Wiadomości
Pisanie o seksualizacji dzieci to śliska sprawa, zwłaszcza kiedy piszącym jest duchowny. Zdaję sobie z tego sprawę, szczególnie teraz, gdy w mediach co jakiś czas nagłaśniane są przypadki kolejnych zakonników, księży, a nawet arcybiskupów oskarżanych o pedofilię. Część z tych oskarżeń okazuje się niestety prawdziwa i nie można im zaprzeczać. Inne upadają w prokuraturze lub w sądzie. Niemniej jednak przekonanie, że duchowieństwo jest tą jedyną na świecie grupą społeczną całkowicie wolną od grzechu, jest bezpodstawne w konfrontacji zarówno z faktami, jak i z podstawami katolickiej teologii. Księża, zakonnicy, zakonnice, biskupi, kardynałowie, a nawet i sam papież są zdolni do takich samych grzechów, do których zdolni są inni ludzie. Od duchownych słusznie jednak wymaga się więcej, bo prócz formacji duchowej i intelektualnej otrzymują także szczególne łaski Boże, aby grzechu unikać. Mają być przewodnikami ludu, nie tylko w słowach, lecz także w postawie. To do czegoś zobowiązuje.Trudno si