Skandal

Fiskus Tuska też karze Polaków za pomoc Ukraińcom?

Gdy w 2022 roku tysiące ludzi uciekały przed rosyjską inwazją na Ukrainę, właściciel Hotelu Mieszko w Gorzowie Wielkopolskim otworzył dla nich cały obiekt. W 200 pokojach zamieszkali głównie kobiety z dziećmi, osoby starsze i niepełnosprawne. Po kilku latach przedsiębiorca dowiedział się jednak, że pomoc, którą administracja miała traktować jako humanitarną, została przez fiskusa uznana za opodatkowaną działalność.

2 min czytania
Hotel Mieszko
Hotel Mieszko · fot. Screenshot/YouTube

Jak ustaliła reporterka Polsat News Dorota Wleklik, urząd skarbowy zażądał od właściciela hotelu około 1,2 mln zł zaległego VAT oraz kolejnych 255 tys. zł podatku dochodowego. Przedsiębiorca uregulował należność z tytułu VAT, natomiast w sprawie podatku dochodowego wystąpił o interpretację i możliwość rozłożenia kwoty na raty. Zamiast oczekiwanej decyzji miał jednak zastać zajęte konta hotelu.

– Można mówić o ściągnięciu całej tej sumy – relacjonowała Dorota Wleklik w materiale Polsat News. Według prawnika reprezentującego przedsiębiorcę problem nie musi dotyczyć wyłącznie jednego hotelu. W podobnej sytuacji mogą znajdować się nawet tysiące firm i ośrodków, które w pierwszych miesiącach wojny udostępniały uchodźcom miejsca noclegowe.

Państwo najpierw prosiło o pomoc, później wystawiło rachunek

Właściciel hotelu Les Gondor podkreśla, że nie traktował przyjmowania uchodźców jako zwykłej działalności komercyjnej.

– To jest ze szkodą nie tylko dla nas, ale także dla wszystkich, którzy udzielali tej pomocy – powiedział Polsat News. – Kwoty, które otrzymywaliśmy, to nie jest nasza statutowa działalność. Zdecydowaliśmy się tym osobom pomóc – dodał. Zapowiedział jednocześnie, że będzie nadal wspierał około 60 uchodźców przebywających w obiekcie.

Sednem sporu jest odpowiedź na pytanie, czy pieniądze przekazywane hotelom przez administrację publiczną były wynagrodzeniem za komercyjne usługi noclegowe, czy zwrotem kosztów ponoszonych w ramach nadzwyczajnej akcji humanitarnej. Przepisy przewidywały zerową stawkę VAT dla określonych dostaw towarów i usług służących pomocy ofiarom wojny, lecz preferencja zależała między innymi od rodzaju świadczenia, odbiorcy oraz zawartej umowy.

Sprawa ma już szerszy wymiar prawny. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu skierował do sądu Unii Europejskiej pytania dotyczące opodatkowania zakwaterowania i wyżywienia uchodźców finansowanego przez wojewodów. Sąd chce ustalić, czy przedsiębiorcy świadczący taką pomoc od lutego 2022 roku do lipca 2024 roku rzeczywiście działali jako podatnicy VAT.

Ministerstwo Finansów odpowiada, że każda czynność musi być oceniana indywidualnie, z uwzględnieniem wszystkich okoliczności faktycznych i prawnych. Resort wskazuje też na możliwość ubiegania się o odroczenie płatności, raty lub umorzenie zaległości. Dla przedsiębiorcy, którego konto zostało już zajęte, takie wyjaśnienia mogą jednak brzmieć jak urzędnicza formuła, a nie realna pomoc.

Historia Hotelu Mieszko pokazuje gorzki paradoks. W chwili kryzysu państwo potrzebowało prywatnych przedsiębiorców, ich budynków, pracowników i pieniędzy. Gdy sytuacja się ustabilizowała, ten sam system zaczął rozliczać pomoc według reguł typowych dla normalnej działalności gospodarczej. Ostatecznie to sądy rozstrzygną, czy fiskus miał prawo naliczyć podatki. Już teraz pozostaje jednak pytanie, czy państwo może najpierw zachęcać do solidarności, a później obciążać pomagających finansowymi konsekwencjami niejasnych przepisów.

Źródło: mp/Polsat News, , media, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej