Uwaga

Policja zasłania się „apolitycznością”. Zdjęcia i nagrania mówią swoje

Polska Policja zapewnia, że nie daje się wykorzystywać do politycznej walki. Obraz z lipcowej miesięcznicy smoleńskiej pokazuje jednak coś zupełnie innego: funkcjonariusze odgrodzili uczestników uroczystości od pomnika, podczas gdy przy monumentcie znajdował się kontrowersyjny wieniec Zbigniewa Komosy z tablicą oskarżającą śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego o doprowadzenie do katastrofy.

3 min czytania
Policja blokująca pomnik ofiar tragedii smoleńskiej
Policja blokująca pomnik ofiar tragedii smoleńskiej · fot. Screenshot - X

Podczas obchodów 10 lipca na placu Piłsudskiego doszło do przepychanek pomiędzy uczestnikami miesięcznicy, przeciwnikami uroczystości i policją. Jarosław Kaczyński oraz towarzyszący mu politycy PiS nie mogli podejść bezpośrednio do pomnika, dlatego ostatecznie złożyli wieniec kilka metrów dalej. Według relacji medialnych funkcjonariusze tłumaczyli swoje działania koniecznością zabezpieczenia zgromadzenia doraźnego zorganizowanego wcześniej przez przeciwników miesięcznicy.

Na miejscu nie ograniczono się jednak do wymiany ostrych słów. Jeden z mężczyzn miał uderzyć inną osobę statywem fotograficznym, a następnie próbować odejść. Dopiero wtedy policjanci podjęli interwencję.

Deklaracje o apolityczności zderzyły się z obrazem z placu

Po krytyce ze strony polityków opozycji Policja opublikowała w serwisie X oświadczenie, w którym przekonywała, że jej działania nie miały charakteru politycznego.

„Apolityczność polskiej Policji to jeden z fundamentów funkcjonowania tej instytucji. Działania podejmowane przez funkcjonariuszy realizowane są na podstawie przepisów prawa, a celem jest zawsze zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim obywatelom” – napisano na oficjalnym profilu formacji. Policja dodała również: „Wstępując do Policji, ślubujemy wierność Narodowi, a nie politykom”.

Ta narracja została zakwestionowana przez historyka prof. Stanisława Żerko. Uczony opublikował zdjęcie przedstawiające grupę funkcjonariuszy stojących przy pomniku i kontrowersyjnym wieńcu Komosy.

„To zdjęcie doskonale ilustruje rzekomą »apolityczność« policji Kierwińskiego. Wstyd!” – napisał prof. Żerko, komentując zachowanie służb.

Trudno uznać policyjne tłumaczenie za przekonujące, skoro w praktyce ochrona porządku doprowadziła do sytuacji, w której rodzinie śp. Lecha Kaczyńskiego i uczestnikom uroczystości utrudniono dostęp do pomnika, a prowokacyjny przekaz wymierzony w zmarłego prezydenta pozostał na miejscu. Policja może powoływać się na procedury dotyczące zgromadzeń, ale nie powinna przedstawiać swoich działań jako bezdyskusyjnie neutralnych, gdy ich widoczny skutek służy jednej stronie politycznego konfliktu.

Nie oznacza to, że każdy funkcjonariusz obecny na placu działał z pobudek partyjnych. Policjanci wykonywali rozkazy dowódców zabezpieczenia. Odpowiedzialność spoczywa więc przede wszystkim na osobach, które przygotowały plan operacji i zdecydowały, kogo odgrodzić, komu zapewnić dostęp do pomnika oraz jak reagować na kolejne prowokacje. Policyjne zabezpieczenia są planowane i zatwierdzane przez przełożonych, którzy ustalają ich cel, rozmieszczenie sił oraz zadania poszczególnych funkcjonariuszy.

Poważne pytania powinny zostać skierowane także do władz Warszawy i rządu. Plac Piłsudskiego od lat jest miejscem przewidywalnego, powtarzającego się konfliktu. Mimo to administracja miejska i służby po raz kolejny dopuściły do sytuacji, w której prowokatorzy mogli skutecznie zakłócić uroczystość, a później przedstawiano działania policji jako zwykłe, bezstronne wykonywanie prawa.

Tak wygląda polityczne wykorzystywanie służb. Rząd może mówić o apolityczności, a władze miasta o procedurach, jednak obywatele oceniają państwo nie na podstawie deklaracji, lecz widocznych efektów jego działania.

Jeżeli policja rzeczywiście chce obronić swoją wiarygodność, powinna ujawnić podstawę decyzji podjętych na placu, plan zabezpieczenia, kolejność zgłoszeń zgromadzeń oraz przyczyny, dla których uczestnicy miesięcznicy nie mogli podejść do pomnika. Bez tych informacji zapewnienia o apolityczności brzmią nie jak wyjaśnienie, lecz jak próba przykrycia kompromitującego obrazu.

Źródło: X, PAP, wPolityce, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej