Skandal

Absolutny SKANDAL! Kraków nie potrafił potępić kultu UPA? Radni PiS chcieli rezolucji - nie dopuszczono jej pod obrady

W Krakowie doszło do politycznego skandalu wokół próby przyjęcia rezolucji przeciwko planom upamiętnienia UPA na Lwowszczyźnie. Radni Prawa i Sprawiedliwości chcieli, aby Rada Miasta Krakowa oficjalnie zaprotestowała przeciwko inicjatywie Lwowskiej Rady Obwodowej, która zaproponowała, by 2027 rok był rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, Romana Szuchewycza i Ołeha Olżycza. Podczas nadzwyczajnej sesji nie zgodzono się jednak na wprowadzenie projektu do porządku obrad.

2 min czytania
Skandal!!!
Skandal!!! · fot. via ChatGPT

Drewnicki: „Nie zgadzamy się na gloryfikowanie zbrodniarzy”

Wniosek złożył wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Michał Drewnicki z PiS. Argumentował, że Kraków — jako miasto partnerskie Lwowa i jeden z symboli polskiej pomocy dla Ukrainy po rosyjskiej agresji — powinien w tej sprawie zabrać jasny głos. Chodziło o sprzeciw wobec honorowania formacji odpowiedzialnej za masowe mordy na Polakach i Żydach oraz wobec wynoszenia do rangi patronów postaci takich jak Roman Szuchewycz, głównodowodzący UPA.

Drewnicki mówił przed sesją, że projekt rezolucji jest skierowany zarówno do Lwowskiej Rady Obwodowej, jak i do radnych oraz mera Lwowa. „Nie zgadzamy się na gloryfikowanie zbrodniarzy, organizacji, która dopuściła się ludobójstwa” — podkreślał. Jak dodał, radni PiS chcieli wyrazić „głęboki sprzeciw i dezaprobatę” wobec takich działań.

„Jeżeli władze Ukrainy chcą aspirować do Europy, Unii Europejskiej, naszego kręgu cywilizacyjnego, to sądzę, że nie może być miejsca na gloryfikowanie tego typu postaw, tego typu ludzi, tego typu organizacji” — mówił Drewnicki, wskazując, że sprawa nie jest wyłącznie historyczna, lecz dotyczy podstawowych standardów moralnych w relacjach polsko-ukraińskich.

Do porządku obrad projektu jednak nie dopuszczono. Sekretarz miasta Antoni Fryczek, reprezentujący pełniącego funkcję prezydenta Krakowa Stanisława Kracika, tłumaczył, że powodem był brak jednomyślności wśród radnych. Jak wyjaśniał, do porządku sesji miały trafiać tylko te druki, co do których istnieje zgoda wszystkich klubów.

Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że inicjatywa Lwowa pojawia się po wcześniejszej decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Polskie MSZ oceniło wtedy, że taka decyzja „rani pamięć o ofiarach tej organizacji i uderza w dialog między naszymi narodami”.

Plan Lwowskiej Rady Obwodowej skrytykował również Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego. W ocenie cytowanej przez media rozważanie roku Szuchewycza i UPA jest krokiem nieprzyjaznym wobec Polski i uderza w pamięć ofiar ludobójczej czystki etnicznej na Wołyniu oraz w Galicji Wschodniej.

Krakowska odmowa wprowadzenia rezolucji pod obrady pokazuje, że problem nie dotyczy już tylko Lwowa czy Kijowa. Dotyczy także polskich samorządów, głównie zarządzanych przez polityków koalicji 13 grudnia pod zarządem Platformy Obywatelskiej, które po latach deklaracji o pamięci i solidarności nie zawsze potrafią zdobyć się na prosty gest sprzeciwu wobec kultu sprawców. Jeżeli Rada Miasta Krakowa nie potrafi jednoznacznie potępić honorowania UPA, to wprost oznacza to, że samo odwołanie prezydenta miasta nie wystarczyło. Po tym skandalu czas ponownie spróbować odwołać całą radę miasta.

Źródło: mp/PAP, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej