Wiadomości
Jedna ze słownikowych definicji normalności mówi, że jest to „życie toczące się według ustalonych, znanych praw i zwyczajów”. W świetle więc tej definicji znanym prawem i zwyczajem jest choćby małżeństwo rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny. Normalnością jest to, że ludzie się pobierają, a z ich związku rodzą się dzieci. Nie tylko jedno czy dwoje, ale także więcej (jeśli na przeszkodzie nie staną na przykład problemy zdrowotne). Czymś normalnym jest, że to kobiety rodzą dzieci, że chcą się spełniać w swoim macierzyństwie, że – szczególnie w pierwszym okresie życia – to one się dziećmi zajmują. Nie jest też niczym zdrożnym, że kobiety wycofują się z życia zawodowego, by móc prowadzić dom i wychowywać dzieci, a mężczyźni na ten dom zarabiają. Okazuje się, że to, co dla jednych jest jak najbardziej normalne, dające poczucie sensu i spełnienia, dla innych jest tzw. heteromatriksem, który jak najszybciej powinien zostać zdelegalizowany. A co w zamian? Co się komu żywnie podoba, wszelk