Polityka

Ależ kompromitacja sprawy Gertycha. Prokuratura rozbiła kluczową tezę w sprawie „dwóch wież”

Prokuratura Okręgowa w Warszawie ujawniła szczegółowe powody umorzenia śledztwa dotyczącego planowanej budowy wieżowców przez spółkę Srebrna. Z ustaleń śledczych wynika, że Jarosław Kaczyński nie wprowadził austriackiego przedsiębiorcy Geralda Birgfellnera w błąd ani nie przedstawiał się jako osoba samodzielnie decydująca o inwestycji.

2 min czytania
Roman Giertych
Roman Giertych · fot. Screenshot - YouTube/Roman Giertych

„Wręcz przeciwnie – od początku przekazywał pokrzywdzonemu, że kwestie jego zaangażowania w tę inwestycję musi omówić z zarządem spółki Srebrna” – przekazała prokuratura. Śledztwo nie wykazało również, aby prezes PiS wpływał na decyzje zarządu spółki lub osobiście zlecał Birgfellnerowi konkretne prace.

Śledczy: mylnego przekonania nikt świadomie nie wywołał

Najbardziej dotkliwy dla narracji austriackiego biznesmena i reprezentującego go Romana Giertycha jest fragment dotyczący rzekomej roli Kaczyńskiego. Prokuratura uznała, że Birgfellner „pozostawał w subiektywnym mylnym przekonaniu, nieznajdującym w niczym potwierdzenia”, iż prezes PiS był nieformalną osobą decyzyjną w sprawach Srebrnej.

„Nikt u niego tego przekonania świadomie nie wywołał” – podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba. Według śledczych nie ma też dowodów, by ktokolwiek próbował wykorzystać wyobrażenia biznesmena i nakłonić go w ten sposób do ponoszenia wydatków.

Birgfellner rzeczywiście podejmował działania związane z przygotowaniem inwestycji i ponosił koszty, ale – jak ustalono – sam prowadził rozmowy z potencjalnymi kontrahentami, nie uzgadniając szczegółów ani wysokości wydatków z Kaczyńskim. Nie otrzymał również polecenia inwestowania własnych pieniędzy. Prokuratura oceniła jego aktywność jako „działanie bez zlecenia”.

Śledczy zaznaczyli, że ewentualne roszczenia finansowe wobec Srebrnej mogą być rozpatrywane na drodze cywilnej. Brak zapłaty lub wycofanie się z inwestycji nie oznacza jednak oszustwa, jeśli od początku nie istniał zamiar wprowadzenia kontrahenta w błąd. Wszystkie badane wątki umorzono z powodu braku znamion czynu zabronionego.

Decyzja nie jest prawomocna. Roman Giertych zapowiedział złożenie zażalenia w imieniu Birgfellnera, dlatego ostatecznie zasadność umorzenia może jeszcze ocenić sąd.

Źródło: mp/PAP, Rzeczpospolita, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej