Wiadomości
Na wtorkowym posiedzeniu połączonych Komisji Spraw Zagranicznych oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka prowadzący obrady poseł Robert Tyszkiewicz (PO) narzucił tryb prac uniemożliwiający rzetelną debatę nad Konwencją Rady Europy. Na posiedzenie przybyli liczni przedstawiciele organizacji prorodzinnych i pro-life oraz niewielka liczba działaczy ruchu feministycznego i gejowskiego. Prawdopodobnie po to, aby ta dysproporcja nie rzuciła się przesadnie w oczy, przewodniczący Tyszkiewicz zarządził, że po omówieniu wniosków o poprawki da możliwość wypowiedzenia się jednej osobie popierającej konwencję oraz jednemu jej przeciwnikowi. Trudno nie uznać tego trybu za formę blokowania dyskusji, zwłaszcza, że nikogo nie uprzedzono o takim sposobie prowadzenia obrad, przez co niemożliwe było wcześniejsze wypracowanie wspólnego stanowiska w sprawie. Chcąc umożliwić zabranie głosu większej liczbie gości, posłowie PiS zgłosili wniosek o zmianę trybu prowadzenia obrad, jednak głosami PO i lewicy wniosek