Wiadomości
W rozmowie z portalem Gazeta.pl muzyk opowiada o sentymencie, jaki żywi do swego rodzinnego miasta. - Łatwiej jest to miasto zinwentaryzować, jeśli jest się człowiekiem, który tutaj przyjechał już w dorosłości. Dla mnie Kraków był zawsze mój, oczywisty, bo się tutaj wychowałem. To tak jakby zapytać, czy mam w domu jakieś brzydkie meble. Pewnie mam, ale dawno się przyzwyczaiłem. Współczesny Kraków jest, niestety, trochę ofiarą własnego szczęścia historycznego, które sprawiło, że ocalał w drugiej wojnie. Niektórzy myślą, że jest tak piękny i magiczny, że nic mu nie zaszkodzi. Obawiam się, że nie mają racji – tłumaczy.