Świadectwo
Nazywam się Melissa. Oto moje świadectwo. W sierpniu w 1977 roku moja biologiczna matka, która wtedy miała 19 lat, poszła do szpitala na zabieg aborcji. Myślała, że była w 18 lub 22 tygodniu ciąży. Jednak mój akt urodzenia jednoznacznie stwierdza, że była w 24 lub 28 tygodniu ciąży. W szpitalu na sali zabiegowej aborcjonista wyssał cały płyn owodniowy i wstrzyknął do łona, w którym się rozwijałam roztwór soli fizjologicznej. Przez pięć dni ten roztwór niszczył moje ciało, a moja matka zażywała liczne dawki Pitocinu. Jest to środek, który wywołuje wczesny poród. Piątego dnia przyszłam na świat. Pielęgniarka, która asystowała przy porodzie owinęła mnie w becik. Wszyscy myśleli, że umarłam.