Kościół
Może wskazania abp. Józefa Michalika w sprawie głosowania w wyborach trzeba w końcu potraktować poważnie, chociaż od ich wypowiedzenia minęło wiele lat, a ich autorowi przez te lata nie szczędzono krytyki ze strony „postępowych” mediów i sił politycznych? Przed pierwszymi w pełni wolnymi wyborami do parlamentu we wrześniu 1993 roku abp Michalik mówił: „Katolik ma obowiązek głosować na katolika, chrześcijanin na chrześcijanina, muzułmanin na muzułmanina, Żyd na Żyda, mason na masona, komunista na komunistę; każdy niech głosuje na własne sumienie”. Co w tym złego? W demokracji każdy ma prawo wspierać tych kandydatów, którzy najpełniej reprezentują bliski mu świat wartości. Skąd zatem to rytualne oburzenie, gdy katolicki arcybiskup mówi, żeby każdy głosował na swoich? Najpewniej ze strachu, że gdyby katolicy pokazali swoją prawdziwą siłę, wtedy niemożliwe byłyby rządy mniejszości.Skutków dyktatury mniejszości właśnie teraz boleśnie doświadczamy w Polsce. Zwolnienie prof. Chazana przez Han