Polska traci wiarę - zdjęcie
12.07.14, 20:22

Polska traci wiarę

44

Tegoroczne wyniki badań Instytutu Statystyki Kościoła nie napawają optymizmem. Jeszcze w 2012 r. w niedzielnej Mszy Św. uczestniczyło 40 proc. Polaków. Rok później już 39,1 proc. Na pocieszenie symbolicznie wzrósł odsetek osób przystępujących do komunii. W 2013 r. było to 16,3 proc. wobec 16,2 proc. rok wcześniej.

„Katolicy” za reinkarnacją

Od 10 lat regularnie Kościół traci wiernych. Katolicyzm najmocniejszy jest w diecezjach: tarnowskiej, rzeszowskiej i przemyskiej. Najgorzej jest na Pomorzu i w Łodzi. Jeśli sekularyzacja będzie postępować tak dynamicznie za dwie dekady staniemy się drugą Hiszpanią.

Tym bardziej, że Polacy są religijni, ale niewierzący, bo to, co wyznają trudno nazwać katolicyzmem, a bardziej zlepkiem wierzeń na podstawie własnych przemyśleń. Wierni nie akceptują podstawowych prawd wiary i kłócą się z nauczaniem moralnym i społecznym Kościoła Rzymskokatolickiego.

Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku na niedzielne msze chodziło 57 proc. Polaków. Dekadę później już tylko niewiele ponad 50 proc. Od 1990 r. w czasach wolnej Polski, wolność bez Boga wybrało kolejne 10 proc. Polaków. Zwiększył się natomiast odsetek przystępujących do sakramentów z 7,8 proc. w 1980 r. do 16,3 proc. obecnie. Może to oznaczać, że w Kościele zostali ci, którzy swoją wiarę traktują naprawdę serio.

W 2009 r., według badania CBOS, 60 proc. populacji określała się jako wierzący w Boga. W nieśmiertelność duszy wierzyło zaś 73 proc. badanych, tyle samo w Sąd Ostateczny, 66 proc. w zmartwychwstanie, 70 proc. w niebo, ale jedynie 59 proc. w piekło, co może uzasadniać przekonanie, że dobro zwycięży zło (77 proc. przekonanych).

Niestety są też negatywne strony naszych wierzeń. 42 proc. z nas ufa, że zwierzęta mają dusze. 33 proc. jest przekonana, że żyjemy kilka razy, czyli wierzy w reinkarnację. To co prawda o połowę mniej niż w „konserwatywnych” Stanach Zjednoczonych, ale więcej niż w Wielkiej Brytanii czy Francji, gdzie przekonanie, że możemy narodzić się raz psem, raz człowiekiem, wyznaje 24 proc. badanych.

Religijni ateiści

Nieco inne dane możemy poznać z badania TNS OBOP sprzed kilku lat. Tam wiarę w Boga deklarowało aż 81 proc. Polaków. To już światowy ewenement. Jednak w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa wierzy tylko 47 proc. z nas. Co szokujące, w Ducha Świętego wierzy tylko 40 proc. ankietowanych, w nieśmiertelność duszy 39 proc., a w dogmat o niepokalanym poczęciu Maryi jedynie 38 proc. Jak widać trudniej nam jest uwierzyć, że człowiek mógł się narodzić z dziewicy, niż w to, że wszechświat powstał z punktu nie większego niż główka szpilki, co już nazywa się nauką. 

Dlatego zasadne jest pytanie o fundamenty naszej wiary. Czy Polacy są religijni a niewierzący, a może nasze przekonania mają niewiele wspólnego z religią, skoro osoba Jezusa Chrystusa, a nawet Ducha Świętego stają się figurami abstrakcyjnymi?

Podobnie dzieje się z nauczaniem w zakresie bioetyki i moralności. Wielu określających siebie „katolikami” jest skłonna akceptować środki antykoncepcyjne, a nawet aborcję i eutanazję. Według danych z 2013 r. z sondażu CBOS wynika, że aż 43 proc. Polaków zaakceptowałoby pomoc lekarza w samobójstwie nieuleczalnie chorego, natomiast 53 proc. popiera uśmiercenie pacjenta przez lekarza na prośbę tego pierwszego. Należałoby w tym miejscu przypomnieć, że Kościół nie dopuszcza eutanazji w żadnym przypadku.

Przyczyny sekularyzacji

W naszych czasach kołem zamachowym sekularyzacji było ateistyczne państwo i rozmaite ideologie. Obecnie tendencja wydaje się inna. Jest nią indeferentyzm religijny – czyli spadek zainteresowania sprawami wiary i przekonanie, że można być samodzielnie twórcą swojej indywidualnej, prywatnej religii, będącej zlepkiem mitów, światopoglądu, liźniętej gdzieś wiedzy, postaw i oczekiwań. Współczesny człowiek chcący uwolnić się z więzów religii jest święcie przekonany, że krępuje ona jego wolność. Jest to błędne utożsamianie wiary z Prawem, co jest w zasadzie charakterystyczne dla judaizmu, ale dalekie dla chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo nie jest dla świętych, skrupulatnie wypełniających przepisy religijne. Chrześcijaństwo jest nadzieją dla grzeszników, ludzi słabych, ułomnych i nie mogących sobie poradzić ze skutkiem grzechu pierworodnego i zwodzeniem przez szatana.

Życie tak jakby Boga nie było powoli zastępuje funkcjonowanie w lęku przed Bogiem, przejawiającym się w agresji wobec jego wyznawców. Bóg jest traktowany jako złośliwy starzec, który tylko czeka na nasze potknięcie, a rzesza fanatyków rzuci się wówczas na ofiarę, aby ją potępić. Nie widać natomiast logicznego związku między rozwojem nauki a utratą wiary. Okazuje się, że nawet do najbardziej spektakularnych osiągnięć współczesnej cywilizacji w zakresie rozwoju wiedzy, naukowcy sami dodają działanie Boga, przyznając się do swojej bezradności. Głośne nawrócenia wielu czołowych przedstawicieli nauk ścisłych są doskonałym tego przykładem.

Niewątpliwie strategią, która sprzyja sekularyzacji jest spychanie religii ze sfery publicznej do prywatnej. Słaba apologetyka, co zauważalne szczególnie w Europie, powoduje, że przestrzeń publiczna staje się wolna od religii, a tym samym wierzący tracą punkt odniesienia, który pozwoliłby im odważnie przyznawać się do Chrystusa na co dzień. Całość dopełnia wojna kulturowa, gdzie szydzi się z wierzących, natomiast bluźnierstwa przedstawia się jako przejaw sztuki wysokiej i wolność wypowiedzi.

Pułapka dobrobytu

Jedną z teorii, którą uważam za najbardziej wiarygodną, tłumaczącą, dlaczego kraje europejskie staczają się w dół, jeśli chodzi o liczbę wierzących, jest wzrastający dobrobyt społeczeństw. Podobnie jak starożytny Rzym zgubił dobrobyt (jedzenie rozdawano na ulicach, życie toczyło się od igrzysk do igrzysk, upadek obyczajów był powszechny) i został łatwo podbity przez uciekających przed chłodem barbarzyńców, podobnie współczesną Europę rozkłada idea socjalnego państwa dobrobytu.

Nie tylko dlatego, że państwo socjalne przejmuje większość funkcji zarezerwowanych wcześniej dla tradycyjnej rodziny czy Kościoła (edukacyjną, wychowawczą, sakramentalną, opieki zdrowotnej, opiekuńczą, a nawet mieszkalną), ale także dlatego, że, czy nam się to podoba czy nie, pieniądz niszczy życie współczesnego człowieka. Pieniądz rozleniwia, zwodzi i gubi. Do kościoła nie chodzimy przecież dlatego, że nam się coś w nim nie podoba, ale przede wszystkim dlatego, że pieniądz daje nam więcej możliwości spędzania wolnego czasu.

Przecież obecnie jak nigdy wcześniej, możemy sobie kupić co chcemy (oczywiście na różnych poziomach konsumpcji), spędzić czas jak sobie zamarzymy, czy pojechać tam, gdzie planowaliśmy. Nie chodzimy do kościoła nie ponieważ nam się nie chce, tylko dlatego, że wolimy pójść do supermarketu, pojechać na plażę, albo korzystać z tego, co już mamy.

Sygnał alarmowy

Dla Episkopatu Polski owo magiczne 40 proc. powinno być już od dawna sygnałem ostrzegawczym, że w naszym kraju dzieje się źle. Warto przypomnieć, że w latach 80. ubiegłego stulecia uczestnictwo w nabożeństwach w krajach europejskich było właśnie na tym poziomie. Natomiast w ciągu trzydziestu lat odsetek ten zmniejszył się o 30 punktów procentowych i wynosi obecnie ok. 10 proc.

Gigantyczny rynek konsumpcji: parków rozrywki, sportowych aren, kurortów wypoczynkowych i centrów handlowych, wyparł potrzeby wyższe tych społeczeństw. Mamona – bóg tego świata, wyparła Boga, Pana wieczności. Ludzie nie żyją dziś w perspektywie życia wiecznego. Liczy się tu i teraz, to co namacalne, ale chwilowe.

Dlatego Polsce potrzebna jest re-ewangelizacja, re-katechizacja, zarówno dzieci, jak i dorosłych. Jeśli nie chcemy obudzić się wkrótce w kraju, gdzie 9 na 10 sąsiadów w niedzielę kosi trawę, myje auto i obnosi się z siatami zakupów, jest to zadanie także dla każdego wierzącego. Do tego właśnie nawołuje Papież Franciszek, chociaż sceptycy uważają, że najlepszy moment do ponownej katechizacji naszego kraju był już jakieś dwadzieścia lat temu. 

Tomasz Teluk

Komentarze (44):

anonim2014.07.12 20:40
To że powtarzanie w kółko tych samych obrzędów jest męczące.
anonim2014.07.12 20:44
Kościół też jest temu winny
anonim2014.07.12 20:45
"42 proc. z nas ufa, że zwierzęta mają dusze. 33 proc. jest przekonana, że żyjemy kilka razy, czyli wierzy w reinkarnację. To co prawda o połowę mniej niż w „konserwatywnych” Stanach Zjednoczonych, ale więcej niż w Wielkiej Brytanii czy Francji, gdzie przekonanie, że możemy narodzić się raz psem, raz człowiekiem, wyznaje 24 proc. badanych." No właśnie, ja w obecnym wcieleniu jestem psem hau! hau!
anonim2014.07.12 20:48
Nie ilość, a jakość...
anonim2014.07.12 20:48
@Sebinus Męczące jest to, że Chrystus przelewa na krzyżu Swoją krew, aby nas zbawić ?
anonim2014.07.12 20:50
To po co ludzie chodzą do kościoła jeśli nie przystępują do sakramentów? To bez sensu. Myślę, że tych ludzi będzie ubywać. Kiedyś zapytałam jedną Szkotkę czy chodzi do kościoła (kościół anglikański), a ona na to: tak, chodzę w zimie, bo wtedy jest zimno i nie ma co robić, a latem to nie...Ludzie traktują Pana Boga jak wielkiego Nikogo, myślą, że On nie istnieje, zdziwią się po śmierci bardzo, żeby wierzyć trzeba się trochę wysilić, Pan Bóg daje tyle znaków każdemu człowiekowi o swoim istnieniu, ale nikogo do niczego nie przymusza.
anonim2014.07.12 20:55
@Marek kaszub to też dotyczy, a co do bp Głodzia to jak najbardziej masz rację. Jaki pasterz taka diecezja, albo odwrotnie jak kto woli. Można by pisać wiele, ale szkoda mi czasu. Często bp lub ks to taki pan na włościach, bez kija nie podchodź, taki najemnik co to szuka tylko swojego zysku, a gdy wilki atakują to sam pierwszy ucieka, sam też bywa wilkiem - to taka ogólna refleksja...
anonim2014.07.12 20:55
Artykuł dużo by zyskał bez tego zdania: "Jak widać trudniej nam jest uwierzyć, że człowiek mógł się narodzić z dziewicy, niż w to, że wszechświat powstał z punktu nie większego niż główka szpilki, co już nazywa się nauką.". Zdanie to jest świetnym przykładem ignorancji, przez którą Kościół traci.
anonim2014.07.12 21:19
@Marek Marku, jak widać jesteśmy z tego samego regionu, miło mi. Oczywiście, że Gocłowski to zupełnie inny poziom kultury, ale ostatecznie obaj nie zachowują się odpowiednio. Gdy ktoś napisał (w końcu), jakiś kapłan, do gazety o tym co robi bp Głódź, mówiąc oględnie po godzinach, jak mu się nudzi (wiadomo o co chodzi), to zaraz cała świta z Gocłowskim na czele w bazylice w Oliwie "broniła" niewinnego, gdy on sam próbował przyznać się do popełnionego zła. Co za ironia losu - biskup nie pozwala drugiemu biskupowi się nawracać! Szkoda gadać. A co do Kaszubów (ja akurat nie czuje się jedną z nich, bo moi rodzice nie stąd) to masz pewnie rację, że póki żyją rdzenni Kaszubi to jeszcze są pełne ławki, ale w mojej parafii ci ludzi już odchodzą, zresztą prawdziwa wiara to żywa relacja z Bogiem, a nie tylko Tradycja.
anonim2014.07.12 21:20
@Marek W Pruszczu Gdańskim mam dwie ciocie, a moi rodzice brali tam ślub. Pozdrawiam!
anonim2014.07.12 21:21
I na pewno nic do zmniejszenia ilości wiernych na niedzielnych mszach ma przymusowa emigracja zarobkowa z najbardziej biednych regionów?
anonim2014.07.12 21:29
no tak... gwałcenie kleryków, czy dzieci. Nie rozwiązane afery pedofilskie. Obrona księży pedofilów przez biskupów. Ochrona agentów UBecji w kieckach biskupich, prześladowania kapłanów wołających o odnowę ... Może te rzeczy się nie liczą ?
anonim2014.07.12 21:54
O czym jest ten artykuł? Najpierw mnie rozbawił, a potem (tak, czytam kilka razy, choć znam literki na pamięć) po przemyśleniu przestraszył, bo o co tak na serio autor się rzuca - jest zbyt dobrze, więc ludzie odchodzą od Kościoła? Wiele argumentów w tekście to ekstremalnie ciekawe przemyślenia autora, szczególnie o mamonie. Jutro (bo jest już prawie północ), wyjdę przed dom i będę się przyglądał tabunom imigrantów przyjeżdżających do kraju. BO POLAKOM 1680 BRUTTO PRZEWRÓCIŁO W GŁOWACH I SŁUŻĄ TYLKO MAMONIE! A inne narody już zwietrzyły eldorado (ponoć Niemcy rejestrują się w okolicznym Urzędzie Pracy, ale to sprawdzę w poniedziałek). Stopień konsumpcji przekroczył zakres detektorów. P.T. Autorze wróć na Ziemię, lot na Marsa planowany jest na odległą przyszłość.
anonim2014.07.12 22:25
"trudniej nam jest uwierzyć, że człowiek mógł się narodzić z dziewicy, niż w to, że wszechświat powstał z punktu nie większego niż główka szpilki, co już nazywa się nauką. " Dlatego.
anonim2014.07.12 22:57
Pada tu wiele słów nienawiści ignorancji niezrozumienia ,a wystarczy tak nie wiele - słuchać Słowa Bożego.
anonim2014.07.12 23:00
Piogal nie zgadzam się z twoim zdaniem jesteśmy prymitywną cywilizacja poznajemy dopiero jak skonstruowany jest ten świat nie potrafimy ujarzmić sił natury ale potrafimy na milion sposobów zabijać, to jest ten postęp i nauka?
anonim2014.07.12 23:42
A ja uważam że dobrze się dzieje. Jak słyszę o "katolikach którzy nie przyjmują sakramentów" to nasuwa mi się tylko: "Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. " Szczególnie że liczba przystępujących do Komunii pozostaje na stałym poziomie. Może wreszcie sól będzie solą, a nie piaskiem z drobną domieszką...
anonim2014.07.13 0:53
"Jak widać trudniej nam jest uwierzyć, że człowiek mógł się narodzić z dziewicy, niż w to, że wszechświat powstał z punktu nie większego niż główka szpilki, co już nazywa się nauką. " Bo niedouczony autorze - nauka opiera się na faktach na tysiącach jeśli nie milionach badań o precyzyjności tak wielkiej że naprawdę ciężko to sobie wyobrazić: podam przykład atomowy zegar w skali 100 000 lat spóźnia się lub przyspiesza o sekundę, i dzięki nim zbadaliśmy zależność upływu czasu od prędkości. Narodzenie z dziewicy czyli partenogeneza nie występuje wśród ludzi. Nie jest to kwestia wiary a wiedzy. Nawet jak by była możliwa oznaczało by to, że genetycznie Jezus był kobietą, niezły gender! Polsce jeśli coś trzeba to solidnej edukacji co na przykładzie autora widać.
anonim2014.07.13 6:58
Warto byłoby przypomnieć dyskusje na temat Kościoła sprzed kilku lat tu na Frondzie. To chyba będzie już 10 lat. Wtedy Fronda nie była jeszcze - tak - judaizująca. Ja to odejście od Kościoła przewidywałem i ostrzegałem. Więcej - krzyczałem! Wtedy rzucała się na mnie cała sfora pobożnych, a niemądrych obrońców Kościoła. Niestety, nie pamiętam wszystkiego, lata lecą, a sytuacja się zmienia. Podstawowe pytanie jest wciąż jednak aktualne: Dlaczego ludzie, wierni, mają troszczyć się o Kościół, dlaczego mają się z nim wiązać, kiedy Kościół nie troszczy się o ludzi? Czy kto słyszał o liście biskupów protestujących przeciwko bezdomności, braku pracy, społecznemu wykluczeniu, warunkach ekonomicznych zmuszających młodych do emigracji? Czy mają się troszczyć o Kościół, kiedy widzą, że Kościół - w sferze materialnej - zatroszczył się o siebie tak, że niczego mu już nie zbywa? Kościół zawsze rósł, kiedy był z ubogimi. Dlaczego ludzie ubodzy mieliby być z Kościołem, który - ustami bpa J. Michalika - głosi, że Kościół nie może być dziadowski? Przecież nie będę się utożsamiał z człowiekiem, który uważa mnie za kogoś gorszego, tylko dlatego, ze jestem ubogi? Księża dzisiaj ograniczyli nauczanie do teologii pomieszanej z psychologią, a nadzieję pokładają w technikach marketingowych (jakieś hasła, programy roczne, lepszy papier na kościele gazety itp.), gdy ludziom trzeba pomóc nie tylko na płaszczyźnie życia wewnętrznego i relacji z bliskimi. Kościół ma obowiązek pomóc także zagubionym ludziom na płaszczyźnie życia społecznego, politycznego.
anonim2014.07.13 7:06
@AnitaF Nie spotkałam człowieka, który by takich znaków nie miał, gorzej z interpretacją takich znaków. Jeden powie, po wyjściu z ciężkiego wypadku, że miał pecha, że skasował samochód, drugi, że Bóg go uchronił od śmierci (inż.Jacek Pulikowski, to jego przykład z konfy w RCS). Bóg jest wśród nas tylko, że my Go nie szukamy. Wina leży po naszej stronie.
anonim2014.07.13 7:09
@pettersolberg Fajny wpis! Napisz książkę. Ciekawy styl pisarski.
anonim2014.07.13 7:19
@Myslacyinaczej Śmiem się nie zgodzić ze śp.ks.Tischnerem. To, że ktoś odchodzi z Kościoła, czy tylko, albo aż rezygnuje z Eucharystii z powodu mało mądrego proboszcza świadczy o tym, że ten człowiek ma bardzo małą wiarę, bo co to za wiara, którą może zniszczyć choćby byle ksiądz, za przeproszeniem. Mam surowe zdanie o kapłanach, słucham ich uważnie, ale nawet jeśli dla mnie jako ludzie są mało inteligentni to nie zmienia faktu, że do kościoła wracam. Problem polega na tym, że wciąż wśród świeckich funkcjonuje myślenie, że ksiądz jest ważniejszy ode mnie, że ksiądz pełni w kościele jakąś ważną funkcję, a ja żadnej. Nieprawda! każdy, świecki czy konsekrowany ma swoje jedyne miejsce w Kościele i nikt go mu nie zajmie. Gdybyśmy się wszyscy, duchowni i świeccy poczuli w Kościele jak w naszym własnym domu, to inne by było nasze w nim działanie. Niektórzy nie wiedzą co robią w Kościele. Poziom wiedzy wśród katolików jest naprawdę niskopodłogowy, jeżeli można tak powiedzieć.
anonim2014.07.13 7:24
@Marek I tak być może, ale takim kierowcą to chyba raczej szatan się bardziej zajmuje niż Pan Bóg. Zresztą chyba trzeba się bardzo nagimnastykować, żeby prowadząc samochód zdradzać żonę:-)
anonim2014.07.13 7:27
Główną winę za obecny stan wiary nie ponoszą wierni, lecz sam Kościół, czyli hierarchia i kapłani. Przyczyną tego jest sprzeniewierzenie się nauce Chrystusa i odwiecznej Tradycji po Soborze Watykańskim II. Od tego czasu postępuje stały, systematyczny i przyspieszony upadek wiary, wiedzy religijnej, rozumienia nauki Magisterium oraz poganizacja "katolików".
anonim2014.07.13 7:28
Pozdrowienia dla wszystkich wierzących Frondowiczów! Obyśmy byli "żyzną glebą", na której Pan Bóg może hodować swoje kwiatki, drzewa, krzewy, co tam tylko chce, dobrej niedzieli i "buon pranzo":-)
anonim2014.07.13 7:30
@Marek Dzięki! Rozbawiłeś mnie!
anonim2014.07.13 7:33
@Myslacyinaczej Zgadzam się. Hipokryzją Bóg się brzydzi. Jak sądzę właśnie o tym mówi w Apokalipsie, że "skoro nie jesteś ani zimny ani gorący to cię wypluję"...niestety każdy z nas czasem bywa taki gdy grzeszy, bo grzech to brak spójności między tym co mówimy, myślimy a robimy. Pozdrawiam!
anonim2014.07.13 9:36
Swoje dołożyła też obrona pedofilów pod hasłem "Dzieci same wchodzą księżom do łóżka". Osobiście uważam, że sprzeniewierzeniem się naukom Chrystusa była też ochrona donosicieli pod hasłem "Dokumenty IPN to są nic nie warte świstki papieru". Uważam, że w ten sposób Kościół stracił autorytet moralnego przewodnika, choć - chłodno na to patrząc - nie spowodowało to odpływu wiernych, przeciwnie. Do Kościoła wrócili koniunkturaliści, całe rzesze tych, którzy za komuny ukrywali, że są katolikami z chęci zrobienia kariery. Skekretarz KC PZPR klęczał przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej na oczach kamer. Inna rzecz, że tacy wierni są niewiele warci, oni znowu odpłyną przy pierwszych trudnościach.
anonim2014.07.13 10:45
Może i Polska traci wiarę.Co by się jednak stało gdyby nasz naród,jak to nieraz bywało w historii,został ciężko dośwaiadczony ?Straciłby wiarę całkowicie,czy też nastąpiłby do niej masowy powrót ?To nie jest pytanie bezsadne,bo różnie w historii bywało,a należy pamiętać o tym,że Bóg na różne sposoby przemawia do swoich wybranych.
anonim2014.07.13 12:04
Dzisiejsza Msza: Do komunii wierni podchodzą na stojąco w kolejce jak za mięsem w sklepie (ładnie nazywają to procesją), komunie rozdaję świecki szafarz , sąsiad .Ksiądz podczas Mszy Św. wręcza dyplom małżeństwu za które była Msza. Na koniec życzy smacznego niedzielnego obiadu. Ja przepraszam, ale taki cukierkowy Kościół to nie dla mnie.
anonim2014.07.13 14:44
Reinkarnacja ma mocne podstawy. Po wielu widać, że w poprzednim wcieleniu byli świnią i jeszcze całkiem im nie przeszło.
anonim2014.07.13 16:30
@Tomo To chodż tam do kościoła gdzie Ci się podoba. Kto powiedział, że musisz chodzić właśnie do tego kościoła. Mówię całkiem poważnie. Takie rzeczy jakzachowanie organisty, księdza czy kogoś tam nie powinny nam zasłaniać Pana Boga. Rozumiem Cię doskonale, bo sama mam swoje gusta i wkurza mnie to czy tamto, ale to nie jest najistotniejsze. Trzeba to zlekceważyć. Pozdrawiam!
anonim2014.07.13 16:31
@Gabbi Wpis o świniach to mistrzostwo świata! Dzięki!
anonim2014.07.13 16:34
@Marek Nie, Chrystus nie był chrześcijaninem, On był, jest bijącym Sercem chrześcijaństwa.
anonim2014.07.13 21:17
I to jest bardzo dobra wiadomość. Pokazuje to ile warte są zabiegi mamienia ludzi tymi kretyńskimi bajkami. Masa ludzi nawet bez wykształcenia przestaje wierzyć w te bzdury.oby tylko nie zaczeli szukać innych idiotyzmów.
anonim2014.07.14 9:41
To jest to o czym pisałem, kościół stracił ducha. Nie może zmienić doktryny, co to, to nie, ale może warto zmienić formę? Ludzie chcą mieć wybór i czują, że go mają. Podejście doktrynalne, nakazowo - zakazowe, po prostu jest przez nich odrzucane. Poza tym, tutaj odnoszę się do siebie jako przedstawiciela wielu cech wymienionych w artykule, ludzie czują, że coś jest z tym kościołem nie tak... Mnie przede wszystkim brakuje duchowości, ale też przeszkadza mi ciągłe straszenie, ataki na innych, nie będących katolikami. Przeszkadza mi także kościół jako tradycja, a nie jako miejsce duchowej relacji z Bogiem. Kalisz ochrzcił dziecko, ale czy ono będzie prowadzane przez niego na msze? Mamy w Polsce 95% katolików, ja bym raczej napisał 95% ochrzczonych, a tylko 40% katolików. Z tych 40% jakbyśmy posprawdzali, okaże się, że tylko 10% żyje zgodnie z doktryną, czyli tylu, ilu za 20 lat do kościoła będzie jeszcze uczęszczać. Jest to smutne, mimo, że sam dokładam cegiełkę do tego smutku. Byłem na trzech pielgrzymkach w życiu, moja relacja z Bogiem jest bardzo silna, ale od lat nie potrafię poczuć relacji z kościołem, poczuć że jest Bóg - Kościół - Ja.
anonim2014.07.14 17:31
"Co Mi po mnóstwie waszych ofiar? - mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów Mi obrzydła. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce? Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań; nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem; sprzykrzyło Mi się je znosić. Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie". Iz 1, 11-17
anonim2014.07.14 17:39
nie mówi się "traci wiarę" tylko pogrąża się w ciemnocie bezbożnictwa
anonim2014.07.15 9:00
"Dlatego Polsce potrzebna jest re-ewangelizacja, re-katechizacja..." Szanowny autor powinien zacząc od siebie, naparwdę wstyd aby na katolickim portalu nie znać dogmatow swojej wiary.
anonim2014.07.15 10:06
@PiotrZW Mimo, że nadal uważam Cię za ruskiego agenta, to chcę pogratulować mądrego cytatu, z którym się w pełni identyfikuje.
anonim2014.07.15 12:53
@RationalismusXXI To z wczorajszych czytań maszalnych. Ten wątek wyższości zwalczania zła i czynienia sprawiedliwości nad ofiara i modlitwą przewija się przez cały Stary i Nowy Testament. Jak to jest możliwe, że i pasterze, i wirni nań oślepli, tego nie rozumiem. Ruskim agentem - niestety - nie jestem. Tak sobie piszę, co myślę. Piszę, "niestety", gdyż dzisiaj Rosja broni cywilizacji, więc ci, którzy jej służą, rówinież agenci, walczą w dobrej sprawie.
anonim2014.07.15 21:15
Ludzie,2-3 miliony na emigracji,niż demograficzny a wy tu jakieś bzdury o utracie wiary... Wiecie ilu było dominicates w latach 70-tych..?
anonim2014.07.15 21:22
"Tak sobie piszę, co myślę. Piszę, "niestety", gdyż dzisiaj Rosja broni cywilizacji, więc ci, którzy jej służą, rówinież agenci, walczą w dobrej sprawie." Popieram w 100%
anonim2014.07.16 23:34
"Od 10 lat regularnie Kościół traci wiernych." A może nigdy ich nie miał tyle ile by się wydawało? W końcu cóż znaczy samo chodzenie do kościoła i uczęszczanie na obowiązkową religię, praktycznie z przymusu, ze społecznego pędu po komunie? " Najgorzej jest na Pomorzu (...)" Nie wydaje mi się - tam świetnie mają się egzorcyści z gatunku tych najbardziej histeryzujących. "Zwiększył się natomiast odsetek przystępujących do sakramentów z 7,8 proc. w 1980 r. do 16,3 proc. obecnie. Może to oznaczać, że w Kościele zostali ci, którzy swoją wiarę traktują naprawdę serio." Ale frekwencja WSZYSTKICH sakramentów czy np. eucharystii konkretnie? Bo może