Na liście odbiorców życzeń Włodzimierza Putina zabrakło przywódców Ukrainy, Polski, Szwecji, Australii oraz kilku innych ważniejszych państw. Putin zwrócił się jednak do prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy. Przypomniał mu, że w tym roku przypada 70. rocznica zwycięstwa nad zbrodniczymi wojskami nazistowskich Niemiec (z pomocą równie zbrodniczych wojsk sowieckiej Rosji, o czym Putin naturalnie nie wspomniał). Stwierdził za to, że ta historyczna data przypomina o „odpowiedzialności Rosji i Stanów Zjednoczonych za pokój i stabilność na świecie”. Domyślamy się, że pisząc te słowa Putin szyderczo się uśmiechał.
Pan na Kremlu pozdrowił też Ojca Świętego Franciszka, stwierdzając, że ma nadzieję na konstruktywną dwustronną współpracę, która – uwaga – miałaby rozwijać się na „bazie jednoczących Rosję i Watykan wysokich wartościach chrześcijańskich, ideałów sprawiedliwości i humanizmu”. Mniejsza już o „ideały humanizmu”, które mają być jakoby bliskie Kościołowi. Ciekawi jednak, że Putin nie boi się Boga, powołując się na „wartości chrześcijańskie”. Przewodzi w końcu państwu, w którym rokrocznie mordowane jest około miliona dzieci nienarodzonych, gdzie pleni się alkoholizm i narkomania, gdzie represjonuje się obywateli, gdzie dokonuje się agresji na inne narody. Widać z tego, że bezczelność Putina nie zna wprost granic: oto klasyczny przykład obrzydliwego faryzeizmu, tak tępionego w kazaniach przez Ojca Świętego Franciszka!
Rosyjski monarcha zwrócił się też w szczególny sposób do premiera Węgier Wiktora Orbana, pisząc, iż oczekuje odeń zachowania i pomnożenia „potencjału rosyjsko-węgierskich relacji, które odpowiadają interesom narodów obu państw”. Gdyby przyjąć to stwierdzenie za szczere - w co wobec ogólnego fałszu przenikającego życzenia nie jest oczywiste - byłoby to potwierdzeniem woli Kremla budowania wespół z Węgrami coraz głębszego wyłomu w europejskiej polityce wobec Rosji.
Ponadto Putin skierował swoje życzenia do przywódców Chin, Brazylii, Turcji, Indii, Francji, Niemiec, Włoch, RPA, Wielkiej Brytanii oraz Japonii. Pozdrowienia otrzymało też wielu byłych przywódców, między innymi Niemiec Gehrard Schröder, Silvio Berlusconi, Fidel Castro, Nicolas Sarkozy oraz George Bush.
Paweł Chmielewski
