Marek Jurek dla Fronda.pl: Rząd powinien podać się do dymisji - zdjęcie
26.09.14, 07:07Marek Jurek (fot. archiwum)

Marek Jurek dla Fronda.pl: Rząd powinien podać się do dymisji

7

Portal Fronda.pl: W środę wieczorem Sejm nie zgodził się na ratyfikację konwencji o zapobieganiu przemocy. Projekt ustawy poparły PO, TR i SLD, ale to nie wystarczyło. Przeciw głosował PiS, PSL i klub SP. Chociaż istniało poważne zagrożenie, że niebezpieczny dokument zostanie przyjęty, tak się jednak nie stało. Jak Pan ocenia decyzję posłów?

Marek Jurek: Zawsze warto walczyć, opuszczanie z góry rąk donikąd nie prowadzi.

W trakcie sejmowej debaty posłowie zgłosili jednak konieczność wprowadzenia poprawek i projekt ustawy ratyfikującej konwencję został ponownie skierowany do komisji. To oznacza, że może jeszcze wrócić pod obrady...

Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Od prawie dwóch lata czeka na pierwsze czytanie w Komisji Zdrowia Uchwała wzywająca rząd i inne urzędy państwowe do obrony dzieci poczętych in vitro i niszczonych w laboratoriach w ramach selekcji. Skoro ten projekt może czekać prawie dwa lata, ten też powinien długo poczekać.

Dlaczego konwencja jest taka niebezpieczna? Jej zwolennicy przekonują, że ratyfikacja dokumentu jest konieczna dla lepszej ochrony dzieci i kobiet przed przemocą. Czy to oznacza, że obecnie obowiązujące przepisy nie chronią w sposób dostateczny ofiar przemocy? Rzeczywiście są potrzebne dodatkowe regulacje w tej materii?

Polskie prawo chroni kobiety przed przemocą. Jeżeli jednak rząd uważa, że siedmiu latach sprawowania władzy ciągle nie mamy przepisów chroniących kobiety – powinien podać się do dymisji. Przecież pani premier była ministrem zdrowia w pierwszym gabinecie Tuska. A w konwencji wcale nie chodzi o lepszą ochronę kobiet, ale o uruchomienie ideologicznej presji na społeczeństwa europejskie. Przecież to jest konwencja nie tylko o „zwalczaniu”, ale i o „zapobieganiu przemocy”, więc trzeba ją przeczytać, żeby wiedzieć jak i czemu ta konwencja chce „zapobiec”. W art. 12 konwencja zobowiązuje państwa do wspólnego, skoordynowanego zwalczania „stereotypowych ról mężczyzny i kobiety”. A więc w elementarzu nie powinno być Mamy przytulającej dziecko i gotującej w kuchni, ani Taty niosącego dziecko na barana czy przynoszącego ciężkie zakupy żonie. Zwalczanie społecznych ról kobiety i mężczyzny to zwalczanie rodziny, bo rodzina opiera się na małżeństwie, a małżeństwo – na komplementarności kobiety i mężczyzny. Gdyby ktoś miał wątpliwości czy nie wyciągamy za daleko idących wniosków, niech sam czyta dalej konwencję. Ten sam art. 12 zobowiązuje państwa do zastosowania „koniecznych” środków, łącznie z „wykorzenianiem tradycji”, aby wprowadzić zamierzone zmiany społeczne i kulturowe. Co ciekawe, konwencja w art. 4 zastrzega, że działania podjęte w jej imię „nie stanowią dyskryminacji”. Autorzy więc byli w pełni świadomi, że działania podejmowane w jej imię będą obierane jako naruszenia praw ludzi i rodzin, będą budzić sprzeciw w państwach, które ją ratyfikowały. Mamy do czynienia z dokumentem, który ma wyposażyć władze w instrumenty reedukacji społecznej oraz związać decyzjami aktualnych władz państwa, które chciałby się temu później przeciwstawić.

Wielką zwolenniczką ratyfikacji konwencji jest prof. Monika Płatek, która – jak donosi „Rzeczpospolita” - może zastąpić Michała Królikowskiego na stanowisku wiceministra sprawiedliwości. Cezary Grabarczyk zarzuca Królikowskiemu zbytnie „zaangażowanie ideologiczne”, a prof. Płatek mogłaby „odideologizować” ministerstwo. A przecież sama prof. Płatek angażuje się, i to bardzo mocno, tyle, że po drugiej stronie barykady, zwalczając Kościół katolicki i wartości chrześcijańskie.

