Małe dzieci wierzą w Mikołaja, a duże w plan Junckera
1. Wprawdzie Rada ma się zajmować kilkoma ważnymi problemami (między innymi sytuacją na Ukrainie) to wczorajszą debatę w PE zdominował tzw. plan inwestycyjny Junckera.
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
1. Wprawdzie Rada ma się zajmować kilkoma ważnymi problemami (między innymi sytuacją na Ukrainie) to wczorajszą debatę w PE zdominował tzw. plan inwestycyjny Junckera.
1. Przywykliśmy już do tego, że sąd sądem, a sprawiedliwość na ogół nie jest po naszej, czyli opozycyjnej stronie. Jednakże oświadczenie trojga prezesów najwyższych instancji sądowych , w sprawie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, poraża skalą zaangażowania się hierarchów sądowych po stronie władzy. Zaangażowania już nie tylko politycznego, ale wręcz emocjonalnego. Jakie tam padają słowa... bezprzykładny w Europie, pełen pogardy atak, wymierzony w każdego z tysięcy sędziów wszystkich Sądów w Polsce...(w oświadczeniu sądy zostały wyróżnione dużą literą)... Wyrażamy głębokie oburzenie... takie znieważające, wiecowe zdanie nawiązuje do najgorszych zwyczajów walki politycznej sprzed 1989 r., - napisała Wielka Trójca w zakończeniu swojego oświadczenia.
W kontekście bezprecedensowej rozprawy sądowej w Pałacu Prezydenckim w dniu 18 grudnia 2014 roku w procesie nazwanym przez media „aferą marszałkową” i zaplanowanym na ten dzień przesłuchaniem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego po raz kolejny odnotowuję zdumiewające - by nie powiedzieć szokujące - sytuacje odnoszące się do tej sprawy, począwszy od szeregu medialnych kłamstw i manipulacji, aż po działania prokuratury, które w moim przekonaniu nie mają nic wspólnego ze standardami państwa prawa.
Wczorajsze posiedzenie Sejmu przypominało cyrk. Wszystko za sprawą polityków lewicy i antyklerykałów. Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz jadła sobie na sali posiedzeń sałatkę. To nie spodobało się posłom Twojego Ruchu. Andrzej Rozenek wezwał marszałka Sejmu o kilka minut przerwy, by polityk mogła wynieść brudne naczynia z sali posiedzeń, żeby Sejmu na bar mleczny nie zamieniać. Pawłowicz zaś chciała, by Radosław Sikorski uspokoił posłów lewicy. "Takie prześladowanie, odzywki i tego typu zaczepiania nie powinny mieć miejsca. Pan powinien zwrócić uwagę" - stwierdziła - informuje tvn24.pl
Europa czterech cywilizacji
Większość ofiar odnalezionych w środę w masowych grobach to cywile. Wszystko wskazuje na to, że zostali zamordowani z zimną krwią.
Na śpioszkach znalazły się erotyczne zdjęcia i jednoznaczne rysunki. Producent nie wyjaśnia i nie tłumaczy motywów jakimi się kierował wypuszczając na rynek taką kolekcję. Pomysł nie podoba się jednak nawet tzw. postępowym rodzicom.
- Grożono mi procesem, jeśli odważę się zapytać prezydenta o kwestie kluczowe w procesie. Mogę zapytać prezydenta, tylko o to, jak się nazywa. Mimo tego nie zamierzam odstąpić od pytań, które są najistotniejsze w tym procesie- mówi Wojciech Sumliński przed zapowiedzianym na jutro przesłuchaniem Bronisława Komorowskiego przez prokuraturę .
Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził już taryfy dla wszystkich dystrybutorów energii elektrycznej i trzech tzw. sprzedawców z urzędu.