to wskazywać na wprost przeciwny trend. Skoro niegdyś więcej osób uczęszczało na msze to i frekwencja była większa. A im większa frekwencja tym częściej można przyjmować sakrament eucharystii. Jeśli w parze z tym sakramentem nie szedł sakrament pokuty to znaczy że jest dokładnie na odwrót. I nie zdziwiłbym się gdyby tak było. Eucharystię wielu katolików traktuje jako swoisty "obowiązek", nie wszystkim musi się jednak chcieć spowiadać co tydzień. Pytanie na ile "czyści" są przyjmujący eucharystię - to pytanie jakie zadałbym osobom które uważają że "jakość" wiernych wzrosła od czasów komuny. "Niestety są też negatywne strony naszych wierzeń. 42 proc. z nas ufa, że zwierzęta mają dusze." Dlaczego to jest "negatywna" strona wierzeń? Może dla pana Teluka, ale dlaczego dla chrześcijanina? "Jak widać trudniej nam jest uwierzyć, że człowiek mógł się narodzić z dziewicy, niż w to, że wszechświat powstał z punktu nie większego niż główka szpilki, co już nazywa się nauką." On nie "powstał" tylko mógł istnieć od zawsze, tyle że w pewnych momentach drastycznie się kurczy / wybucha, w odwiecznych cyklach. I nie, to nie jest sprzeczne z nauką, natomiast narodziny z dziewicy już owszem. I w jedno i w drugie można wierzyć. I jedno i drugie ma swoje mityczne reprezentacje (narodziny z dziewicy w mitologii egipskiej, babilońskiej; wieczny cykl wszechświata w buddyzmie), jednak jedno wciąż podlega wierze religijnej, opartej o przekaz / mit, natomiast drugie jest już hipotezą / teorią naukową. (nie wiem na ile wiarygodną i określoną, dlatego pozostawiam wolną rękę w szafowaniu terminami) "Dlatego zasadne jest pytanie o fundamenty naszej wiary. Czy Polacy są religijni a niewierzący, a może nasze przekonania mają niewiele wspólnego z religią, skoro osoba Jezusa Chrystusa, a nawet Ducha Świętego stają się figurami abstrakcyjnymi?" Tak jest prawie na pewno. Katolicy osiągnięli sukces i zarazem porażkę - około 21% wzrost osób deklarujących wiarę w Boga, ale zarazem drastyczny spadek świadomości dogmatycznej. Ja to natomiast nazwę (religijną) świadomością agnostyczną. Ludzie zaczynają dostrzegać, w erze wątpienia i weryfikacji, że coś tak starego jak religia zbyt długo uchybiało się od obowiązku narzucanego przed logiczny rozum - obowiązku weryfikacji prawdy. Można sobie wierzyć w Boga - ale już nie w religijne dogmaty. "Podobnie dzieje się z nauczaniem w zakresie bioetyki i moralności. Wielu określających siebie „katolikami” jest skłonna akceptować środki antykoncepcyjne (...)" Bardzo dobrze. Póki realnie nie szkodzą zdrowiu póty powinny jak najbardziej znaleźć się w arsenale każdego świadomego spoczywającej na nim odpowiedzialności człowieka. Żaden religijny dogmatyzm (niepoparty choćby jednym konkretnym nakazem Jezusa czy nawet ST) nie powinien mieć tu głosu. "W naszych czasach kołem zamachowym sekularyzacji było ateistyczne państwo i rozmaite ideologie." Nic nigdy nie było tak dobrym bodźcem do ateizmu jak rozbudzona świadomość (powszechny dostęp do swobodnej wymiany myśli) i dogmatyzm Kościoła. Komunizm - przeciwnie - wielokrotnie mógł wzbudzać żar wiary, tak samo jak zwątpienie wzbudzają szopki odstawiane w szkołach i przez niektórych hierarchów Kościoła. "(...) i przekonanie, że można być samodzielnie twórcą swojej indywidualnej, prywatnej religii, będącej zlepkiem mitów, światopoglądu, liźniętej gdzieś wiedzy, postaw i oczekiwań. " Ależ nikt nie tworzy sobie indywidualnej religii panie Teluk. Większość niepraktykujących staje się zwyczajnie niewierzącymi. Niewiara to przeciwieństwo religii i wiary. "Współczesny człowiek chcący uwolnić się z więzów religii jest święcie przekonany, że krępuje ona jego wolność. Jest to błędne utożsamianie wiary z Prawem, co jest w zasadzie charakterystyczne dla judaizmu, ale dalekie dla chrześcijaństwa." Przeciwnie panie Teluk - chrześcijaństwo zastąpiło tą pustkę po rytuałach judaizmu swoimi własnymi. Te stare przynajmniej miały teoretycznie jakieś uzasadnienie (np. obrzezanie - wieczne przymierze Boga z wybranym ludem), te nowe natomiast - jak