Wiadomości
Hipokryzja do potęgi entej – te słowa najlepiej ważą niebywale inteligenckie podejście Janusza Palikota do wybujałej sprawy rzekomego faszyzmu w Ruchu Narodowym. Pierwszy „lewicowiec” po raz kolejny w sposób uwłaczający gatunkowi Homo neanderthalensis zwrócił na swoją przykrą osobę uwagę mediów i opinii publicznej. W niedawnych wypowiedziach dotyczących ścigania środowisk faszystowskich w Polsce, P. płynął: „Sfotografujemy mordę za mordą. Opublikujemy dane. Wywiesimy plakaty w miastach, dzielnicach, na ulicach – wszędzie tam gdzie żyją. Tam ich powiesimy, aby każdy widział z imienia i nazwiska, kto jest faszystą. Będziemy na nich pluć, wsadzać do więzienia, gnębić w miejscu pracy. Niech czują się słabi, niech się boją. Wyśmiejemy ich, ich znajomych, ich bliskich”. I trzeba przyznać - expose wybitnie lewicowe, bo nie powstydziłby się go sam socjalista Hitler.