Wizyta Perta Poroszenki w Polsce oraz jego wystąpienie w naszym parlamencie nie mają dużego znaczenia w kontekście relacji polsko-ukraińskich. Przemówienie Poroszenki miało wymiar głównie kurtuazyjny. Znaczenie mają realne wpływy polityczne. Polska ma na Ukrainie coraz mniejsze wpływy. Ukraińcy bardziej niż na nas, liczą na pomoc ze strony silnych krajów Unii Europejskiej, takich jak Niemcy czy Francja, bo one mają możliwość realnego oddziaływania na Rosję. Niemniej jednak, Ukraina Polski potrzebuje. Poroszenko dał do zrozumienia, że Polska liczy się dla Ukraińców jako ważny, choć drugorzędny partner. Ukrainie opłaca się mieć dobre relacje z Polską, bo Polska to dla nich droga na Zachód. Jeśli zaś chodzi o Polskę, warto mieć dobre relacje z Ukrainą, bo jest ona gwarantem bezpieczeństwa na Wschodzie. Gdyby doszło do dalszych eskalacji działań rosyjskich, to Ukraina prozachodnia, Ukraina dozbrojona, Ukraina w dobrych relacjach z państwami natowskimi - Amerykanami, Polakami, jest buforem
Tak się jakoś utarło, że bycie feministką to domena nowoczesnej, wykształconej i osiągającej sukcesy kobiety. Trudno jednak powiedzieć, co tak dokładnie oznacza przynależność do tego kobiecego środowiska, bo ile feministek, tyle definicji feminizmu. W samej trosce o równe szanse czy takie samo traktowanie pracy obu płci nie ma nic złego, więc pewnie i ja śmiało nazwałabym samą siebie feministką. Jest jednak zasadnicze „ale”, wynikające z rozmaitych wypaczeń tego nurtu, które na przestrzeni lat z feminizmu zrobiły przysłowiowy młot na mężczyzn. Wrogość do panów, przybierająca czasem wymiar swoistej wojny płci to właśnie jedna z poważniejszych konsekwencji przepoczwarzenia feminizmu w dość dziwaczną ideologię, której celem staje się raczej ośmieszanie kobiet (mają na przykład zdobywać stanowiska nie ze względu na kompetencje, ale dlatego, że są kobietami), aniżeli rzeczywista troska o nie.
Unia Europejska rozszerzy sankcje przeciwko Federacji Rosyjskiej. Tym razem dotkną Krym, a to może oznaczać bardzo duże konsekwencje. Mieszkańcy anektowanego półwyspu i tak już narzekają na biedę i pogorszenie ich sytuacji materialnej.
Pycha, jaka przebija z najnowszego wywiadu Christine Mayr-Lumetzberger jest wręcz porażająca. Ta urodzona w Austrii kobieta była benedyktyńską zakonnicą. Została jednak ekskomunikowana, bo w 2002 roku została „wyświęcona” na księdza. W kolejnym roku przyjęła „święcenia” biskupie. Mayr-Lumetzberger opowiada w nagraniu dla "Deutsche Welle", że gdy wraz ze swoimi koleżankami otrzymała wiadomość o ekskomunice – po prostu się śmiała.
W porównaniu z cenzurą w czasach komuny – ale także tą dzisiejszą – cenzura carskiej Rosji była przynajmniej uczciwa w tym sensie, że nie była anonimowa i ingerencji nie owijała w bawełnę. Cenzor rosyjski miał mundur, bo był carskim urzędnikiem. Chodził w stroju z akselbantami pułkownika i było jasne, że jest częścią SYSTEMU. Tak na przykład chadzał znany przyjaciel(!) pisarzy i artystów w Warszawie Franciszek Sobieszczański. Co ważne – bo przynajmniej było wiadomo kto za co odpowiadał – w publikacjach na drugiej stronie za okładką cenzor był wymieniany z imienia, nazwiska i stanowiska. Ruski cenzor – w imieniu imperium – był panem i władcą twórczości pisarzy i dziennikarzy, ale, uwaga, miał obowiązek przyjąć każdego, cenzurowanego przez siebie, twórcę. To był jego psi obowiązek, choć oczywiście mógł całkowicie zlekceważyć jego argumenty (czy prośby), aby jednak ukazało się coś, co cenzor chciał zdjąć.
Polityk już wczoraj zapowiadał, że bierze pod uwagę swoją pomyłkę i zaznacza, że "jeśli źle interpretował przepisy sejmowe, to nie będzie się uchylał od obowiązku".