Przecież to nie kto inny, tyko profesor Płatek zasłynęła sformułowaniem na łamach „Gazety Wyborczej” doktryny, którą w trakcie trwania „sprawy Agaty” wprowadziła w życie minister Kopacz. Doktryna profesor Płatek wywróciła powszechnie przyjętą wykładnię, według której ciąża będąca wynikiem przestępstwa oznaczała wyłącznie gwałt lub kazirodztwo. Pani Płatek uznała, że prawnokarnej ochrony należy pozbawić dzieci rodziców, z których jedno nie miało skończonych piętnastu lat w momencie poczęcia dziecka. Na tej zasadzie można zabić dziecko prawie piętnastoletniego gimnazjalisty, który ma je z  siedemnastoletnią koleżanką z liceum. Za ich błąd moralny należy ukarać śmiercią dziecko. Ponury paradoks polega na tym, że teoretyczkę proaborcyjnego purytanizmu chcą powołać do rządu ludzie, którzy wczoraj – odrzucając projekt STOP PEDOFILII – bronili instruktaży seksualnych, zachęcających gimnazjalistów do współżycia seksualnego. Powołanie teraz pani Płatek do rządu byłoby świadectwem wyjątkowego cynizmu i zakłamania, przekonania, że argument nie musi być prawdziwy – ważne żeby był skuteczny. A panie Płatek i Kopacz okazały się sześć lat temu najdosłowniej straszliwie skuteczne.

Rozm. Marta Brzezińska-Waleszczyk

Komentarze (7):

anonim2014.09.26 9:12
@Redakcja Znowu tytuł od czapy. Marszałek nie domaga się jednoznacznie dymisji rządu, mówi: "jeżeli jednak rząd ..." - to jest pewna różnica.
anonim2014.09.26 9:51
pawel.nn napisał: "Polskie prawo chroni kobiety przed przemocą" - skoro jest tak dobrze, to dlaczego statystyki tego nie odzwierciedlają? *** Nie wiem czy jest Ci wiadome, że oprócz przepisów prawnych jest jeszcze ich realizacja w praktyce - na to drugie nie ma kasy, czy myślisz, iż ratyfikacja owej konwencji spowoduje przyrost środków finansowych w budżecie? Ja zaryzykuję tezę, iż owych funduszy na pomoc kobietom, będzie jeszcze mniej. Bowiem do owej "walki" natychmiast powstaną odpowiednie agendy rządowe i poza rządowe, i będą kolejne stołki dla "znajomych królika". "Walka ze sterotypami" też odpowiednio będzie kosztowała, a bite i dręczone kobiety jak mają przerąbane, tak będą miały nadal. Pilną potrzebą jest zbudowanie i prowadzenie Domu dla kobiet z przemocy - są takowe, ale jest ich mało, głównie zajmuje się tym szeroko rozumiany Kościół - a poza tym, nie ma mieszkań dla kobiet i dzieci, chcących uwolnić się od tyrana. W Niemczecvh wygląda to tak - działa od kilkudziesięciu lat, nie potrzeba było do tego Konwencji - że kobieta chroni się w tzw. Frauenhaus, w tym czasie przeciw sprawcy przemocy toczy się postępowanie karne, jest założona sprawa rozwodowa; kobieta szybko otrzymuje odpowiednią pomoc psychologiczną, następnie mieszkanie w innym landzie, jej mąż/partner życiowy traci z nią kontakt, nie ma możliwości dowiedzieć się, gdzie ona przebywa; nawet wtedy, gdy mają dzieci. Inną sprawą jest to, że - jak to w życiu bywa - niektóre kobiety wykorzystują powyższe, do odegrania się na mężu.
anonim2014.09.26 10:15
realizm polityczny p. Marku jest wprost proporcjonalny do jego sukcesów
anonim2014.09.26 14:41
pawel.nn napisał: "Dlaczego jak sama to Pani opisuje jakos to działa w Niemczech to dlaczego nie działa w Polsce." Odpowiedź jest prosta - KASA. W Niemczech klasa rządząca troszczy się o swoich obywateli, w Polsce politycy grabią do siebie. Ratyfikacja Konwencji tego nie zmieni - przybędzie tylko kolejnych pasożytów, którzy będą się dobrze mieli "walcząc z przemocą", ale los maltretowanych kobiet od tego się nie poprawi. PS: Bardzo często jednak zabójcą jest żona/konkubina. Jeśli jest ofiarą przemocy nie powinno się jej skazywać na więzienie. Można wydać wyrok, że jest winna i dać "zawiasy".
anonim2014.09.26 14:43
KatoliK90 napisał: http://jan.bodakowski.salon24.pl/377811,manipulacja-w-mediach *** Ale jak się ma Twój wpis do poruszanego tematu? - bo moim zdaniem jest od czapy, czyli klasyczny off top.
anonim2014.09.26 15:22
Czego zawsze to czego Bóg chce jest tym czego Fronda chce?
anonim2014.09.26 20:23
Jak katolicy nie rozwiążą sprawy po katolicku to dżendery rozwiążą po dżendersku a potem płacz i zgrzytanie zębów - bo się samemu nie chciało i tylko wstyd jest z tego