Wiadomości
Powoli zaczyna się okazywać, że z chrześcijaństwem zabójca z Norwegii ma mniej więcej tyle wspólnego, ile Benedykt XVI z masonerią. Z wszystkich świadectw wynika całkowicie jednoznacznie, że Anders Breivik jest wyznawcą jakieś dziwacznej mieszanki poglądów, w których rasizm (nie do pogodzenia z chrześcijaństwem), mistyka krwi (jak wyżej), utylitaryzm Johna Stuarta Milla i uwielbienia dla Winstona Churchilla (mocno antychrześcijańskiego w swoich poglądach). Tego konglomeratu poglądów nie da się pogodzić z chrześcijaństwem czy konserwatyzmem. Wszystko to można ewentualnie podciągnąć pod termin prawica, ale bez wątpienia nie była to prawica religijna, przynajmniej nie w znaczeniu chrześcijańskim.