Wiadomości
W pierwszej części artykułu pokazaliśmy, jak Trybunał K., który od zawsze musiał procedować w oparciu o uchwaloną przez parlament ustawę o TK, 9 marca obłudnie "zdumiał się" i "zafrasował" paradoksem, który istniał od początku jego istnienia, to jest tym, że zmuszony jest orzekać na podstawie ustawy, której konstytucyjność jest nieznana i może zostać obalona jego własnym wyrokiem. Zdumiał się obłudnie, ponieważ taka sytuacja była wbudowana w funkcjonowanie TK i jako taka miała miejsce od początku jego istnienia: Trybunał musiał rozpocząć pracę na podstawie ustawy której konstytucyjności nie sprawdził, bo jeszcze nie istniał, co umożliwiła mu zasada domniemania konstytucyjności ustaw, bez której nie mógłby w ogóle rozpocząć pracy sparaliżowany wspomnianym paradoksem. Dlatego ów paradoks nigdy Trybunałowi nie przeszkadzał orzekać na podstawie aktualnej, właśnie uchwalonej ustawy o TK. Dopiero gdy TK uznał większość parlamentarną za politycznego przeciwnika, paradoks ów stał się dla niego