Terlikowski: Posłuszeństwo papieżowi i przemijanie postaci naszego świata
Politycznie, przynajmniej jeśli brać pod uwagę interesy Starego Kontynentu, naszej cywilizacji (podupadającej, ale wciąż jednak niosącej w sobie pewne wartości) czy choćby naszego kraju, nie da się jej uzasadnić. Przyjęcie setek tysięcy uchodźców i imigrantów (bo bardzo trudno odróżnić jednych od drugich, a jednych i drugich od – być może nielicznych, ale jednak zapowiadanych, wysłańców Państwa Islamskiego) oznacza głęboką zmianę społeczną w krajach, które dotąd imigrantów nie gościły, a jeszcze głębszą w tych, gdzie wspólnoty islamskie są już na trwałe zakorzenione. A przecież na tej fali zmiana się nie skończy. Jeśli ci, którzy już są w Europie, albo na jej obrzeżach zostaną przyjęcie, w ich ślady pójdą następni. Pół miliona, może milion, a może znacznie więcej. Afganistan, Irak, Syria, Libia, a także inne kraje Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej pełne są ludzi, którzy chętnie poprawią sobie los i zawitają do sytej Europy.