chrześcijaństwo - są zupełnie nieumotywowane, mimo to się ich broni. Jednak - jak widać powyżej - można też bronić niczym schizofrenik kompletnie przeciwnego stanowiska i twierdzić że przecież "to tylko w judaizmie było to istotą religii". Dodajmy do tego jeszcze to, że pan Teluk (jak każdy dobry chrześcijanin papugujący po Pawle) twierdzi że to Prawo było zniewoleniem i że to z nim mamy złe skojarzenia. Oczywiście Pan Jezus nas spod tego Prawa wyzwolił, a jakże, i także mówił o tym tak często... "Chrześcijaństwo nie jest dla świętych, skrupulatnie wypełniających przepisy religijne." Czasem nie Jezus powiedział "bądźcie doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec w niebie"? Czasem nie mówił że kto będzie nauczał jak Paweł albo jak Teluk ten będzie najmniejszy w królestwie Bożym? Chyba się tylko przesłyszałem. "Chrześcijaństwo jest nadzieją dla grzeszników, ludzi słabych, ułomnych i nie mogących sobie poradzić ze skutkiem grzechu pierworodnego i zwodzeniem przez szatana." Nie chrześcijaństwo, tylko paulinizm, doktryna Pawła. "Życie tak jakby Boga nie było powoli zastępuje funkcjonowanie w lęku przed Bogiem, przejawiającym się w agresji wobec jego wyznawców. " Moment. Jeśli nie wierzymy już w Boga który miał być źródłem naszych strachów to czemu przejawiamy agresję wobec wyznawców? "Bóg jest traktowany jako złośliwy starzec, który tylko czeka na nasze potknięcie, a rzesza fanatyków rzuci się wówczas na ofiarę, aby ją potępić." Przecież jego dla nas nie ma? " Nie widać natomiast logicznego związku między rozwojem nauki a utratą wiary." Aż oczy wytrzeszczyłem na taki non sequitur. "Okazuje się, że nawet do najbardziej spektakularnych osiągnięć współczesnej cywilizacji w zakresie rozwoju wiedzy, naukowcy sami dodają działanie Boga, przyznając się do swojej bezradności." I pewnie dlatego większość z nich dzisiaj jest niewierząca? "Niewątpliwie strategią, która sprzyja sekularyzacji jest spychanie religii ze sfery publicznej do prywatnej." A czym jest "sfera prywatna"? Czym jest "publiczna"? "Całość dopełnia wojna kulturowa, gdzie szydzi się z wierzących, natomiast bluźnierstwa przedstawia się jako przejaw sztuki wysokiej i wolność wypowiedzi." A to już różnie bywa. "Podobnie jak starożytny Rzym zgubił dobrobyt (jedzenie rozdawano na ulicach, życie toczyło się od igrzysk do igrzysk, upadek obyczajów był powszechny) (...)" No rzeczywiście, kryzys ekonomiczny Rzymu, niemożność wykupu podstawowych towarów konsumpcyjnych - cóż za dobrobyt był w tym Rzymie za jego upadku! "(...) ale także dlatego, że, czy nam się to podoba czy nie, pieniądz niszczy życie współczesnego człowieka." Jest dokładnie na odwrót. To człowiek niszczy pieniądz, a ten dopiero, marniejący w oczach, niszczy życie. I tych współczesnych i starożytnych. "Pieniądz rozleniwia, zwodzi i gubi." A czasem nie trzeba najpierw popracować by go zdobyć? Myślałem że na tym w gruncie rzeczy opiera się cała protestancka moralność Zachodu... "Do kościoła nie chodzimy przecież dlatego, że nam się coś w nim nie podoba, ale przede wszystkim dlatego, że pieniądz daje nam więcej możliwości spędzania wolnego czasu." I to jak absurdalna jest doktryna Kościoła nie ma w ogóle nic do rzeczy? Naciągana teoria. "Przecież obecnie jak nigdy wcześniej, możemy sobie kupić co chcemy (oczywiście na różnych poziomach konsumpcji), spędzić czas jak sobie zamarzymy, czy pojechać tam, gdzie planowaliśmy." A co to szkodzi wybrać się do kościoła na wyjeździe? Raz w niedzielę, a do supermarketu w sobotę albo w piątek? Prawda jest taka że kościoły zawsze miały alternatywy, w tym msze w środku tygodnia - wierni topnieją właśnie dlatego że uznali to wszystko za bzdurne / niepotrzebne. "Dlatego Polsce potrzebna jest re-ewangelizacja, re-katechizacja, zarówno dzieci, jak i dorosłych." A o czym takim nam opowiedzą re-ewangeliści i re-katecheci, co nie zostało dawno rozpatrzone przez niewierzących? Kościół ruszył nieco z miejsca dzięki papieżowi Franciszkowi, ale to za sprawą wizerunku i autorytetu kogoś autentycznego / szczerego.