Marek Formela dla Frondy: Zełenski w Gdańsku jak… persona non grata
Nie sądzę, żeby obecność prezydenta Zelenskiego była w Gdańsku szczególnie pożądana.
Kategoria
Sekcja: Tylko u nas
Nie sądzę, żeby obecność prezydenta Zelenskiego była w Gdańsku szczególnie pożądana.
Wicemarszałek Senatu Michał Kamiński, który dostał się do Senatu z list PSL-u, zwrócił demonstracyjnie dwa ukraińskie wysokie odznaczenia w geście protestu wobec decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek specjalnych imienia „Bohaterów UPA”. To pierwszy polityk Koalicji 13 grudnia, który tak wyraźnie zademonstrował dezaprobatę wobec aktualnej polityki Kijowa. Ale gest Kamińskiego jeszcze bardziej podkreślił kłopot wizerunkowy Donalda Tuska.
Stany Zjednoczone i Iran podpisały wstępne porozumienie o zakończeniu walk. Porozumienie to kończy okres intensywnych starć, które trwały ponad dwa miesiące, oraz kolejny okres kilku miesięcy nie mniej intensywnych negocjacji, przerywanych od czasu do czasu wzajemnymi ciosami.
Smutek, rozczarowanie, frustracja – to uczucia, które w związku z postawą władz Ukrainy wobec naszego państwa podziela dziś wielu Polaków. Jeśli wdzięczność to za dużo, oczekiwaliśmy przynajmniej szacunku. Tymczasem po tym, jak Polska mobilizowała świat do wsparcia opierającej się rosyjskiej agresji Ukrainy, a Polacy otwierali drzwi swoich domów na uciekających przed wojną Ukraińców, teraz wygląda na to, że Kijów chce zwyczajnie znaleźć pretekst, by odsunąć Warszawę na drugi plan i móc swobodnie realizować interesy z Berlinem.
Państwo ukraińskie desperacko szuka dla siebie mitu założycielskiego i cementującej naród ideologii. Wybierając skrajnie nacjonalistyczny i ludobójczy banderyzm, ukraińska klasa polityczna nie dokonuje refleksji nad swoją własną martyrologią, której tocząca się wojna daje aż nadto przykładów. Czy propagandą sukcesu i eskalacyjnej siły Zełenski i jego ludzie przykrywają narodową martyrologię, która mogłaby dać Ukraińcom ideę jednoczącą wokół tożsamości narodowej, a jednocześnie dać stosunkom polsko-ukraińskim tak dzisiaj potrzebny wspólny mianownik?
Był piątek, 1 czerwca 1990 roku. W biurze sekretarza Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” Henryka Wujca odezwał się faks – bardzo popularne na przełomie lat 80. i 90. urządzenie do telefonicznego przekazywania dokumentów. Było to pismo od Lecha Wałęsy, który był formalnym patronem Komitetu Obywatelskiego, w którym ówczesny lider związku informował Wujca, że podjął decyzję o jego odwołaniu z funkcji. Pismo kończyło się dość ultymatywnym zdaniem: „Czuj się odwołany!”.
W dniach 26 i 27 czerwca w Rzymie będą z papieżem obradować kardynałowie. Zakres tematyczny ich rozmów jasno pokazuje, że w ocenie Stolicy Apostolskiej Kościół katolicki na Zachodzie traci swoje znaczenie.
W polskiej przestrzeni publicznej toczą się dyskusje à propos tego, co można zrobić, żeby wpłynąć na politykę ukraińską. Istnieje pewnego rodzaju konsensus, że skoro Ukraina lekceważy Polskę i prowadzi twardą, asertywną politykę, to z polskiej strony należy przejść na język polityki transakcyjnej w stosunkach z naszym wschodnim sąsiadem.
Afera wokół tzw. saloniku VIP w warszawskim Szpitalu Południowym wywołuje coraz większe emocje. O specjalnym traktowaniu polityków Koalicji Obywatelskiej, milionowych zarobkach młodego działacza KO, wynoszeniu mebli z kontrowersyjnego pomieszczenia oraz wydarzeniach z udziałem Roberta Bąkiewicza w Berlinie mówi w mocnej rozmowie z Frondą poseł Marek Jakubiak.
Jak to często bywa, wraz z odsunięciem od władzy prawicy – europejskie media liberalne tracą zainteresowanie danym krajem. Nie inaczej jest z Węgrami. Gdy tylko wybory parlamentarne wygrał lider partii Tisza – Peter Magyar i odsunął od władzy konserwatystę Wiktora Orbana – światowe media jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przestały interesować się krajem Madziarów. Tymczasem na Węgrzech dokonuje się proces, który dobrze znamy z Polski po objęciu władzy przez Donalda Tuska i Koalicję 13 grudnia. Magyar odbija kolejne instytucje i de facto tworzy nowy monopol władzy.
W Warszawskim Szpitalu Południowym, placówce kontrolowanej przez stołeczne miasto, odkryto istnienie nieoficjalnej, ekspresowej ścieżki dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. Podczas gdy „zwykli” pacjenci godzinami czekają na pomoc, wpływowi działacze cieszyli się błyskawicznymi przyjęciami, pakietami kilkudziesięciu badań w rekordowym tempie i komfortowymi salonikami, omijając kolejkowe realia, które dla większości Polaków są codziennością.
Nie wiemy dokładnie, jak przebiegała rozmowa prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Donaldem Trumpem w czasie uroczystej gali sportów walki zorganizowanej na terenie Białego Domu z okazji 80. urodzin żółtowłosego przywódcy Stanów Zjednoczonych.
Nostra aetate, deklaracja Soboru Watykańskiego II, „potwierdziła między innymi prawdę, że należymy do jednej ludzkiej rodziny. (...) Uznając wrodzoną godność wszystkich ludzi Nostra aetate zajęła mocne stanowisko przeciwko antysemityzmowi i ogłosiła, że Kościół odrzuca wszelkie formy dyskryminacji czy prześladowania ze względu na rasę, kolor, warunki życia lub religię” – powiedział papież Leon XIV na spotkaniu z żydowską organizacją United Jewish Appeal-Federation of New York.
„Kultura nienawiści, czyli Polska nienawiścią podzielona” to kolejny ważny głos dr. Janusza Szewczaka w debacie o polskich sprawach. Po „Banksterach”, „Idiotokracji”, „Pandemii grzechu” i „Pięknie zdeptanym”, to już piąta próba autora – prawnika, analityka gospodarczego, b. wiceprezesa PKN Orlen w zarządzie Daniela Obajtka – poszukiwania utwardzonej ścieżki po rodzimym trzęsawisku emocji.
22 września 1997 r. prokuratura wojskowa umorzyła śledztwo w sprawie oskarżenia o zdradę płk. Ryszarda Kuklińskiego, który w listopadzie 1981 roku przy współpracy służb specjalnych USA wyjechał na Zachód. Wcześniej, 23 maja 1984 roku, Ryszard Kukliński został skazany zaocznie przez sąd wojskowy w Warszawie na karę śmierci pod zarzutem szpiegostwa na rzecz USA