nakaz ich wstrzymania.
Nie ma obecnie dowodów, że jakikolwiek polski minister albo urzędnik świadomie wyraził zgodę na zajęcie pieniędzy PAŻP. Decyzja nie zapadła w Warszawie. Została wykonana w Belgii na wniosek Pfizera i w oparciu o orzeczenie tamtejszego sądu. Polacy mogą jednak pytać, dlaczego państwo nie zabezpieczyło wcześniej strategicznych przychodów Agencji, skoro spór opiewający na miliardy złotych trwał od 2023 roku, a wyrok zapadł ponad trzy miesiące przed blokadą należności.
PAŻP odpowiada za bezpieczeństwo blisko 3 tys. statków powietrznych dziennie i nadzoruje przestrzeń o powierzchni ponad 334 tys. kilometrów kwadratowych. Jest również jedyną instytucją w Polsce szkolącą oraz zatrudniającą cywilnych kontrolerów ruchu lotniczego. Uderzenie w ponad 80 proc. jej przychodów nie jest więc zwykłym sporem księgowym, lecz potencjalnym zagrożeniem dla funkcjonowania infrastruktury krytycznej państwa.
Pfizer przekonuje tymczasem, że działa wyłącznie w granicach prawa.
„Wyrok belgijskiego sądu potwierdza znaczenie zobowiązań umownych, które stanowiły podstawę skutecznej europejskiej odpowiedzi na pandemię” – oświadczył koncern. Firma dodała, że podejmuje „odpowiednie kroki”, aby doprowadzić do wykonania orzeczenia.
Słowa o „trudnej decyzji” brzmią jednak wyjątkowo cynicznie, gdy konsekwencje ponosi instytucja niemająca nic wspólnego z zakupem szczepionek. Koncern egzekwuje swoje roszczenie nie z budżetu resortu odpowiedzialnego za kontrakt, lecz z pieniędzy przeznaczonych na kontrolę ruchu lotniczego, wynagrodzenia specjalistów i utrzymanie systemów bezpieczeństwa.
Premier Donald Tusk zapewnił, że państwo nie pozostawi PAŻP bez pomocy. – Na pewno nie zostawimy Agencji bez wsparcia, tak aby nie miała problemów z funkcjonowaniem – powiedział. Przyznał jednocześnie, że sytuacja jest „dość paskudna”, i obarczył odpowiedzialnością poprzedni rząd, który zamówił szczepionki, a później odmówił ich odbioru i zapłaty.
Sama zapowiedź dosypywania pieniędzy do PAŻP nie rozwiązuje jednak zasadniczego problemu. Jeżeli Agencja otrzyma finansowanie z budżetu państwa, ciężar sporu i tak poniosą podatnicy. Państwo najpierw utraci wpływy z opłat lotniczych, a następnie będzie musiało uzupełnić brakujące środki z publicznej kasy.
PAŻP przygotowuje formalny sprzeciw we współpracy z Prokuratorią Generalną RP. Kluczowe będzie ustalenie, czy środki przeznaczone na bezpieczeństwo żeglugi powietrznej mogą być traktowane jak zwykłe wierzytelności polskiego państwa i czy nie powinny korzystać ze szczególnej ochrony ze względu na ich strategiczne przeznaczenie.
Nie można przy tym przemilczeć odpowiedzialności politycznej za źródło sporu. Kontrakt z maja 2021 roku zawarto poprzez Komisję Europejską w imieniu państw członkowskich. Polska w kwietniu 2022 roku odmówiła przyjmowania kolejnych dawek, powołując się na zmianę sytuacji epidemicznej, skutki wojny w Ukrainie i możliwe nadużycie pozycji dominującej przez Pfizera. Belgijski sąd odrzucił te argumenty i nakazał Polsce zapłatę około 5,6 mld zł oraz odbiór około 64 mln dawek.
Skandal ma więc kilka poziomów. Najpierw zawarto gigantyczne zobowiązanie dotyczące dziesiątek milionów dawek. Później państwo jednostronnie odmówiło realizacji umowy, nie uzyskując skutecznego porozumienia z producentem. Następnie przegrało w pierwszej instancji, a wierzyciel sięgnął po należności instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo polskiego nieba.
Trzeba także wyjaśnić, dlaczego przez wiele miesięcy nie zabezpieczono przychodów PAŻP przed egzekucją oraz czy rząd dysponował analizami ostrzegającymi, że pieniądze przechodzące przez Eurocontrol mogą zostać zablokowane.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.